<?xml version='1.0' encoding='UTF-8'?><?xml-stylesheet href="http://www.blogger.com/styles/atom.css" type="text/css"?><feed xmlns='http://www.w3.org/2005/Atom' xmlns:openSearch='http://a9.com/-/spec/opensearchrss/1.0/' xmlns:georss='http://www.georss.org/georss' xmlns:gd='http://schemas.google.com/g/2005' xmlns:thr='http://purl.org/syndication/thread/1.0'><id>tag:blogger.com,1999:blog-4466301020737752885</id><updated>2011-07-08T00:36:13.222-07:00</updated><title type='text'>Z peruwiańskich ścieżek - fragmenty wybrane.</title><subtitle type='html'></subtitle><link rel='http://schemas.google.com/g/2005#feed' type='application/atom+xml' href='http://storiesfrommypath.blogspot.com/feeds/posts/default'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4466301020737752885/posts/default?max-results=100'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://storiesfrommypath.blogspot.com/'/><link rel='hub' href='http://pubsubhubbub.appspot.com/'/><author><name>Daniel</name><uri>http://www.blogger.com/profile/13386369919338077327</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='21' height='32' src='http://4.bp.blogspot.com/_C12-xA_J0pA/TGRPwmP_xDI/AAAAAAAAAeo/DOk-Eqcnwyo/S220/IMG_7748.jpg'/></author><generator version='7.00' uri='http://www.blogger.com'>Blogger</generator><openSearch:totalResults>51</openSearch:totalResults><openSearch:startIndex>1</openSearch:startIndex><openSearch:itemsPerPage>100</openSearch:itemsPerPage><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-4466301020737752885.post-8943526731848053540</id><published>2010-04-23T08:08:00.000-07:00</published><updated>2010-04-23T08:47:03.360-07:00</updated><title type='text'>o spotkaniach co przychodza same ...</title><content type='html'>&lt;div style="text-align: center;"&gt;"spotkania co przychodzą same&lt;br /&gt;tak dokładnie konieczne że zupełnie czyste&lt;br /&gt;wie o tym serce jak skrzydło niezgrabne&lt;br /&gt;w życiu co bez śmierci byłoby banałem"&lt;br /&gt;Jan Twardowski&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Najwazniejsze momenty w zyciu to te ktorych sie nie spodziewamy... ja wczoraj mialem taki moment. Wracalem do domu w autobusie 18 ... trasa codzienna Miraflores - Chorrillos. I na przystanku Metro Chorrillos wsiadl chlopak, jeden z wielu sprzedawcow cukierkow, ktorych tutaj w Peru nie brakuje. Sprzedaja mientowki, cukierki cytrynowe, gumy do rzucia itp itd. Jeden cukierek to 10 centimos. No wiec wsiald chlopak ... poznalem go odrazu choc wyrosl strasznie od czasu kiedy go ostatni raz widzialem. Kenji... Jeden z moich pierwszych przyjaciol w Preventivo, ktory wyszedl  stamtad w listopadzie... jak w przypadku kazdego dzieciaka nigdy nie udalo mi sie z nim pozegnac. On tez mnie poznal. Przywital sie niesmialo poczym zaczal sprzedawac cukierki. Po rundce po autobusie podszedl do mnie porozmaniwac. Nie pamietam za co siedzial w Preventivo, pewnie za jakas drobna kradziez, albo za tzw. abandono moral ... "opuszczenie moralne", ale teraz mieszka w Villa Salvador ze swoja ciocia. Od rana robi zadanie domowe, popoludniu idzie do szkoly (z matematyka idzie mu tak sobie, ale z jezykie i komunikacja sobie radzi), a wieczorem wychodzi zeby sprzedawac cukierki. Porozmawialismy moze z 2 minuty (sprzedawcy cukierokow nie placa biletu wiec po skonczonej pracy musza wysiasc jak najszybciej.) Rozmawialismy tez chwile o preventivo... choc ani razu nie padlo to slowo. "dalej chodzisz TAM?" "Tak chodzimy TAM z Luz" , "Kto TAM jeszcze został" "Z osob ktore ty znasz to Jhon y WIlmer" "Wilmer?" "Zanahoria"  "aaa ya" ... Kiedy stał już w drzwiach powiedziałem do niego "Powodzenia" i poklepalem po plecach, na co on "Tobie również"-"poczym niesmiało tak jakby chciał, żeby nikt tego nie uslyszał dodał "I dziekuje za TAMTO wszytsko"...&lt;br /&gt;Czasami w natloku projketow skupiamy sie na celach do realizacji, na raportach, aplikacjach i pieniadzach. Wszytsko to jest wazne... ale najwazniejsi sa ludzie. I tego co stalo sie z Kenjim nie da sie zmierzyc miernikami jakosci... Ja nie twierdze ze to ze jego zycie sie zmienilo bylo moja zasluga... nie. Ale jesli moja praca w Preventivo i tutaj w Peru miala by sie sprowadzic tylko do tego ... to tego jednego chlopaka,ktory wyszedl na prosta to BYLO WARTO!!!!&lt;br /&gt;To pewnie ostatni wpis tego projektu ... za 7 dni wyjezdzam z Peru na wakacje do Polski... To co bedzie po powrocie to juz inna historia, to juz inne sciezki. Ale dziekuje wszytskim tym ludziom dzieki ktorym ten projekt byl moziliwy, dzieki, ktorym ja spelnilem marzenie mojego zycia ... Peru i dzieki ktorym dzielilem sie zyciem z tymi niesamowitymi dzieciakami!!! DZIEKI ZA TAMTO WSZYSTKO :))&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/4466301020737752885-8943526731848053540?l=storiesfrommypath.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://storiesfrommypath.blogspot.com/feeds/8943526731848053540/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=4466301020737752885&amp;postID=8943526731848053540' title='Komentarze (3)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4466301020737752885/posts/default/8943526731848053540'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4466301020737752885/posts/default/8943526731848053540'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://storiesfrommypath.blogspot.com/2010/04/o-spotkaniach-co-przychodza-same.html' title='o spotkaniach co przychodza same ...'/><author><name>Daniel</name><uri>http://www.blogger.com/profile/13386369919338077327</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='21' height='32' src='http://4.bp.blogspot.com/_C12-xA_J0pA/TGRPwmP_xDI/AAAAAAAAAeo/DOk-Eqcnwyo/S220/IMG_7748.jpg'/></author><thr:total>3</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-4466301020737752885.post-6475784814665494513</id><published>2010-04-20T21:28:00.001-07:00</published><updated>2010-04-20T21:33:21.689-07:00</updated><title type='text'></title><content type='html'>Zostalo i jeszcze 30 min zeby cos napisac ... tak jakos wyszlo ze napisalem cos 20 lutego , 20 marca wiec zeby tradycji stalo sie zadosc musze napisac cos dzisiaj :) Ale nie mam za bardzo nic madrego do napisania. Za 10 dni doklanie ... o tej porze bede startowal ... zeby udac sie do USA  a z tamtad po 2 tygodniach, 14 maja laduje na Ławicy w Poznaniu. I jak to pisal poeta... koniec bajki i bomba, kto nie czytał to trąba :) Ale pewnie postaram sie w Poznaniu zorganizować jakieś spotkanie/pokaz zdjęć pt. Z peruwiańskich ścieżek - fragmenty wybrane, więc jakby ktoś chciał to zapraszam. Datę i czas to juz po 14 Wam podam.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Pozdrowki&lt;br /&gt;Daniel&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/4466301020737752885-6475784814665494513?l=storiesfrommypath.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://storiesfrommypath.blogspot.com/feeds/6475784814665494513/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=4466301020737752885&amp;postID=6475784814665494513' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4466301020737752885/posts/default/6475784814665494513'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4466301020737752885/posts/default/6475784814665494513'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://storiesfrommypath.blogspot.com/2010/04/zostalo-i-jeszcze-30-min-zeby-cos.html' title=''/><author><name>Daniel</name><uri>http://www.blogger.com/profile/13386369919338077327</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='21' height='32' src='http://4.bp.blogspot.com/_C12-xA_J0pA/TGRPwmP_xDI/AAAAAAAAAeo/DOk-Eqcnwyo/S220/IMG_7748.jpg'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-4466301020737752885.post-1267917455772531030</id><published>2010-03-20T21:20:00.000-07:00</published><updated>2010-03-20T21:31:24.132-07:00</updated><title type='text'>...........</title><content type='html'>Są rzeczy na świecie do, których nigdy sie nie przyzwyczaję:&lt;br /&gt;- do poczucia bezradności, w sytuacji w której osoba sama nie chce sobie pomóc&lt;br /&gt;- do tego ze czasami odmowa pomocy, moze byc najlepsza pomoca,&lt;br /&gt;- do widzenia pustki w oczach ludzi,&lt;br /&gt;- do stwierdzen typu "sensem zycia jest cierpienie",&lt;br /&gt;- do malych dzieci sprzedajacych na ulicach cukierki, gumy, bryloczki i swiadomosci ze pewnie beda to robic jeszcze przez dlugie lata,&lt;br /&gt;- do dziewczyn z ul. Iquitos prostytujacych sie z taksowkarzami za 8 soli,&lt;br /&gt;- do zlosliwosci i braku zrozumienia,&lt;br /&gt;- do braku szacunku dla ludzi,&lt;br /&gt;- do ludzi ktorzy mysla ze sa kims lepszym tylko dlatego ze maja lepszy samochod czy lepszy zegarek,&lt;br /&gt;- do chlopakow wychodzacych z Preventivo i ktorych po dwoch tygodnia trzeba isc odwiedzic na komisariacie bo znowu wpadli.&lt;br /&gt;I Daj mi sile, abym sie do nich nigdy nie przywykl choc pewnie byloby latwiej poprostu tego wszystkiego nie zauwazac....&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/4466301020737752885-1267917455772531030?l=storiesfrommypath.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://storiesfrommypath.blogspot.com/feeds/1267917455772531030/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=4466301020737752885&amp;postID=1267917455772531030' title='Komentarze (2)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4466301020737752885/posts/default/1267917455772531030'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4466301020737752885/posts/default/1267917455772531030'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://storiesfrommypath.blogspot.com/2010/03/blog-post.html' title='...........'/><author><name>Daniel</name><uri>http://www.blogger.com/profile/13386369919338077327</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='21' height='32' src='http://4.bp.blogspot.com/_C12-xA_J0pA/TGRPwmP_xDI/AAAAAAAAAeo/DOk-Eqcnwyo/S220/IMG_7748.jpg'/></author><thr:total>2</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-4466301020737752885.post-8461556644947022908</id><published>2010-02-20T17:35:00.000-08:00</published><updated>2010-02-20T17:43:46.814-08:00</updated><title type='text'>Troche muzyki z ulicy ...</title><content type='html'>Trzy filmiki z youtube na ktorych wystepuje jeden z moich znajomych z Preventivo. Gra na zamponi...&lt;br /&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;http://www.youtube.com/watch?v=E1LA2HjWfEI&lt;br /&gt;http://www.youtube.com/watch?v=0PLBZ1HbUEI&lt;br /&gt;http://www.youtube.com/watch?v=rspoypUHHP8&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/4466301020737752885-8461556644947022908?l=storiesfrommypath.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://storiesfrommypath.blogspot.com/feeds/8461556644947022908/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=4466301020737752885&amp;postID=8461556644947022908' title='Komentarze (1)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4466301020737752885/posts/default/8461556644947022908'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4466301020737752885/posts/default/8461556644947022908'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://storiesfrommypath.blogspot.com/2010/02/troche-muzyki-z-ulicy.html' title='Troche muzyki z ulicy ...'/><author><name>Daniel</name><uri>http://www.blogger.com/profile/13386369919338077327</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='21' height='32' src='http://4.bp.blogspot.com/_C12-xA_J0pA/TGRPwmP_xDI/AAAAAAAAAeo/DOk-Eqcnwyo/S220/IMG_7748.jpg'/></author><thr:total>1</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-4466301020737752885.post-1788448513502996376</id><published>2010-02-14T19:27:00.000-08:00</published><updated>2010-02-14T19:29:37.139-08:00</updated><title type='text'>Zdjecia z podrozy ...</title><content type='html'>&lt;embed type="application/x-shockwave-flash" src="http://picasaweb.google.com/s/c/bin/slideshow.swf" width="400" height="267" flashvars="host=picasaweb.google.com&amp;hl=en_US&amp;feat=flashalbum&amp;RGB=0x000000&amp;feed=http%3A%2F%2Fpicasaweb.google.com%2Fdata%2Ffeed%2Fapi%2Fuser%2Fdaniel.j.pluta%2Falbumid%2F5438283270670050833%3Falt%3Drss%26kind%3Dphoto%26hl%3Den_US" pluginspage="http://www.macromedia.com/go/getflashplayer"&gt;&lt;/embed&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/4466301020737752885-1788448513502996376?l=storiesfrommypath.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://storiesfrommypath.blogspot.com/feeds/1788448513502996376/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=4466301020737752885&amp;postID=1788448513502996376' title='Komentarze (1)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4466301020737752885/posts/default/1788448513502996376'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4466301020737752885/posts/default/1788448513502996376'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://storiesfrommypath.blogspot.com/2010/02/zdjecia-z-podrozy.html' title='Zdjecia z podrozy ...'/><author><name>Daniel</name><uri>http://www.blogger.com/profile/13386369919338077327</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='21' height='32' src='http://4.bp.blogspot.com/_C12-xA_J0pA/TGRPwmP_xDI/AAAAAAAAAeo/DOk-Eqcnwyo/S220/IMG_7748.jpg'/></author><thr:total>1</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-4466301020737752885.post-119589545455769808</id><published>2010-01-30T08:39:00.000-08:00</published><updated>2010-01-30T09:00:56.814-08:00</updated><title type='text'>z Copacabany ... gdzie dzisiaj w nocy spadl snieg ...</title><content type='html'>&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Czesc wszystkim,&lt;br /&gt;No i juz od blisko tygodni ajestem w podrozy po Peru i nie tylko. Z Limy wyruszylismy w miniona sobote autobusem do Cusco ... 22 godziny .... naszczescie pojechalismy dobrym autobusem Cruz del Sur. Po przyjezdzie do Cusco, na wyskosc ponad 3000 metrow, polozylem sie spac i spalem do rana. W taki sposob moj organizm sie przystosowal w dosyc bezbolesny sposob do tej sporej wysokosci i  mniejszej ilosci tlenu w powietrzu. Nastepnego dnia wybralismy sie na zwiedzanie samego Cusco. Potem zalacze zdjecia. Tego samego dnia okazalo sie ze Machu Picchu jest odciete od swiata i ze w Aguas Calientes uwiezionch jest ponad 2000 turystow, ktorych ewakuowano samolotami. Kiedy bedzie znowu mozna wejsc na Machu nie wiadomo. Wiec we wtorek z samego rana wyjechalismy z Cusco... I to byla chyba dobra decyzja bo sytuacja sie tam jeszcze pogorszylo. W trasie do Puno widac bylo efekty ulewnych deszczy ... podtopione wioski, nieprzejezde drogi. No wiec we wtorek dotarlismy do Puno nad Jeziorem Titicaca. Juz nie bylo az takiego problmu z wysokoscia choc i tak pierwszego dnia odpuscilismy. Nastepnego dnia wyspy Uros (wyspy zbudowane ludzkimi rekoma ze slomy), wyspa Amantani gdzie nocowlaismy u lokalnej rodziny a potem wyspa Taquile i powrot do Puno. Widoki i bardzo serdeczni ludzie. Jednyne co mi tam przeszkadzalo to maksymalen nastawienie na turystow i to na kazdym kroku. Wyspy Uros to juz pobijaly rekordy, ale pozostale tez nie pozostawaly w tyle. W sumie trudno sie dziwic skoro ci ludzie zyja z turystow.&lt;br /&gt;Z Puno juz blisko do granicy boliwijskiej wiec pojechalismy do Copacabany gdzie jestem dzisiaj. Juz wiem ze do Cusco nie pojedziemy... no coz Machu Picchu zostanie na inny raz. Najbardziej mi szkoda tego ze mialem jechac do Urubamby odwiedzic znajomego znajmego i tamtejsza grupe capoeiry angoli. No ale to tez bedzie musialo zostac na kolejny raz. Teraz sie zastanawiamy czy jechac juz jutro do Arequipy, czy spedzic jeszcze kilka dni tutaj i dopiero we wtorek jechac do Arequipy i potem juz do Limy. Ah te decyzje :)  Wiem ze ten wpis dosyc "suchy" jest... przepraszam i postaram sie napisac bardziej barwnie juz z Limy. Pozdrowki&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/4466301020737752885-119589545455769808?l=storiesfrommypath.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://storiesfrommypath.blogspot.com/feeds/119589545455769808/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=4466301020737752885&amp;postID=119589545455769808' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4466301020737752885/posts/default/119589545455769808'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4466301020737752885/posts/default/119589545455769808'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://storiesfrommypath.blogspot.com/2010/01/z-copacabany-gdzie-dzisiaj-w-nocy-spadl.html' title='z Copacabany ... gdzie dzisiaj w nocy spadl snieg ...'/><author><name>Daniel</name><uri>http://www.blogger.com/profile/13386369919338077327</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='21' height='32' src='http://4.bp.blogspot.com/_C12-xA_J0pA/TGRPwmP_xDI/AAAAAAAAAeo/DOk-Eqcnwyo/S220/IMG_7748.jpg'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-4466301020737752885.post-1620695414322184171</id><published>2010-01-17T22:30:00.000-08:00</published><updated>2010-01-19T07:40:38.515-08:00</updated><title type='text'>wpis o 1:38 ...</title><content type='html'>&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Dzis nie napisze duzo ... przez pore i chyba przez to ze nie wiem co napisac ... jest 1:30 ... wlasnie skonczylem jedna prace i powoli klade sie spac. Ostatnio czesto zdarza mi sie isc spac o tak poznej porze. Ale jutro nie ma zmiłuj ... od samego rana na targ trzeba iść, bo już praktycznie nie ma nic w lodówce. Lubię chodzić na targ. Straszny rozgadiasz tam panuje, ale za to można sobie pożartowac z paniami i panami sprzedawcami.&lt;br /&gt;Tak po za tym... to juz od miesiaca siedze w Limie ... to już troszkę za dużo szarego nieba jak dla mnie (może przez to nie piszę), ale nie ma co się łamać za 3 dni, w czwartek przyjeżdża Monika z Wyspy Man i jedziemy na wyprawę... plan jest prosty Cuzco ... Puno... Tititaca ... Boliwia... Puno Lima. Zobaczymy jak się uda ... z wyprawy będę pisał ... jak nie z wyprawy to pewnie po wyprawie napiszę taki zbiorczy wpis jak zwykle :)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Pozdrówki&lt;br /&gt;Daniel (a kto by inny, jakbym list pisał :)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;inna myśl, która mnie ostatnio zainspiriwanała pochodzi z Facebooka mojego przyjaciela Zumbiego ... &lt;span style="font-style: italic;"&gt;We are the ones we've been waiting for.&lt;/span&gt;.. My jesteśmy tymi na których czekaliśmy. To jakby ktoś chciał sobie chwilę pomyśleć nad mądrymi słowami :)&lt;br /&gt;&lt;em&gt;&lt;/em&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/4466301020737752885-1620695414322184171?l=storiesfrommypath.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://storiesfrommypath.blogspot.com/feeds/1620695414322184171/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=4466301020737752885&amp;postID=1620695414322184171' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4466301020737752885/posts/default/1620695414322184171'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4466301020737752885/posts/default/1620695414322184171'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://storiesfrommypath.blogspot.com/2010/01/wpis-o-138.html' title='wpis o 1:38 ...'/><author><name>Daniel</name><uri>http://www.blogger.com/profile/13386369919338077327</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='21' height='32' src='http://4.bp.blogspot.com/_C12-xA_J0pA/TGRPwmP_xDI/AAAAAAAAAeo/DOk-Eqcnwyo/S220/IMG_7748.jpg'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-4466301020737752885.post-8727993466829961862</id><published>2010-01-03T18:35:00.000-08:00</published><updated>2010-01-03T18:57:49.931-08:00</updated><title type='text'>Wpis 4/4</title><content type='html'>&lt;div style="text-align: justify;"&gt;No to żeby słowa dotrzymać. Właśnie &lt;span class="blsp-spelling-corrected" id="SPELLING_ERROR_0"&gt;skończyłem&lt;/span&gt; pisać raport do MSZ i wysłałem zdjęcia z mojego projektu... rozliczenie się całkowite :)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;No ale o czym to ja miałem pisać... a tak o świętach Bożego Narodzenia. Powiem Wam szczerze, że te święta to mnie troszkę przerażały. Bo takie bez rodziny, takie bez śniegu... takie pierwsze nie polskie. A ja tam święta bardzo &lt;span class="blsp-spelling-corrected" id="SPELLING_ERROR_1"&gt;lubię&lt;/span&gt;. Ale mimo braku tego &lt;span class="blsp-spelling-corrected" id="SPELLING_ERROR_2"&gt;wszystkiego&lt;/span&gt; przeżyłem bardzo pozytywne święta. W wigilię od rana udałem się na targ kupić Indyka, stamtąd przyjechałem do domu &lt;span class="blsp-spelling-error" id="SPELLING_ERROR_3"&gt;Ayllu&lt;/span&gt; &lt;span class="blsp-spelling-error" id="SPELLING_ERROR_4"&gt;Situwa&lt;/span&gt;, żeby porozmawiać z rodzicami i siostrą... tak &lt;span class="blsp-spelling-corrected" id="SPELLING_ERROR_5"&gt;wigilijnie&lt;/span&gt;. U mnie była 10 a u nich akurat 16. Potem pojechałem do więzienia &lt;span class="blsp-spelling-error" id="SPELLING_ERROR_6"&gt;Marangita&lt;/span&gt;, więzienia dla nieletnich w którym siedzi ponad 500 dzieciaków skazanych za narkotyki, rabunki, gwałty czy zabójstwo. Moje &lt;span class="blsp-spelling-error" id="SPELLING_ERROR_7"&gt;Preventivo&lt;/span&gt; to w porównaniu do tego takie przedszkole. Tam panuje całkowity rygor, a ludzie przez cały czas siedzą w celach i tylko czasami uda im się zobaczyć kawałek niebieskiego nieba. Prowadzony jest tam też program &lt;span class="blsp-spelling-corrected" id="SPELLING_ERROR_8"&gt;alternatywy&lt;/span&gt; dla więźniów o dobrym &lt;span class="blsp-spelling-error" id="SPELLING_ERROR_9"&gt;sprawowaniu&lt;/span&gt;. Ci mieszkają w takim domku w pokojach i mogą nawet z tego więzienia wychodzić na przepustkę. Ale tych jest bardzo niewielu ... zaledwie 25. A wśród nich jeden człowieczek z Polski i to właśnie go pojechałem odwiedzić. Bardzo fajny chłopak. Pogadaliśmy sobie kilka godzin.&lt;br /&gt;Potem wróciłem do domu gdzie już trwały przygotowania do tutejszej wigilii. Mieliśmy ją jeść w okolicach 21, ale indyk się nie zdążył upiec ... był gotowy dopiero o 22... potem problem ... czy ktoś go umie pokroić (a byłem tylko ja i &lt;span class="blsp-spelling-corrected" id="SPELLING_ERROR_10"&gt;Hiszpanie&lt;/span&gt;)... nie ... no &lt;span class="blsp-spelling-corrected" id="SPELLING_ERROR_11"&gt;się&lt;/span&gt; trzeba nauczyć, ale daliśmy radę, w końcu to tylko taka większa kura, no nie :) Po zjedzonej  &lt;span class="blsp-spelling-corrected" id="SPELLING_ERROR_12"&gt;Wigilii&lt;/span&gt; był czas na fajerwerki, gorącą czekoladę i &lt;span class="blsp-spelling-error" id="SPELLING_ERROR_13"&gt;paneton&lt;/span&gt; oraz śpiewanie kolęd przy żłóbku. Potem dzieciaki musiały poszukać swoich prezentów, które my sprytnie poukrywaliśmy w różnych zakamarkach domu. Zabawy było przy tym więcej &lt;span class="blsp-spelling-corrected" id="SPELLING_ERROR_14"&gt;niż&lt;/span&gt; przy samym ich otwieraniu. Każdy coś dostał ... ja klapki i &lt;span class="blsp-spelling-corrected" id="SPELLING_ERROR_15"&gt;saszetkę&lt;/span&gt; na pieniądze. Zabawa trwała w sumie do trzeciej w nocy kiedy w końcu dzieci &lt;span class="blsp-spelling-error" id="SPELLING_ERROR_16"&gt;zmorzył&lt;/span&gt; sen :)&lt;br /&gt;To była całkowicie inna wigilia ale bardzo dobra wigilia :) No i teraz zaczynam nowy rok w Peru. Ciekawe co mi przyniesie ... zobaczymy!!!!&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/4466301020737752885-8727993466829961862?l=storiesfrommypath.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://storiesfrommypath.blogspot.com/feeds/8727993466829961862/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=4466301020737752885&amp;postID=8727993466829961862' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4466301020737752885/posts/default/8727993466829961862'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4466301020737752885/posts/default/8727993466829961862'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://storiesfrommypath.blogspot.com/2010/01/wpis-44.html' title='Wpis 4/4'/><author><name>Daniel</name><uri>http://www.blogger.com/profile/13386369919338077327</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='21' height='32' src='http://4.bp.blogspot.com/_C12-xA_J0pA/TGRPwmP_xDI/AAAAAAAAAeo/DOk-Eqcnwyo/S220/IMG_7748.jpg'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-4466301020737752885.post-1950065865028320581</id><published>2010-01-01T17:57:00.002-08:00</published><updated>2010-01-01T18:51:14.292-08:00</updated><title type='text'>Wpis 3/4 Ulica...</title><content type='html'>&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Pamiętacie zapewne wpis sprzed jakiś 2 miesięcy gdzie pisałem, że poznaje kolejne odsłony ulicy, ale, że jeszcze nie widziałem ulicy... No cóż z okazji świąt zoraganizowaliśmy dla dzieciaków z ulicy dwie chocolatady. Chocolatada to taki bożonarodzeniowy poczęstunek w czasie którego serwuje się głównie gorącą czekoladę i paneton. Gorącej czekolady tłumaczyć nie muszę (choć tutaj uwaga... w peru owoc kakaowaca można zerwać z drzewa, ale jakoś sztuki robienie dobrej czekolady to Peruwiańczycy nie opanowali...i tyczy sie to także pitnej czekolady), ale warto powiedzieć co to paneton. Jest to rodzaj ciasta, bardzo podobny do naszej babki wielkanocnej, nadziewany różnokolorowymi kawałkami galaretki. My oprócz tych dwóch rzeczy, to serwowaliśmy jeszcze kurczaka z rożna z ziemniakami i majonezem.&lt;br /&gt;Pierwszą chocolatade zorganizowaliśmy w "Flechicie", w swoistego rodzaju świetlicy dla dzieci ulicy. Przyszło bardzo wiele osób, ponad 50. I tutaj uwaga... słowo dzieci ulicy jest wytrychem słownym, ale trzeba wiedzieć, że te dzieci to tak od 13 w zwyż. Większość z nich ma poniżej 18 roku życia, choć wszyscy wyglądają na starszych niż swój wiek. Większość dziewczyn przyszła ze swoimi dziećmi, jednym lub dwoma. Luz była zadowolona z tego, że przyszły różnego rodzaju dzieci... te co kradną, te co sprzedają cukierki, te co grają na instrumentach, te co trudnią się prostytucją etc. Zaczęliśmy od meczu w piłkę nożną, potem pograliśmy w siatkówkę (jako, że były pale do siatki ale nie było ich jak wbić w cement to ja i Ruben byliśmy siatkowymi, trzymaliśmy pale :)) Potem przeszliśmy już do obchodów Bożego Narodzenia. Najpierw jedna dziewczyna przeczytała frgament z Biblii a potem Ruben, w kilku słowach wyjaśnił o co chodzi w świętach Bożego Narodzenia. W czasie czytania ludzie rozmawiali, ale kiedy zaczął mówić Ruben, wszyscy zamilkli... dlaczego? Bo powiedział "Jezus urodził się biednym, urodził się na ulicy tak jak my wszyscy tutaj" Dla mnie samego było to bardzo ważne zdanie.&lt;br /&gt;Zaśpiewaliśmy dwie kolędy, po czym dzieciaki zagrały kilka kawałków na instrumentach. Wielu z nich naprawdę dobrze gra!!! Jeszcze tylko kurczak, paneton i czekolada ... Wesołych Świąt i wszyscy się rozeszli. &lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://2.bp.blogspot.com/_C12-xA_J0pA/Sz6vLZPYn6I/AAAAAAAAAMg/RX_tFyXgdMo/s1600-h/IMG_2983.jpg"&gt;&lt;img style="margin: 0px auto 10px; display: block; text-align: center; cursor: pointer; width: 400px; height: 300px;" src="http://2.bp.blogspot.com/_C12-xA_J0pA/Sz6vLZPYn6I/AAAAAAAAAMg/RX_tFyXgdMo/s400/IMG_2983.jpg" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5421963611689492386" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;Druga chocolatada miała już całkowicie inny przebieg bo odbywała się na ulicy. Najpierw poszliśmy w okolicę ulicy Cuzco. Ja byłem odpowiedzialny za kurczaka, więc jak przyszedłem to już wszyscy byli zgromadzeni i głodni. Tutaj nie było wielkich przemów...rozdaliśmy co mieliśmy, pogadaliśmy chwile i poszliśmy dalej. Udaliśmy się w stronę placu Grau. Tutaj się nas niespodziewali, ale bardzo szybko dzieci zaczaiły po co przychodzimy. Wszyscy chcieli paczuszki, czekoladę. Pobawiliśmy się z dziećmi (te były już mniejsze ... tak około 7 -8 lat). Kurczaka nie starczyło już dla wszystkich więc dostały go tylko matki z dziećmi. I z tamtąd z jendym kurczakiem poszliśmy na samą plazę Grau gdzie akurat spotkaliśmy jedną rodzinę.&lt;br /&gt;To co dla mnie było ważne to poznanie rodzeństwa czy rodziców dzieci które mieszkają u nas w domu, zrozumienie w końcu przed czym ich chronimy - przed chorobami, przed biedą, głodem, nocami spędzonymi na ulicy lub w tanim hoteliku.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://4.bp.blogspot.com/_C12-xA_J0pA/Sz60HWbKcdI/AAAAAAAAAMo/GDxhQhUi8kc/s1600-h/IMG_3103.jpg"&gt;&lt;img style="margin: 0px auto 10px; display: block; text-align: center; cursor: pointer; width: 400px; height: 300px;" src="http://4.bp.blogspot.com/_C12-xA_J0pA/Sz60HWbKcdI/AAAAAAAAAMo/GDxhQhUi8kc/s400/IMG_3103.jpg" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5421969039772250578" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;I wraz z końcem tego wpisu moja kreatywność spadła do zera więc kolejny wpis zrobie jutro :) &lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/4466301020737752885-1950065865028320581?l=storiesfrommypath.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://storiesfrommypath.blogspot.com/feeds/1950065865028320581/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=4466301020737752885&amp;postID=1950065865028320581' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4466301020737752885/posts/default/1950065865028320581'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4466301020737752885/posts/default/1950065865028320581'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://storiesfrommypath.blogspot.com/2010/01/wpis-34-ulica.html' title='Wpis 3/4 Ulica...'/><author><name>Daniel</name><uri>http://www.blogger.com/profile/13386369919338077327</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='21' height='32' src='http://4.bp.blogspot.com/_C12-xA_J0pA/TGRPwmP_xDI/AAAAAAAAAeo/DOk-Eqcnwyo/S220/IMG_7748.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://2.bp.blogspot.com/_C12-xA_J0pA/Sz6vLZPYn6I/AAAAAAAAAMg/RX_tFyXgdMo/s72-c/IMG_2983.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-4466301020737752885.post-5598101849823974734</id><published>2010-01-01T11:47:00.000-08:00</published><updated>2010-01-01T14:50:28.318-08:00</updated><title type='text'>Wpis 2/4 o dowodach tożsamości, amazońskich bezdrożach i Indianach Ashaninka</title><content type='html'>&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Zacznijmy więc od Amazonii. Jacek wyjeżdżając poprosił mnie o dopilnowanie kilku rzeczy związanych z projektem "Yo Existo. Tengo derecho a la identidad" (Ja istnieje. Mam prawo do tożsamości), który w dużym skrócie polega na wyrabianiu dowodów tożsamości dla 38 społeczności lalanych  Indian Ashanika. Rzecz bardzo ważna, bo w Peru nie wszytscy mają dowody tożsamości (jednych na to nie stać, inni nie wiedzą jak załatwić, a inni mieszkają zbyt daleko od miast żeby sie tam dostać.) , a bez dodowodów tożsamości to tutaj powoli nic nie można zrobić. Nie można iść do szkoły, nie można kupić telefonu komórkowego, nic... No więc projekt koncentrował się na przygotowywanu wszytskich dokumntów do tego żeby potem można było te dowody tożsamości wyrobić nawet w społecznosciach dosyć oddalonych od Satipo czy Rio Negro . Jedną z części projektu było też zorganizowaniu konkursu rysunków, żeby poprzez rysowanie dzieci zapoznały się z prawami dziecka a w szczególności z prawem do tożsamości. I właśnie w celu zorganizowania tego konkursu wyruszyłem 11 grudnia do Amazonii. Towarzyszyli mi hiszpańscy wolonatariusze Ruth i Javier.&lt;br /&gt;Do Satipo wyjechaliśmy w czwartek w nocy. Jedzie się tam z Limy 9 godzin , ale w takich dosyć konfrotowych warunkach. Wygodny fotel, jakiś poczęstunek, film na DVD (filmy przeważnie marne, ale ja w sumie je lubię oglądać, bo często są tak marne, że ja sam bym ich sobie nie włączył, a tam oglądam czy tego chcę czy nie :))  jachał też z nami Teddy Sinacay, bardzo fajny chłopak, przedstwaiciel społeczności lokanych Ashaników, który wraz z Jackiem rozkręcał cały projekt. Człowiek niesamowicie aktywny, który zresztą już w wieku 20 lat był szefem swojej wioski, a dziś pracuje w urzędzie miasta Rio Negro, reprezentując Ashaninków.&lt;br /&gt;Do Satipo dojechaliśmy około 7:30. Padało... jak to teraz w Amazonii przeważnie bo w końcu pora deszczowa, więc mototaxi udaliśmy ise do hotelu Majestic gdzie zawsze się lokujemy. O 8:30 przyjechała po nas taksówka i pojechaliśmy do Rio Negro a stamtąd już z Teddim i całym stosem materiałów i nagród do społeczności lokalnej San Juan de Cheni, żeby zorganizować pierwszy konkurs rysunków. Oczywiście jak przyjechaliśmy to zrobiło sie straszne zamieszanie i wszyscy zaczęli wynosić na zewnątrz ławki i krzesła. Kilka uwag o samej szkole... pracuje w niej 3 nauczycieli, po jednym na każde dwie klasy. Innymi słowy w klasa 1 i 2 są w jednym pomieszczeniu, 3 i 4 w jendym i 5 i 6 w jednym a nauczyciel obsługuje dwa roczniki za jednym razem. Lekcje trwają od 8 do 13 i prowadzone są w języku hiszpańskim (w przypadku tej szkoły przynajmniej bo jak zobaczymy w tej drugiej szkole mogą być też prowadzone w języku Ashaninka). Mundurki są niby obowiązkowe, ale rodziców nie zawsze na nie stać, więc czasami są czasami ich nie ma.&lt;br /&gt;Zaczęliśmy od krótkiej pogadanki na temat praw dziecka a potem dzieci zakasały rękawy i zaczęły rysować. Maluchy ryswoały na kartkach A4, a dzieci z 5 i 6 na kolorowych brystolach. Kilka zdjeć z samego konkursu:&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://1.bp.blogspot.com/_C12-xA_J0pA/Sz5bRudmJZI/AAAAAAAAALA/3b-YoVz0HbI/s1600-h/IMG_2570.jpg"&gt;&lt;img style="margin: 0px auto 10px; display: block; text-align: center; cursor: pointer; width: 400px; height: 300px;" src="http://1.bp.blogspot.com/_C12-xA_J0pA/Sz5bRudmJZI/AAAAAAAAALA/3b-YoVz0HbI/s400/IMG_2570.jpg" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5421871361488725394" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://1.bp.blogspot.com/_C12-xA_J0pA/Sz5bdWtDiMI/AAAAAAAAALI/sBvBlSStMwE/s1600-h/IMG_2574.jpg"&gt;&lt;img style="margin: 0px auto 10px; display: block; text-align: center; cursor: pointer; width: 400px; height: 300px;" src="http://1.bp.blogspot.com/_C12-xA_J0pA/Sz5bdWtDiMI/AAAAAAAAALI/sBvBlSStMwE/s400/IMG_2574.jpg" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5421871561269545154" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://1.bp.blogspot.com/_C12-xA_J0pA/Sz5bseJ_p4I/AAAAAAAAALQ/DsERpGlfbK0/s1600-h/IMG_2589.jpg"&gt;&lt;img style="margin: 0px auto 10px; display: block; text-align: center; cursor: pointer; width: 300px; height: 400px;" src="http://1.bp.blogspot.com/_C12-xA_J0pA/Sz5bseJ_p4I/AAAAAAAAALQ/DsERpGlfbK0/s400/IMG_2589.jpg" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5421871820968011650" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://1.bp.blogspot.com/_C12-xA_J0pA/Sz5crnPuPVI/AAAAAAAAALY/HRsuBxEW6W8/s1600-h/IMG_2664.jpg"&gt;&lt;img style="margin: 0px auto 10px; display: block; text-align: center; cursor: pointer; width: 400px; height: 300px;" src="http://1.bp.blogspot.com/_C12-xA_J0pA/Sz5crnPuPVI/AAAAAAAAALY/HRsuBxEW6W8/s400/IMG_2664.jpg" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5421872905739713874" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;Konkurs potrwał tak do godziny 13, a potem trzeba było jeszcze poczekać na jakiś transport do Rio Negro. Udało nam się złapać taksówkę w której w sumie jechało 8 osób plus kierowca. To taki tutejszy standandard :)&lt;br /&gt;Następnie pojechaliśmy do społeczności Rio Bertak, gdzie skoleji mieliśmy otwierać nowe, wyposażone w komputer biuro stanu cywilnego. Było dosyć uroczyście. To zresztą nigdy nie przestanie mnie szokować w Peru. Na otwerciu byli sami znajomi królika, przed samą uroczystością wszyscy do siebie po imieniu, gadka szmatka i wogóle. Ale w momencie zaczęcia uroczystości wszyscy nagle stają się bardzo formalni, mówią do siebie przez Pan Pani, w trzciej osobie... ale to wogle jest ciekawe w Peru, tak generalnie to tu ludzie są tutaj bardzo nieformalni, chyba, że w takich sytuacjach oficjalnych i chierarchicznych to wtedy poprostu przechodzą sami siebie. No więc po tych przemowach (ja też musiałem coś powiedzieć jako przedstawiciel Ayllu Situwy) nastąpiło oficjalnie otwarcie czemu towarzyszyło zbicie młotkiem butelki szampana ... sprytnie to bylo zrobione bo butelka była w reklamówce ... tak żeby nie trzeba było potem szkła zbierać :) Kilka fotek z Rio Berty:&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://1.bp.blogspot.com/_C12-xA_J0pA/Sz5gP279-ZI/AAAAAAAAALg/9wF3AL5LZVY/s1600-h/IMG_2687.jpg"&gt;&lt;img style="margin: 0px auto 10px; display: block; text-align: center; cursor: pointer; width: 400px; height: 300px;" src="http://1.bp.blogspot.com/_C12-xA_J0pA/Sz5gP279-ZI/AAAAAAAAALg/9wF3AL5LZVY/s400/IMG_2687.jpg" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5421876826962000274" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://4.bp.blogspot.com/_C12-xA_J0pA/Sz5gjZCiVII/AAAAAAAAALo/2iDmW0C-Edw/s1600-h/IMG_2686.jpg"&gt;&lt;img style="margin: 0px auto 10px; display: block; text-align: center; cursor: pointer; width: 400px; height: 300px;" src="http://4.bp.blogspot.com/_C12-xA_J0pA/Sz5gjZCiVII/AAAAAAAAALo/2iDmW0C-Edw/s400/IMG_2686.jpg" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5421877162533868674" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://4.bp.blogspot.com/_C12-xA_J0pA/Sz5g9s3lUuI/AAAAAAAAALw/-psldox_YjY/s1600-h/IMG_2723.jpg"&gt;&lt;img style="margin: 0px auto 10px; display: block; text-align: center; cursor: pointer; width: 400px; height: 300px;" src="http://4.bp.blogspot.com/_C12-xA_J0pA/Sz5g9s3lUuI/AAAAAAAAALw/-psldox_YjY/s400/IMG_2723.jpg" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5421877614533235426" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;I to właściwie z piątku to było by tyle. W sobotę i niedziele mieliśmy wolne, więc postanowiliśmy wybrać się na wycieczkę nad wodospady. Chcieliśmy jechać nad jeden wodospad, ale pan taksówkarz się pomylił i zabrał nas nas inny, po czym powiedział... Jest wodospad jest więc o co chodzi :) Fjany z niego chłopak, był zabawny. Pochodzi z Limy a do Satipo pojechał za żoną. Samochód wynajmuje i pracuje jako taksówkarz. Wodospad oczywiście piękny:)&lt;br /&gt;Wieczorem przyjechał Teddy i zabrał nas do Społeczności Lokalnej Atahulapa. Ja już w niej kiedyś byłem. Pojechaliśmy do jego znajomej. Kiedy przyjechałiśmy to kobiety akurat zajmowały sie połowem ryb w sztucznym zbiorniku. Jest to widok bardzo ciekawy. Do Zbiornika o wymiarach 5 na 10 metrów może wchodzą kobiety i dzieci z siecią. Z tą siecią przechodzą z jednego końca zbiornka na drugi. Kiedy zbliżają sie do tego drugiego brzegu zaczynają szuakać w tej mętnej wodzie ryb. Małe wrzucają z powrotem do wody a duże do miski. Ile przy tym zabawy i śmiechu. Najlepiej to się oczywiście bawią dzieci i młodzież. Nam też dostał się kawałek rybki, co ciekawe ugotowanej w liściu. Pychotka:) Kobiety z Atahualpa zajmują sie głównie wytwórstem rękodzieła. Mieliśmy też z Teddym bardzo ciekawą rozmowe na temat projektów, które są realizowane w tym momencie w Rio Negro. Jeden z nich dotyczy na przykład medycyny i przygotowywanie lekarzy do parcy z Indianami i leczenia Indian. Ciekawe.&lt;br /&gt;Niedziela upłynęła podobnie... tzn pojechaliśmy nad jeden wodospad, też piękny , tyle, że tam nie można się było kąpać, a potem pojechaliśmy do Pangoa małej wioski 2 h od Satipo.&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://1.bp.blogspot.com/_C12-xA_J0pA/Sz5xkSsbNiI/AAAAAAAAAMI/pxFEtrkwcJU/s1600-h/IMG_2742.jpg"&gt;&lt;img style="margin: 0px auto 10px; display: block; text-align: center; cursor: pointer; width: 400px; height: 300px;" src="http://1.bp.blogspot.com/_C12-xA_J0pA/Sz5xkSsbNiI/AAAAAAAAAMI/pxFEtrkwcJU/s400/IMG_2742.jpg" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5421895869708056098" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Poniedziałek ... kolejny konkurs ... tym razem w społeczności Ipitati Cascada, czyli społeczności rodzimej Teddiego. Ona jest już troszkę bardziej oddalona więc wyruszyliśmy wcześnie rano. Było nas sporo osób więc cześć jechała na tyle ciężarówki. Właściwie cały czas padało. Żeby dostać się do tej wioski trzeba się było przeprawić przez rzekę promem, który wyglądał mniejwięcej tak.&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://4.bp.blogspot.com/_C12-xA_J0pA/Sz5ymCXrPsI/AAAAAAAAAMQ/DaL9Yr36PeQ/s1600-h/IMG_2787.jpg"&gt;&lt;img style="margin: 0px auto 10px; display: block; text-align: center; cursor: pointer; width: 400px; height: 300px;" src="http://4.bp.blogspot.com/_C12-xA_J0pA/Sz5ymCXrPsI/AAAAAAAAAMQ/DaL9Yr36PeQ/s400/IMG_2787.jpg" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5421896999197425346" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Sam konkurs bardzo pozytywnie i według podobnego scenariusza co ten wcześniejszy. W tej szkole bardzo mocny nacisk kładzie się na dwujęzyczność dzieci. O ile w tej pierwszej szkole większość dzieci nie mówiło w Ashaninka, o tyle w tej wszystkie. Zdjęcia&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://2.bp.blogspot.com/_C12-xA_J0pA/Sz5vLKmdAfI/AAAAAAAAAL4/m6hoSrsg4ao/s1600-h/IMG_2826.jpg"&gt;&lt;img style="margin: 0px auto 10px; display: block; text-align: center; cursor: pointer; width: 400px; height: 300px;" src="http://2.bp.blogspot.com/_C12-xA_J0pA/Sz5vLKmdAfI/AAAAAAAAAL4/m6hoSrsg4ao/s400/IMG_2826.jpg" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5421893239015539186" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://4.bp.blogspot.com/_C12-xA_J0pA/Sz5vh2FoayI/AAAAAAAAAMA/Pc6Jc6_GEts/s1600-h/IMG_2828.jpg"&gt;&lt;img style="margin: 0px auto 10px; display: block; text-align: center; cursor: pointer; width: 400px; height: 300px;" src="http://4.bp.blogspot.com/_C12-xA_J0pA/Sz5vh2FoayI/AAAAAAAAAMA/Pc6Jc6_GEts/s400/IMG_2828.jpg" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5421893628646157090" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Po konkursie ruszyliśmy do Satipo i wszytsko byłoby dobrze gdyby nie to, że ulewy doprowadziły do osunięcią się stoku i droga w jendym miejscu była nieprzejezdna. My byliśmy jedną z pierwszych ekip, które dojechały na miejsce. Teddy i pan kierowca zakasali rekawy, sciagneli buty i "rzucili" się w błoto, żeby odwalić kamienie. My, 1 Polak i 4 Hiszpanów&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;(byli tez przyjaciele Ruth i Javiego), nie pozostaliśmy w tyle ,jak na wzorowych wolonatriuszy przystało, ale szybko okazało się zadanie tylko z pozoru wyglądało na łatwe. Chodzenie w błocie na boso wcale nie jest takie proste, a i trzeba wiedzieć co się robi. Więc, jka tylko przyjechało więcej aut  ze sprzętem to my się wycofaliśmy i pozwoliśmy pracować prfesjonalistom. Po około godzinie droga była znowu przejezdna.&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://2.bp.blogspot.com/_C12-xA_J0pA/Sz5zYwzC8PI/AAAAAAAAAMY/O9KuaoI1DK0/s1600-h/IMG_2917.jpg"&gt;&lt;img style="margin: 0px auto 10px; display: block; text-align: center; cursor: pointer; width: 400px; height: 300px;" src="http://2.bp.blogspot.com/_C12-xA_J0pA/Sz5zYwzC8PI/AAAAAAAAAMY/O9KuaoI1DK0/s400/IMG_2917.jpg" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5421897870653714674" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Wieczorem znowu wsiedliśmy do autobusu i 9 h później byliśmy już w Limie.&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Ja jeszcze raz pojechałem do Amazonii tuż przez świętami na oficjalne zamknięcie projektu. To był taki wypad jednodniowy, więc wróciłem zmordowany niesamowici. Ale nam zaserwowali dobry obiad i oprócz tego była też grupa muzyków, którzy przygrywali w rytmach Ashanika, o właśnie tak:&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;object width="320" height="266" class="BLOG_video_class" id="BLOG_video-35c84d7ce23c4fdf" classid="clsid:D27CDB6E-AE6D-11cf-96B8-444553540000" codebase="http://download.macromedia.com/pub/shockwave/cabs/flash/swflash.cab#version=6,0,40,0"&gt;&lt;param name="movie" value="http://www.youtube.com/get_player"&gt;&lt;param name="bgcolor" value="#FFFFFF"&gt;&lt;param name="allowfullscreen" value="true"&gt;&lt;param name="flashvars" value="flvurl=http://v17.nonxt7.googlevideo.com/videoplayback?id%3D35c84d7ce23c4fdf%26itag%3D5%26app%3Dblogger%26ip%3D0.0.0.0%26ipbits%3D0%26expire%3D1330409376%26sparams%3Did,itag,ip,ipbits,expire%26signature%3D606C106627F3040393A6ADE8F3E78E5A8DF7A86C.3B44B0D170EDD28DCBAE3C3A7FFE5E677551215E%26key%3Dck1&amp;amp;iurl=http://video.google.com/ThumbnailServer2?app%3Dblogger%26contentid%3D35c84d7ce23c4fdf%26offsetms%3D5000%26itag%3Dw160%26sigh%3D1suY1I7Zid3vSHut04ql50pZfO0&amp;amp;autoplay=0&amp;amp;ps=blogger"&gt;&lt;embed src="http://www.youtube.com/get_player" type="application/x-shockwave-flash"width="320" height="266" bgcolor="#FFFFFF"flashvars="flvurl=http://v17.nonxt7.googlevideo.com/videoplayback?id%3D35c84d7ce23c4fdf%26itag%3D5%26app%3Dblogger%26ip%3D0.0.0.0%26ipbits%3D0%26expire%3D1330409376%26sparams%3Did,itag,ip,ipbits,expire%26signature%3D606C106627F3040393A6ADE8F3E78E5A8DF7A86C.3B44B0D170EDD28DCBAE3C3A7FFE5E677551215E%26key%3Dck1&amp;iurl=http://video.google.com/ThumbnailServer2?app%3Dblogger%26contentid%3D35c84d7ce23c4fdf%26offsetms%3D5000%26itag%3Dw160%26sigh%3D1suY1I7Zid3vSHut04ql50pZfO0&amp;autoplay=0&amp;ps=blogger"allowFullScreen="true" /&gt;&lt;/object&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Dobra teraz ide sie przejsc z Ateną i potem bede kontynuował pisanie. Następne wpisy powinny być już krótsze :)&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/4466301020737752885-5598101849823974734?l=storiesfrommypath.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://storiesfrommypath.blogspot.com/feeds/5598101849823974734/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=4466301020737752885&amp;postID=5598101849823974734' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4466301020737752885/posts/default/5598101849823974734'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4466301020737752885/posts/default/5598101849823974734'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://storiesfrommypath.blogspot.com/2010/01/wpis-24-o-dowodach-tozsamosci.html' title='Wpis 2/4 o dowodach tożsamości, amazońskich bezdrożach i Indianach Ashaninka'/><author><name>Daniel</name><uri>http://www.blogger.com/profile/13386369919338077327</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='21' height='32' src='http://4.bp.blogspot.com/_C12-xA_J0pA/TGRPwmP_xDI/AAAAAAAAAeo/DOk-Eqcnwyo/S220/IMG_7748.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://1.bp.blogspot.com/_C12-xA_J0pA/Sz5bRudmJZI/AAAAAAAAALA/3b-YoVz0HbI/s72-c/IMG_2570.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-4466301020737752885.post-2568202794831272065</id><published>2010-01-01T11:13:00.000-08:00</published><updated>2010-01-01T11:43:09.604-08:00</updated><title type='text'>Wpis 1/4</title><content type='html'>&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Przeważnie Nowy Rok nie ma dla mnie żadnego znaczenia ... jest dniem jak każdy inny, no może z tym wyjątkiem że jest dniem wolnym od pracy. Ale przed chwilą zdałem sobie sprawę, że ten Nowy Rok ma znaczenie i z to z dwóch powodów. Po pierwsze, wyznacza on połowę mojego pobytu w Peru, jestem tutaj od 4 miesięcy i zostały mi jeszcze 4. Po drugie, od dzisiaj już nie jestem wolontariuszem Polskiej Pomocy, bo mój projekt skończył się wraz z końcem roku budżetowego. Właściwie od strony technicznej pewnie niewiele to zmienia, bo moje obowiązki i charakter pracy się nie zmienią, tyle, że teraz już nie muszę raportować niczego :) Więc w tym momencie warto podziękować MSZ za to, ze moglem wyjechać do Peru !!!&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Pewnie zastanawialiście się dlaczego od tak dawna nie pisałem... Hmmm... końcówka listopada i grudzień nie należały do łatwych okresów mojego pobytu w Peru. Pod koniec listopada miałem poczucie, że już nad wszystkim panuje, że moje życie w Peru jest bardzo zorganizowane i że wiem co i jak. No ale przecież było by nudno gdyby wszystko było tak ładnie i prosto. Więc koniec listopada przyniósł dwie wielkie zmiany... rozpadła się moja grupa capoeiry angolii, a Jacek z którym pracuje musiał wyjechać do Polski i rozdysponować swoje obowiązki na nas. Początkowo straciłem grunt pod nogami. Był więc okres niepewności, swoistej utraty bezpieczeństwa. Ale po chwilowym zamieszaniu okazało, się że wszystko jest dobrze tyle, że byłem bardziej zajęty. Miałem więcej obowiązków związanych z domem i projektem Jacka w Amazonii. Moja grupa Capoeiry owszem się rozpadła przez brak sali do treningów, ale zaczęliśmy trenować po parkach i plażach i było cudownie. Nie było nas tylu co zawsze, ale i tak było super. Grudzień był więc dobrym miesiącem choć skończyłem go bardzo zmęczony... ale to było/jest dobre zmęczenie...zmęczenie po dobrze przepracowanym dniu. Dziś chciałbym Wam opowiedzieć o moim grudniu i zrobię to w trzech wpisach...&lt;br /&gt;1) Amazonia&lt;br /&gt;2) Ulica i chocolatadas na ulicy&lt;br /&gt;3) dom, indyk i Preventivo :) i Atena&lt;br /&gt;No to zaczynamy :)&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/4466301020737752885-2568202794831272065?l=storiesfrommypath.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://storiesfrommypath.blogspot.com/feeds/2568202794831272065/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=4466301020737752885&amp;postID=2568202794831272065' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4466301020737752885/posts/default/2568202794831272065'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4466301020737752885/posts/default/2568202794831272065'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://storiesfrommypath.blogspot.com/2010/01/wpis-14.html' title='Wpis 1/4'/><author><name>Daniel</name><uri>http://www.blogger.com/profile/13386369919338077327</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='21' height='32' src='http://4.bp.blogspot.com/_C12-xA_J0pA/TGRPwmP_xDI/AAAAAAAAAeo/DOk-Eqcnwyo/S220/IMG_7748.jpg'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-4466301020737752885.post-1189840139898865692</id><published>2009-12-31T19:03:00.001-08:00</published><updated>2009-12-31T19:03:57.725-08:00</updated><title type='text'>I znowu trzeba powiesić nowy kalendarz !!</title><content type='html'>&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Moi drodzy, na Boże Narodzenie nie udało mi się złożyć Wam życzeń, ale zrobię to na Nowy Rok!!!&lt;br /&gt;Wszystkiego najlepszego !!! Żeby nowy rok przyniósł Wam wiele pięknych niespodzianek!!! I żeby zawsze przepełniała Was odwaga do realizacji marzeń, radość życia i miłość!!! Dzięki wszystkim czytelnikom tego bloga!!! Jutro już mam nadzieje pojawią się nowe wpisy ... a jest co pisać bo grudniu wrażeń nie brakowało. Trzymajcie się ciepło Daniel&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/4466301020737752885-1189840139898865692?l=storiesfrommypath.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://storiesfrommypath.blogspot.com/feeds/1189840139898865692/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=4466301020737752885&amp;postID=1189840139898865692' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4466301020737752885/posts/default/1189840139898865692'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4466301020737752885/posts/default/1189840139898865692'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://storiesfrommypath.blogspot.com/2009/12/i-znowu-trzeba-powiesic-nowy-kalendarz.html' title='I znowu trzeba powiesić nowy kalendarz !!'/><author><name>Daniel</name><uri>http://www.blogger.com/profile/13386369919338077327</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='21' height='32' src='http://4.bp.blogspot.com/_C12-xA_J0pA/TGRPwmP_xDI/AAAAAAAAAeo/DOk-Eqcnwyo/S220/IMG_7748.jpg'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-4466301020737752885.post-204687187088019314</id><published>2009-11-23T20:08:00.000-08:00</published><updated>2009-11-23T21:10:10.326-08:00</updated><title type='text'>Preventivo...</title><content type='html'>Tak niewiele pisałem o mojej pracy w Preventivo de San Juan de Miraflores, że nie bardzo wiem od czego zacząć. To może zróbmy z tego opowieść...&lt;br /&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Jest wtorek ... dzień jak każdy inny, z tą różnicą, że to właśnie we wtorki chodzimy do Preventivo... policyjnego centrum zatrzymań dla osób nieletnich. Pracuje tam już do 3 miesięcy, ale w dalszym ciągu kraty i ogolone głowy chłopaków robią na mnie spore wrażenie. Może gdybym chodził tam codziennie to bym już nie zwracał na to większej uwagi... ale chodzą raz w tygodniu na dwie - trzy godzinny. Dwie - trzy godzinny, które czasami nadają sens całej reszcie tygodnia.&lt;br /&gt;Dzisiaj będziemy rysować nasze prawa... prawa dziecka bo przecież za tydzień już będą obchody rocznicy konwencji praw dziecka. Jak co tydzień pakuje plecak, zabieram torbę ciastek, dwie 3 litrowe butle napoju, kubeczki plastikowe, kredki, kartki itp... stały zestaw... nie zabieram piłki. Bo i tak nam niestarczy czasu na pogranie w piłkę (a chłopaki lubią pokopać w piłkę). Wychodzimy z Luz o 2:30 ... późno co oznacza, że będziemy musieli wziąć taksówkę do Preventivo, bo warsztat zaczynamy o 15. Dojeżdżamy o 14:59... została minuta... cenna minuta ... wystarczająco czasu, żeby ... Luz poszła sobie kupić gumę do żucia. No cóż był czas przywyknąć do tutejszej koncepcji czasu, choć i tak mnie czasami trzęsie. Są z nami Javier i Ruth ... to ich pierwszy raz w centrum zatrzymań. Wchodzimy do środka. Przy drzwiach jak zwykle wita nas strażnik, pyta kim jesteśmy, po co przychodzimy, każe podpisać listę. Potem przejście korytarzem pełnym zdjęć i rysunków dzieci. Przejście przez metalową kratę i już znajdujemy się w jadalni, w której po prowadzimy warsztat. Ja i Luz wchodzimy na górę, żeby zawołać chłopaków. Tam za wielkim biurkiem siedzi strażnik i wychowawca. Oglądają "Piratów Karaibów", chyba drugą część. Za nimi metalowa krata, a za nią nie wielki przedsionek. Po jego obu stronach znajdują się drewniane drzwi, każde z czterema wizjerami, pozwalającymi zajrzeć do środka. To tam mieszkają chłopacy. Prosimy strażnika, żeby najpierw zeszli ci z pokoju numer 1 a potem z 2 i 3. W pokoju 1 pierwszym mieszkają ci najstarsi, w 3 najmłodsi (Brandon ma 10 lat... po tym jak wyszedł Luis &lt;9&gt; to on jest najmłodszy), a w 2 jak się domyślacie ci środkowi. Przedział wiekowy jest spory od 9 do 17 lat. Chłopacy zbiegają, witają się z nami radośnie, podaniem ręki. Nie znam wszystkich imion... tylko niektóre zapadły mi w pamięci... ale wszystkich kojarzę. Niektórzy mają pod koszulkami, zawieszony pod szyją ogromny pęk ... to pulsery, bransoletki na rękę, które sprzedają za jednego sola. Co tydzień kupuj jedną, może dwie... zawsze od kogoś innego, żeby nie było. Te kupione zabiorę do Polski. Mam też pulsery dane mi w prezencie ... te noszę na nadgarstkach obu rąk.&lt;br /&gt;Chłapacy siadają za stołami. Zaczynamy warsztat... klasyczne Buenos dias, ?como estan? itp. Potem wyjaśniamy zasady konkursu i przystępujemy do pracy. Rysowania naszych praw. Większość rysuje chętnie, choć są i tacy, którzy twierdzą, że nie potrafią rysować. Czy po raz pierwszy trzymają w ręce kredki... tego nie wiem. Ale staramy się, pobudzić ich wyobraźnie. Rysują różne prawa... niektóre klasyczne - edukacja, wolność, inne zabawne ... prawo do grania w piłkę. Bardzo często, chyba najczęściej pojawia się prawa do posiadania i wzrastania w rodzinie. Dodam tutaj, że wielu chłopaków znajduje się w preventivo przez tak zwane "abandono" - opuszczenie. Tłumacząc z polskiego na nasze ... zgarnęła ich z ulicy policja bo byli sami, bo na niej spali, bo nie posiadają dokumentów itp itd.&lt;br /&gt;Po około godzinie zmieniamy grupę. Po każdym warsztacie każde dziecko otrzymuje paczkę ciastek i kubeczek napoju. Nie lubię tego momentu. Bo większość stara się wyprosić kolejną paczuszkę, kolejny kubeczek... a ja nie mogę, bo nie starczy dla innych. Powiecie, daj im po dwie paczki będzie spokój. Wtedy będą chcieli trzecią. To jest silniejsze od nich... strategia proszenia o rzeczy, chce powiedzieć żebrania, choć to nie ładne słowo... ich sposób na przetrwanie na ulicy. Maksymalizacja zysków.&lt;br /&gt;Po skończonym warsztacie rozmawiam jeszcze chwile z Hosesem. Dobry chłopak. Uczę go angielskiego przygotowywując lekcje na kartkach. Hoseses co drugi dzień pomaga w kuchni. Często razem z Denisem - chłopakiem z Selvy, który uciekł od rodziców alkoholików do Limy. Spędził trzy lata na ulicy sprzedając cukierki, śpiewając piosenki i prosząc o pieniądze. W Preventivo jest od 6 miesięcy... powód ... wspomniane wyżej Abandono.&lt;br /&gt;Prawie już mamy wychodzić, ale Luz się przypomniało, że nie powiedzieliśmy chłopakom z pierwszego pokoju o obchodach konwencji i o tym, że mają coś przygotować. Wchodzimy po schodach i prosimy strażnika, żeby nas wpuścił do ich pokoju... Po raz pierwszy wchodzę za kratę i za drewniane drzwi z wizjerami. Wchodzę do środka... i nie mogę wykrztusić z siebie ani jednego słowa. Niebieskie poobdzierane ściany. Łóżka piętrowe... 5 łóżek po każdej stronie pokoju, a pomiędzy nimi wąskie przejście. Każde łóżko jest schludnie przykryte kocem (to pewnie wymóg tutejszy), choć obudowy łóżek pokrywają setki napisów i mini-graffiti. W jednym pokoju 16 - 20 chłopaków i tylko jedno wąskie okno z kratami (no ba!!!)... Nie potrafię Wam tego lepiej chyba opisać... Wychodzę stamtąd i nadal nie potrafię wykrztusić z siebie słowa. A przecież tam im się pomaga, tam mają przemyśleć swoje życie, zostać zresocjalizowani. Staram się nie osądzać ... bo jeszcze nie wiem jak to działa wszystko... kroczek po kroczku ... powoli... Do mojego domu jadę autobusem miejskim. Bo ja mam tutaj dom ... a moi przyjaciele z Preventivo ... co oni mają ???&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://1.bp.blogspot.com/_C12-xA_J0pA/Swtqhlnx7mI/AAAAAAAAAK4/hFzlZzpifdA/s1600/prev1.jpg"&gt;&lt;img style="margin: 0px auto 10px; display: block; text-align: center; cursor: pointer; width: 400px; height: 300px;" src="http://1.bp.blogspot.com/_C12-xA_J0pA/Swtqhlnx7mI/AAAAAAAAAK4/hFzlZzpifdA/s400/prev1.jpg" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5407532902855601762" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;Dzieciaki z Preventivo&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/4466301020737752885-204687187088019314?l=storiesfrommypath.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://storiesfrommypath.blogspot.com/feeds/204687187088019314/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=4466301020737752885&amp;postID=204687187088019314' title='Komentarze (2)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4466301020737752885/posts/default/204687187088019314'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4466301020737752885/posts/default/204687187088019314'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://storiesfrommypath.blogspot.com/2009/11/preventivo.html' title='Preventivo...'/><author><name>Daniel</name><uri>http://www.blogger.com/profile/13386369919338077327</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='21' height='32' src='http://4.bp.blogspot.com/_C12-xA_J0pA/TGRPwmP_xDI/AAAAAAAAAeo/DOk-Eqcnwyo/S220/IMG_7748.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://1.bp.blogspot.com/_C12-xA_J0pA/Swtqhlnx7mI/AAAAAAAAAK4/hFzlZzpifdA/s72-c/prev1.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>2</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-4466301020737752885.post-682948033889213807</id><published>2009-11-22T12:07:00.000-08:00</published><updated>2009-11-23T20:47:22.708-08:00</updated><title type='text'>A miało być ...</title><content type='html'>A miało być tak pięknie ... już miałem pisać na blogu regularnie... miałem opisać preventivo, a potem święto zmarłych. A wyszło jak zawsze :) na przyszłość nie będę zapowiadał następnych wpisów, żeby nie zapeszać.&lt;br /&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;To może najpierw tak o tym co się dzieje... a potem o tym Preventivo ...&lt;br /&gt;Dziś jest poniedziałek, zostaje na noc w domu. Czuję się zmęczony, ale jak zawsze zmęczeniu towarzyszy uczucie szczęścia, radości i satysfakcji. Miniony tydzień nie należał do lątwych a to głównie przez natłok pracy. W poniedziałek musieliśmy przygotować banderole na marsz z okazji rocznicy konwencji praw dziecka, we wtorek Preventivo, w środę warsztat "question de los sentimientos"prowadzony przez super psychologa z Hiszpani, w czwartek kończenie banderoli i malowanie innych rzeczy na marsz. A w piątek - wielki dzień - obchody 20 rocznicy uchwalenia konwencji praw dziecka. Najpierw poszliśmy do budynku tutejszego kongresu na konferencje i artystyczny występy dzieci, a potem na wspomniany marsz. Było sympatycznie. Podobało mi się to, że większość mówców stanowiły dzieci i młodzież. Oczywiście wszystko było "zorganizowane" w stylu peruwiańskim. Sam przemarsz przez ulicę miasta też ciekawy, choć jak wiadomo ja sam takich akcji nie lubię. No ale skoro to ja zaprojektowałem nasz baner to trzeba było iść. Po przyjściu do domu dzieci padły trupem, szczególnie Antenor i Jhordi - tego drugiego 6-latka niedość, że przez pół marszu go niosłem na baranach, to potem trzeba było go z taksówki na rękach wynosić, bo się go dobudzić nie dało. Aj... ten Jhordi...&lt;br /&gt;Weekend spokojny. W sobotę poszliśmy z dziećmi na plażę, a w niedzielę hiszpańscy wolontariusze zabrali je do teatru. Ja miałem inne plany na wieczór więc teatr odpuściłem.&lt;br /&gt;No i dziś rano wstałem z łóżka i już... zaczął się kolejny wspaniały tydzień. Dzisiaj jak na początek tygodnia to było super. Do domu wrócił Henry (był u swojej mamy)przez kilka tygodni) , a Henry to jak już Wam pisałem to taki gagatek pozytywny. Ma chłopak gadane, ale przeważnie do rzeczy... przeważnie bo jak mnie próbuje zeswatać z różnymi dziewczynami to już mniej do rzeczy nadaje, ale przynajmniej jest wesoło.&lt;br /&gt;A jutro Preventivo ... i jakoś tak głupio mi robić ten sam o codzienności i o Preventivo więc wrzucę kilka fotek i zacznę pisać nowy wpis.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://4.bp.blogspot.com/_C12-xA_J0pA/SwtfQnnEwqI/AAAAAAAAAKg/_IzWtGJMDnE/s1600/IMG_2210.JPG"&gt;&lt;img style="margin: 0px auto 10px; display: block; text-align: center; cursor: pointer; width: 400px; height: 300px;" src="http://4.bp.blogspot.com/_C12-xA_J0pA/SwtfQnnEwqI/AAAAAAAAAKg/_IzWtGJMDnE/s400/IMG_2210.JPG" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5407520516703830690" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://3.bp.blogspot.com/_C12-xA_J0pA/SwthxF-xA8I/AAAAAAAAAKo/TYVW_kbZXSs/s1600/IMG_2218.JPG"&gt;&lt;img style="margin: 0px auto 10px; display: block; text-align: center; cursor: pointer; width: 400px; height: 300px;" src="http://3.bp.blogspot.com/_C12-xA_J0pA/SwthxF-xA8I/AAAAAAAAAKo/TYVW_kbZXSs/s400/IMG_2218.JPG" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5407523273635333058" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://3.bp.blogspot.com/_C12-xA_J0pA/SwtjNCX5pGI/AAAAAAAAAKw/mA5IMP27IFM/s1600/IMG_2411.JPG"&gt;&lt;img style="margin: 0px auto 10px; display: block; text-align: center; cursor: pointer; width: 400px; height: 300px;" src="http://3.bp.blogspot.com/_C12-xA_J0pA/SwtjNCX5pGI/AAAAAAAAAKw/mA5IMP27IFM/s400/IMG_2411.JPG" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5407524853214979170" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/4466301020737752885-682948033889213807?l=storiesfrommypath.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://storiesfrommypath.blogspot.com/feeds/682948033889213807/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=4466301020737752885&amp;postID=682948033889213807' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4466301020737752885/posts/default/682948033889213807'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4466301020737752885/posts/default/682948033889213807'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://storiesfrommypath.blogspot.com/2009/11/miao-byc.html' title='A miało być ...'/><author><name>Daniel</name><uri>http://www.blogger.com/profile/13386369919338077327</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='21' height='32' src='http://4.bp.blogspot.com/_C12-xA_J0pA/TGRPwmP_xDI/AAAAAAAAAeo/DOk-Eqcnwyo/S220/IMG_7748.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://4.bp.blogspot.com/_C12-xA_J0pA/SwtfQnnEwqI/AAAAAAAAAKg/_IzWtGJMDnE/s72-c/IMG_2210.JPG' height='72' width='72'/><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-4466301020737752885.post-553127970724073845</id><published>2009-11-11T12:28:00.000-08:00</published><updated>2009-11-11T13:13:35.265-08:00</updated><title type='text'>C.D. W domu :)</title><content type='html'>&lt;div style="text-align: justify;"&gt;No i dzisiaj jest właśnie środa i siedzę sobie w domu z Antenorem i Henrym. Dziś go nie chcę zabić, choć jeszcze dzień się nie skończył :) Jestem z nimi sam. Antenor robi zadanie domowe, a Henry czyta książkę. Dziś nie przyniósł swoich zeszytów, więc nie robi zadania domowego. Oni oboje chodzą do szkoły na 8. Ante chodzi do szkoły prywatnej "Casas de cartón", natomiast Henry podobnie jak reszta chłopaków do szkoły publicznej. Szkoły prywatne są z założenia lepsze, a Antenor ze wszystkich jest najlepszym uczniem i najbardziej chce się uczyć. Skończył zadanie domowe i teraz czyta książkę. Czyta na głos i bardzo płynnie.&lt;br /&gt;Reszta chłopaków jest w szkole, bo chodzą na zmianę popołudniową (odpowiadając na pytanie Moniki). Lubię ten czas w domu. Jest spokojnie i jest czas na pogadanie z chłopakami, popisanie bloga, pogadanie na skypie z ludzikami z zagranicy.&lt;br /&gt;Chłopaki wracają około 18:3o. Wbiegają do domu i witają się ze wszystkimi... oczywiście z facetami podaniem ręki, a z kobietami całusem w policzek. Potem przebierają się w ubranie domowe i schodzą na dół, żeby zjeść kolację. Przeważnie jemy to samo co było na obiad, bo zawsze się przygotowuje więcej. Po kolacji sprzątamy sale i zmywamy naczynia. Wieczorami odbywa się jakiś warsztat edukacyjny lub sportowy. Najczęściej idziemy po prostu pograć w piłkę na osiedlowe boisko. Piłka to jest... kiedy przyjechałem to nim zapytali jak mam na imię, to padło pytanie czy potrafię grać w piłkę nożną. Dzieciaki grają na różnym poziomie, ale jak na swój wiek, każdy gra dobrze. Nawet Jordi czasami strzeli gola. Czasami gramy sami, a czasami z innymi chłopakami z okolicy. Wtedy to jest już poważna gra... nie na żarty. Nasi chłopcy przeważnie wygrywają, a to dlatego, że świetnie się znają i potrafią grać w drużynie. Wiedzą, kto co potrafi i na ile go stać. Super.&lt;br /&gt;Kończymy grać o 21:30 i wracamy do domu.  Dzieciaki idą się kąpać i o 22 idą do łóżka. No może to nie jest aż takie proste bo czasami trzeba kogoś poszukać, kto się schował albo coś, ale z założenia o 22 wszyscy już są w łóżkach. I tak każdego dnia :) W weekendy jest luźniej ale mnie przeważnie w weekendy nie ma. W dodatku trzeba powiedzieć, że co drugi weekend dzieci idą do swoich rodzin. Do rodziców (jeśli jest taka możliwość) lub do jakiś babć i wujków i cioci. Bo nie chodzi tylko o to, żeby nie żyli na ulicach, ale też o to żeby kiedyś mogli wrócić do swojej rodziny. I to różnie bywa... bardzo różnie. Niektórzy mają dużą szansę na reintegracje ze swoimi rodzinami. Inni nie ... ich rodzice sami są na ulicy, mają problemy alkoholowe itp itd.&lt;br /&gt;Oczywiście ten rozkład, który tu Wam podałem jest taki orientacyjny, ale staramy się jak możemy, żeby był on praktyką.&lt;br /&gt;Dla mnie bycie tutaj to poznawanie całkowicie nowego rodzaju edukacji... edukacji ciągłej, codziennej, poza formą warsztatu. Edukacji trudnej bo nie da się z niej nagle wyjść, bo nigdy się nie kończy, bo jest zależna od dnia, od pogody, od innych ludzi. Edukacji trudnej i momentami frustrującej bo nie ma checkpointów, punktów ewaluacji, bo czasami wydaje się, że nic się nie osiąga. Ja się dopiero uczę tej rzeczy... bywam zmęczony ... co ja mówię... codziennie o 13 muszę się zdrzemnąć. Ale z każdym dniem coraz bardziej widzę, że ta praca ma sens, że te dzieciaki są niesamowite, że każde z nich jest inne i jedyne w swoim rodzaju. Dobra muszę iść grać w grać w grę z dziećmi. Gramy w Totem!!! Pozdrawiam wszystkich.&lt;br /&gt;Następny wpis będzie o Preventivo. Nawet nie wiecie ile Wam chce opowiedzieć o tym co tam się dzieje. Wczoraj byłem poraz pierwszy w pokoju/celi dzieciaków... wyszedłem z tamtąd mniemy i prawie ze łzami w oczach... ale to już w następnym odcinku :)&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/4466301020737752885-553127970724073845?l=storiesfrommypath.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://storiesfrommypath.blogspot.com/feeds/553127970724073845/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=4466301020737752885&amp;postID=553127970724073845' title='Komentarze (1)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4466301020737752885/posts/default/553127970724073845'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4466301020737752885/posts/default/553127970724073845'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://storiesfrommypath.blogspot.com/2009/11/cd-w-domu.html' title='C.D. W domu :)'/><author><name>Daniel</name><uri>http://www.blogger.com/profile/13386369919338077327</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='21' height='32' src='http://4.bp.blogspot.com/_C12-xA_J0pA/TGRPwmP_xDI/AAAAAAAAAeo/DOk-Eqcnwyo/S220/IMG_7748.jpg'/></author><thr:total>1</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-4466301020737752885.post-5666779277857176645</id><published>2009-11-07T09:28:00.000-08:00</published><updated>2009-11-07T10:47:08.055-08:00</updated><title type='text'>O małych ludzikach z którymi pracuje...</title><content type='html'>&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Przez cały czas mówię, że pracuje z dziećmi ulicy ... czy też może lepiej powiedzieć z dziećmi w sytuacji ulicy. Ale ten termin wydaje mi z każdym dniem za ogólny ... nie mówiący tak naprawdę nic o tych wspaniałych dzieciakach, które tutaj poznaje. Szczególnie w przypadku dzieciaków, które mieszkają w domu Ayllu Situwy, dla których ulica sensu stricto jest już przeszłością. Ona pewnie dalej w jakiś tam sposób w nich jest i pewnie nigdy ich nie upuści, ale w tym momencie chodzą do szkoły i mieszkają w domu, w którym znaleźli opiekę i miłość. Tworzą rodzinę... bo Ayllu Situwa z założenia nie ma być instytucją, ale rodziną. I jak w każdej rodzinie różnie się tu dzieje... właściwie to dużo zależy od dnia... Bywają dni łatwe, ale są i takie, które do łatwych nie należą. Ale jak wygląda w Ayylu Situwie dzień. No więc tak... Dzieciaki wstają z łóżek około godziny 7. Jest to oczywiście bardzo optymistyczne założenie, bo np. Julio to tak lubi spać, że bywają poranki, że się go nie da wyciągnąć z łóżka. Jego brat bliźniak, Antenor, niestety nie ma wyboru bo on jako pierwszy wychodzi do szkoły. Po tym jak już wszyscy wstaną i się umyją, to zaczyna się sprzątanie. Każdy chłopak sprząta w domu jedno pomieszczenie. Elvis odpowiada za patio (to chyba taki przedsionek), Victor za sale w której jemy i się uczymy, Gean Carlos za łazienkę na dole, Antenor za łazienkę na górze, schody i drugie piętro zamiata Julio, a Kevin z Jordim sprzątają Kuchnie i pralnie. Oczywiście oprócz tego, każdy musi pościelić swoje łóżko i posprzątać swój pokój. Ostatnio Julio wiedzie prymat jeśli chodzi o organizacje swoich szufladek. Wczoraj z dumą mi pokazał, że wszystko jest tam poskładane i idealnie ułożone :) Po sprzątaniu przychodzi czas na śniadanie, które przygotowuje jeden z opiekunów z czyjąś tam pomocą. Śniadanie rzecz prosta, bułki z masłem i z szynką, serem, dżemem, jajkiem albo moim ulubionym awokado. Pychotka. Do tego dochodzi kakao... w stylu peruwiańskim czyli z toną cukru... Ja czasami też przygotowuje napoje, ale jeszcze nigdy chyba nie udało mi się wsypać wystarczającej ilości cukru. A wsypuje dużo. No cóż... jak mi się uda to sobie odlewam napoju przed jego posłodzeniem. Jak nie, to piję to co wszyscy :) Przed każdym posiłkiem jest oczywiście modlitwa, którą wszyscy zmawiamy razem. Zawsze jedno dziecko przewodzi. Nie którzy zawsze chcą ją prowadzić, ale są i tacy, którzy tak niekoniecznie. No ale zawsze przyjdzie kryska na matyska.&lt;br /&gt;Po śniadaniu, i po pozmywaniu naczyń (każdy ma swój dyżur) dzieciaki mogą chwile odpocząć aż do 9, bo o 9 zaczynamy odrabiać zadania domowe. Tak około 8:30 przychodzi Kevin i Jordi i czasami też Jose Luis i Fernando. Oba rodzeństwa mieszkają ze swoimi mamami a do domu tutaj przychodzą tylko w czasie dnia. Jordi jest najmłodszy... ale jak to się mówi w Peru "Ese Jordi", niby ma 6 lat, ale jak go ktoś zaczepia to potrafi taką wiązankę puścić, że nie wiadomo gdzie się schować.&lt;br /&gt;No ale o tej 9 zaczynamy robić zadania domowe. Matematyka, Komunikacja, Język, Fizyka, Chemia, Środowisko... wszystko zależy od tego, kto w której klasie jest, a przekrój jest właściwie całkowity... od pierwszej klasy 1 aż do gimnazjum. Ja pomagam głownie w naukach ścisłych (w końcu jest się tym humanistą, no nie :)), ale to przez hiszpański oczywiście. No i Jordiemu pomagam w uczniu się literek (tak tak ...wiem, kto widział mój charakter pisma, ten wie ... ale nie to Jordi pisze ... ja tylko mu towarzysze i od czasu do czasu coś tam narysuje:) Ta intensywna praca trwa tak średnio do godziny 11 a potem dzieci mają 30 minut przerwy na zabawę. No chyba, że zrobią zadanie domowe szybko to mają więcej czasu, albo jak mają dużo zadania domowego to nie mają przerwy. O 11:30 zaczyna się zamieszanie z kąpaniem i przywdziewaniem mundurków. Mundurki, podobnie jak w Meksyku są sportowe i oficjalne. Oczywiście wszyscy wolą mundurki sportowe, więc warto też wiedzieć czy jakie lekcje ma tego dnia dana osoba, mundurek sportowy zakłada się tylko wtedy jak jest W-F. O 12 jemy obiad, przygotowany, każdego dnia przez kogoś innego. Najdłużej zawsze je Jordi, choć Gean Carlos i Julio dotrzymują mu kroku. Jedzą i jedzą... a w sumie to nie ma aż tak dużo czasu, bo przecież muszą wyjść do szkoły. Już tak około 12:30- 12:45. Victor i Elivis jedzą szybko, ale to też dlatego, że są najstarsi. Potem wszyscy wymaszerowują do szkoły. Towarzyszy im Bobi, osiedlowy pies, którego chyba wszyscy znają.&lt;br /&gt;My, czyli ekipa, która się zajmuje dziećmi sprząta kuchnię i jadalnie.&lt;br /&gt;W poniedziałek środę i piątek o 13:30 przychodzi ze szkoły Henry, który ma już prawie 16 lat. Dobry z niego chłopak, choć wczoraj to już go kilka razy chciałem zabić... powodów może nie będę publicznie ujawniał, ale Henry to jest Henry.&lt;br /&gt;Dobra w tym momencie muszę przerwać pisanie. Ale niebawem dokończę, bo podoba mi się opowiadanie Wam mojego dnia :) Pozdrówki ... w ogóle podoba mi się pisanie tego bloga. I swoją drogą, jak ktoś ma jakiś feedback (info zwrotne) to napiszcie... np. że więcej chcecie usłyszeć o tym, a więcej o tym. Tylko bez wypominania literówek ... bo każdy, kto mnie zna, wie, że ja rzadko kiedy czytam drugi raz to co napisałem, chyba, że po kilku dniach.&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/4466301020737752885-5666779277857176645?l=storiesfrommypath.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://storiesfrommypath.blogspot.com/feeds/5666779277857176645/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=4466301020737752885&amp;postID=5666779277857176645' title='Komentarze (1)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4466301020737752885/posts/default/5666779277857176645'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4466301020737752885/posts/default/5666779277857176645'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://storiesfrommypath.blogspot.com/2009/11/o-maych-ludzikach-z-ktorymi-pracuje.html' title='O małych ludzikach z którymi pracuje...'/><author><name>Daniel</name><uri>http://www.blogger.com/profile/13386369919338077327</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='21' height='32' src='http://4.bp.blogspot.com/_C12-xA_J0pA/TGRPwmP_xDI/AAAAAAAAAeo/DOk-Eqcnwyo/S220/IMG_7748.jpg'/></author><thr:total>1</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-4466301020737752885.post-7477627564305440777</id><published>2009-11-07T08:20:00.000-08:00</published><updated>2009-11-07T09:28:01.139-08:00</updated><title type='text'>Po długim czasie... odcinek 1</title><content type='html'>&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Chronologiczność bloga nie zawsze mam zastosowanie... szczególnie w moim przypadku. Bo dziś chcę poczynić kilka wpisów, ale jakoś tak dziwnie zacząć bez słów wyjaśnienia dlaczego tak długo nie pisałem. A wyjaśnienia się składa raczej na początku a nie na końcu, no nie. No cóż w tym wypadku, znajdą się one na samym dole i trudno :) Może w tytuły powinienem wstawić numerki, żeby czytelnikom łatwiej było się zorientować, od którego kawałka powinni zacząć czytać...&lt;br /&gt;I już jest numerek w tytule... Numery w tytułach i nazwach to tutaj w Limie ważna sprawa. Niektóre ulice są tutaj bardzo ale to bardzo długie... weźmy na przykład taką Arequipe, Prado czy Paseo de la Republica ciągnie się i ciągnie. Ale za to podzielona jest ulicami prostopadłymi na "cuadras" (ang. blocks, a po polsku się to chyba przecznica nazywa). Każda cuadra ma swój numer, który jest też pierwszą cyfrą numerów domu na tej ulicy. I dzięki temu można się zorientować gdzie się jest i gdzie się trzeba dostać. Ale to nie wszystko... ulic tutaj jest tyle, że nie wszystkie mają nazwy. Szczególnie na obrzeżach miasta wiele jest ulic po prostu ponumerowanych Calle 1, Calle 2 itd. W centrum raczej wszystkie ulice się jakoś nazywają, choć nazwy się powtarzają. Trzeba wiedzieć czy jak się jedzie na Mexico to jest to ulica czy avenida, czy leży w Chorrillos czy też może w centrum Limy.&lt;br /&gt;Oto mały klucz do labiryntu limejskich ulicy, po którym każdego dnia błądzą tłumy ludzi. Nie, którzy z nich mają szczęście... mieszkają w Miraflores, w Barranco, w Molinie. Tam domy są wielkie i piękne, a ulice czyste i praktycznie wolne od śmieci. Ale są też takie miejsca jak np. San Genaro ... tutaj blisko... w Chorrillos, takie miejsca jak Villa Salvador, czy ulica Victoria, gdzie wielu ludzi stara się przeżyć kolejny dzień, często za przysłowiowego dolara.&lt;br /&gt;Ja również chodzę po tym labiryncie, z każdym dniem poznając  go lepiej i lepiej. Czasami się gubię... czasami idę i idę i zapominam o wszystkim innym. I tak się stało w ostatnich tygodniach. Tyle się działo, że po prostu nie starczyło mi czasu, żeby pisać na blogu. Do tego doszła jeszcze konieczność napisania raportu okresowego dla MSZ, bo jakby nie było to jestem tu już od dwóch miesięcy, a oficjalnie mój projekt kończy się z końcem grudnia 2009 (a nie oficjalnie z pod koniec kwietnia 2010). No więc to tak w ramach wytłumaczenia się... a teraz kolejne wpisy. Mam nadzieje napisać Wam o tym co się dzieje w domu Ayllu Situwa, w Preventivo i na koniec o obchodach dnia Wszystkich Świętych w stylu peruwiańskim. Choć już pewnie to wszystko przeczytaliście bo ten wpis będzie ostatni ... aj ... ta chronologiczność i czasowość ...&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/4466301020737752885-7477627564305440777?l=storiesfrommypath.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://storiesfrommypath.blogspot.com/feeds/7477627564305440777/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=4466301020737752885&amp;postID=7477627564305440777' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4466301020737752885/posts/default/7477627564305440777'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4466301020737752885/posts/default/7477627564305440777'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://storiesfrommypath.blogspot.com/2009/11/po-dugim-czasie-odcinek-1.html' title='Po długim czasie... odcinek 1'/><author><name>Daniel</name><uri>http://www.blogger.com/profile/13386369919338077327</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='21' height='32' src='http://4.bp.blogspot.com/_C12-xA_J0pA/TGRPwmP_xDI/AAAAAAAAAeo/DOk-Eqcnwyo/S220/IMG_7748.jpg'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-4466301020737752885.post-1677475055796768383</id><published>2009-10-28T18:22:00.000-07:00</published><updated>2009-10-28T19:44:37.555-07:00</updated><title type='text'>Señor de los Milagros</title><content type='html'>&lt;meta name="ProgId" content="Word.Document"&gt;&lt;meta name="Generator" content="Microsoft Word 11"&gt;&lt;meta name="Originator" content="Microsoft Word 11"&gt;&lt;!--[if gte mso 9]&gt;&lt;xml&gt;  &lt;w:worddocument&gt;   &lt;w:view&gt;Normal&lt;/w:View&gt;   &lt;w:zoom&gt;0&lt;/w:Zoom&gt;   &lt;w:hyphenationzone&gt;21&lt;/w:HyphenationZone&gt;   &lt;w:punctuationkerning/&gt;   &lt;w:validateagainstschemas/&gt;   &lt;w:saveifxmlinvalid&gt;false&lt;/w:SaveIfXMLInvalid&gt;   &lt;w:ignoremixedcontent&gt;false&lt;/w:IgnoreMixedContent&gt;   &lt;w:alwaysshowplaceholdertext&gt;false&lt;/w:AlwaysShowPlaceholderText&gt;   &lt;w:compatibility&gt;    &lt;w:breakwrappedtables/&gt;    &lt;w:snaptogridincell/&gt;    &lt;w:wraptextwithpunct/&gt;    &lt;w:useasianbreakrules/&gt;    &lt;w:dontgrowautofit/&gt;   &lt;/w:Compatibility&gt;   &lt;w:browserlevel&gt;MicrosoftInternetExplorer4&lt;/w:BrowserLevel&gt;  &lt;/w:WordDocument&gt; &lt;/xml&gt;&lt;![endif]--&gt;&lt;!--[if gte mso 9]&gt;&lt;xml&gt;  &lt;w:latentstyles deflockedstate="false" latentstylecount="156"&gt;  &lt;/w:LatentStyles&gt; &lt;/xml&gt;&lt;![endif]--&gt;&lt;style&gt; &lt;!--  /* Style Definitions */  p.MsoNormal, li.MsoNormal, div.MsoNormal 	{mso-style-parent:""; 	margin:0cm; 	margin-bottom:.0001pt; 	mso-pagination:widow-orphan; 	font-size:12.0pt; 	font-family:"Times New Roman"; 	mso-fareast-font-family:"Times New Roman"; 	mso-ansi-language:EN-US;} @page Section1 	{size:595.3pt 841.9pt; 	margin:70.85pt 70.85pt 70.85pt 70.85pt; 	mso-header-margin:35.4pt; 	mso-footer-margin:35.4pt; 	mso-paper-source:0;} div.Section1 	{page:Section1;} --&gt; &lt;/style&gt;&lt;!--[if gte mso 10]&gt; &lt;style&gt;  /* Style Definitions */  table.MsoNormalTable 	{mso-style-name:Standardowy; 	mso-tstyle-rowband-size:0; 	mso-tstyle-colband-size:0; 	mso-style-noshow:yes; 	mso-style-parent:""; 	mso-padding-alt:0cm 5.4pt 0cm 5.4pt; 	mso-para-margin:0cm; 	mso-para-margin-bottom:.0001pt; 	mso-pagination:widow-orphan; 	font-size:10.0pt; 	font-family:"Times New Roman"; 	mso-ansi-language:#0400; 	mso-fareast-language:#0400; 	mso-bidi-language:#0400;} &lt;/style&gt; &lt;![endif]--&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span style=""&gt;W Limie, paźd&lt;/span&gt;&lt;span style=""&gt;ziernik jest miesiącem Se&lt;/span&gt;ñ&lt;span style=""&gt;or de los Milagros  (w wolnym tłumaczeniu "Pan od cudów") zwanego także Jesus Morado (Jezusem Fioletowym). Se&lt;/span&gt;ñ&lt;span style=""&gt;or de los Milagros jest obrazem namalowanym przez czarnego niewolnika około wieku XVII. Obraz został namalowany na ścianie kościoła. Pod koniec wieku XVII doszło do trzęsienia ziemi, które zburzyło znaczną część miasta. Z&lt;/span&gt;burzyło też owy kościół poza jedną ścianą, tą na której namalowany był obraz. Obraz został nietknięty (bardziej rozbudowana wersja tej legendy po hiszpańsku: http://www.radioevangelizacion.org/spip.php?article1095). Od tego czasu stał się on obiektem kultu i dla peruwiańczyków chyba najważniejszym obrazem o tematyce religijnej. Obraz przedstawia Chrystusa ukrzyżowanego, u którego boku znajduje się Maryja, a u stup krzyża Maria Magdalena.  Nie brakuje też emblematów Trójcy Świętej, a całość namalowana jest na tle dawnej Limy.&lt;br /&gt;&lt;span style=""&gt;W tym samym wieku zapoczątkowano tradycje procesji Se&lt;/span&gt;ñ&lt;span style=""&gt;ora de Los Milagros. Każdego roku, w październiku, cudowny obraz przemierza ulicę Limy. Wypełniają je tłumy ludzi, z których większość ma na sobie coś koloru fioletowego. Jesus Morado podobno sprawia cuda, więc wierni czekają godzinami, aż&lt;/span&gt; przyjdzie on odwiedzić taką i taką ulicę. A posuwa się bardzo powoli, średnio z prędkością jednego bloku na 30 min. Do tego na prawie każdym rogu znajduje się ołtarz, przy którym obraz się zatrzymuje na jakieś 10min.&lt;br /&gt;&lt;span style=""&gt;O ile samemu przejściu obrazu towarzyszy cisza i modlitwa, to o tyle czas oczekiwania na jego nadejście przypomina „fieste&lt;/span&gt;”. Można kupić jedzenie, wszelkiego rodzaju dewocjonalia a co najważniejsze ciasto "Turron de Dona Pepa".&lt;br /&gt;&lt;span style=""&gt;A oto kilka zdjęć z dzisiejszej procesji na kt&lt;/span&gt;&lt;span style=""&gt;órą poszliśmy z Luz, Antenorem i Gian'em Carlosem:&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;p face="arial" style="text-align: justify;" class="MsoNormal"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/p&gt;&lt;p face="arial" style="text-align: center;" class="MsoNormal"&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://4.bp.blogspot.com/_C12-xA_J0pA/Suj2XllLzzI/AAAAAAAAAJA/_3Z-VcuhH9k/s1600-h/IMG_1833.JPG"&gt;&lt;img style="margin: 0px auto 10px; display: block; text-align: center; cursor: pointer; width: 400px; height: 300px;" src="http://4.bp.blogspot.com/_C12-xA_J0pA/Suj2XllLzzI/AAAAAAAAAJA/_3Z-VcuhH9k/s400/IMG_1833.JPG" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5397835038489038642" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;Turron de Dona Pepa&lt;br /&gt;&lt;/p&gt;&lt;p style="text-align: justify; font-family: arial;" class="MsoNormal"&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://4.bp.blogspot.com/_C12-xA_J0pA/Suj21Yy8-TI/AAAAAAAAAJI/XMLcbJEjmb4/s1600-h/IMG_1836.JPG"&gt;&lt;img style="margin: 0px auto 10px; display: block; text-align: center; cursor: pointer; width: 400px; height: 300px;" src="http://4.bp.blogspot.com/_C12-xA_J0pA/Suj21Yy8-TI/AAAAAAAAAJI/XMLcbJEjmb4/s400/IMG_1836.JPG" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5397835550453201202" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/p&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;Jedne z wielu ołtarzy w kolorze fioletowym.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;p style="text-align: justify; font-family: arial;" class="MsoNormal"&gt;&lt;span style=""&gt;&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;div style="text-align: center;"&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://1.bp.blogspot.com/_C12-xA_J0pA/Suj34HxyLmI/AAAAAAAAAJQ/1meBvtpr9As/s1600-h/IMG_1840.JPG"&gt;&lt;img style="margin: 0px auto 10px; display: block; text-align: center; cursor: pointer; width: 400px; height: 300px;" src="http://1.bp.blogspot.com/_C12-xA_J0pA/Suj34HxyLmI/AAAAAAAAAJQ/1meBvtpr9As/s400/IMG_1840.JPG" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5397836696936132194" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;Tłumy oczekujące na przejście obrazu&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://2.bp.blogspot.com/_C12-xA_J0pA/Suj47qOFMdI/AAAAAAAAAJY/_uWAyT_NcFw/s1600-h/IMG_1842.JPG"&gt;&lt;img style="margin: 0px auto 10px; display: block; text-align: center; cursor: pointer; width: 400px; height: 300px;" src="http://2.bp.blogspot.com/_C12-xA_J0pA/Suj47qOFMdI/AAAAAAAAAJY/_uWAyT_NcFw/s400/IMG_1842.JPG" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5397837857232859602" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;Handel dewocjonaliami kwitnie&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://4.bp.blogspot.com/_C12-xA_J0pA/Suj8h2kC-9I/AAAAAAAAAJo/-eMz_RSDcwM/s1600-h/IMG_1851.JPG"&gt;&lt;img style="margin: 0px auto 10px; display: block; text-align: center; cursor: pointer; width: 300px; height: 400px;" src="http://4.bp.blogspot.com/_C12-xA_J0pA/Suj8h2kC-9I/AAAAAAAAAJo/-eMz_RSDcwM/s400/IMG_1851.JPG" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5397841811916127186" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;Nawet Toalty są pod kolor :)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://1.bp.blogspot.com/_C12-xA_J0pA/Suj5k_rvLXI/AAAAAAAAAJg/7d00HHl8qbU/s1600-h/IMG_1902.JPG"&gt;&lt;img style="margin: 0px auto 10px; display: block; text-align: center; cursor: pointer; width: 400px; height: 300px;" src="http://1.bp.blogspot.com/_C12-xA_J0pA/Suj5k_rvLXI/AAAAAAAAAJg/7d00HHl8qbU/s400/IMG_1902.JPG" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5397838567369026930" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;I zbliża się cudowny obraz...&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://1.bp.blogspot.com/_C12-xA_J0pA/Suj8iLfmZII/AAAAAAAAAJw/Y09dYxAiRPM/s1600-h/IMG_1913.JPG"&gt;&lt;img style="margin: 0px auto 10px; display: block; text-align: center; cursor: pointer; width: 400px; height: 300px;" src="http://1.bp.blogspot.com/_C12-xA_J0pA/Suj8iLfmZII/AAAAAAAAAJw/Y09dYxAiRPM/s400/IMG_1913.JPG" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5397841817534620802" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;Cudowny obraz - Señor de los Milagros&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://3.bp.blogspot.com/_C12-xA_J0pA/Suj8iYXf0yI/AAAAAAAAAJ4/sYbIK2DPjLM/s1600-h/IMG_1844.JPG"&gt;&lt;img style="margin: 0px auto 10px; display: block; text-align: center; cursor: pointer; width: 400px; height: 300px;" src="http://3.bp.blogspot.com/_C12-xA_J0pA/Suj8iYXf0yI/AAAAAAAAAJ4/sYbIK2DPjLM/s400/IMG_1844.JPG" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5397841820990296866" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;Ja i Cali&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://1.bp.blogspot.com/_C12-xA_J0pA/SukAIFNhVLI/AAAAAAAAAKI/vj3wz_hvN0E/s1600-h/IMG_1854.JPG"&gt;&lt;img style="margin: 0px auto 10px; display: block; text-align: center; cursor: pointer; width: 400px; height: 300px;" src="http://1.bp.blogspot.com/_C12-xA_J0pA/SukAIFNhVLI/AAAAAAAAAKI/vj3wz_hvN0E/s400/IMG_1854.JPG" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5397845767218091186" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;Antenor, Cali i Luz&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/4466301020737752885-1677475055796768383?l=storiesfrommypath.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://storiesfrommypath.blogspot.com/feeds/1677475055796768383/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=4466301020737752885&amp;postID=1677475055796768383' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4466301020737752885/posts/default/1677475055796768383'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4466301020737752885/posts/default/1677475055796768383'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://storiesfrommypath.blogspot.com/2009/10/senor-de-los-milagros.html' title='Señor de los Milagros'/><author><name>Daniel</name><uri>http://www.blogger.com/profile/13386369919338077327</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='21' height='32' src='http://4.bp.blogspot.com/_C12-xA_J0pA/TGRPwmP_xDI/AAAAAAAAAeo/DOk-Eqcnwyo/S220/IMG_7748.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://4.bp.blogspot.com/_C12-xA_J0pA/Suj2XllLzzI/AAAAAAAAAJA/_3Z-VcuhH9k/s72-c/IMG_1833.JPG' height='72' width='72'/><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-4466301020737752885.post-8887531913109500314</id><published>2009-10-19T11:53:00.000-07:00</published><updated>2009-10-19T11:54:26.670-07:00</updated><title type='text'>Zdjecia</title><content type='html'>&lt;span&gt;Kilka fotek z Limy&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;http://www.facebook.com/album.php?aid=117983&amp;amp;id=561182554&amp;amp;l=c770016045&lt;/span&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/4466301020737752885-8887531913109500314?l=storiesfrommypath.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://storiesfrommypath.blogspot.com/feeds/8887531913109500314/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=4466301020737752885&amp;postID=8887531913109500314' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4466301020737752885/posts/default/8887531913109500314'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4466301020737752885/posts/default/8887531913109500314'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://storiesfrommypath.blogspot.com/2009/10/zdjecia.html' title='Zdjecia'/><author><name>Daniel</name><uri>http://www.blogger.com/profile/13386369919338077327</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='21' height='32' src='http://4.bp.blogspot.com/_C12-xA_J0pA/TGRPwmP_xDI/AAAAAAAAAeo/DOk-Eqcnwyo/S220/IMG_7748.jpg'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-4466301020737752885.post-693069218301273209</id><published>2009-10-14T20:26:00.000-07:00</published><updated>2009-10-14T21:47:29.560-07:00</updated><title type='text'>Wieści z Paracas i Ici</title><content type='html'>Hej ho !!!&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Witam wszytskich bardzo serdeczne w ten środowy wieczór. Jak mówią słowa wiersza kx. Twardowskiego "w pierwszych słowach donoszę, że nic się nie zmieniło"... Nadal jestem w Limie i nadal poznaje Peru. Czasami jest to proces frustrujący... bo by sie chciało już wszytsko wiedzieć, wszystko rozumieć... a to tak trwa i trwa... Ale daje rade... Z tym poznawaniem to jest tak, że z oddali wszytsko wydaje sie takie proste i fascynujące, jest się tutaj staje sie normalne i pozornie znane, bo codzienne. Ale ciągle towarzyszy mi uczusie jakbym oglądał świat za szyby... oglądał obrazy, świat... ale go jeszcze nie rozumiał. Widzę procesy... ale jeszcze nie wiem jakie jest ich znaczenie, do czego one prowadzą, jakie jest ich źródło. Dziwne uczucie bycia z poza kontekstu. Czasami chciało by się poprosić ludzi o wyjaśnienie tego co mnie zaskakuje i zdumiewa... ale dla nich jest to tak normalne, że znajduje się poza sferą refleksji. Więc jestem tutaj ... czując się jak człowiek, który nie wiele rozumie, ale który tak bardzo chce już rozumieć. Bardzo frustrujące, ale i piękne uczucie...&lt;br /&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Mówiąc o p&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://2.bp.blogspot.com/_C12-xA_J0pA/StaaD2RC8pI/AAAAAAAAAH8/xE-tFKaod-g/s1600-h/IMG_1461.JPG"&gt;&lt;img style="margin: 0pt 10px 10px 0pt; float: left; cursor: pointer; width: 200px; height: 150px;" src="http://2.bp.blogspot.com/_C12-xA_J0pA/StaaD2RC8pI/AAAAAAAAAH8/xE-tFKaod-g/s200/IMG_1461.JPG" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5392666994720043666" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;ięknie ... w miniony weekend, w sobote wybrałem się do Paracas... wiedząc tylko tyle, że jest to nad morzem i że jest tam ładnie. Dzielnie wstałem o 4 rano, pojechałem na dworzec gdzie spotkałem się z Jagodą i o 5 rano wyruszyliśmy w trasę. Do Paracas dotarliśmy w okolicach 8:30 rano... właściwie nie ... dotarliśmy do Pisco (miasta, które w 2007 zostało bardzo zniszczone przez trzęsienie ziemi) skąd do Paracas dzieliło nas jeszcze całe 21 kilometrów.&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://4.bp.blogspot.com/_C12-xA_J0pA/Staf3hlRM4I/AAAAAAAAAIM/4jlxG48YELc/s1600-h/IMG_1583.JPG"&gt;&lt;img style="margin: 0pt 0pt 10px 10px; float: right; cursor: pointer; width: 200px; height: 150px;" src="http://4.bp.blogspot.com/_C12-xA_J0pA/Staf3hlRM4I/AAAAAAAAAIM/4jlxG48YELc/s200/IMG_1583.JPG" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5392673380079055746" border="0" /&gt;&lt;/a&gt; Pokonalismy je taksówką. O godzinie 10 wyruszyliśmy w rejs na wyspy Ballestas. Tutaj warto dodać, że w Paracas jest zawsze słonecznie... ale oczywiście my przyjechaliśmy w jedyny pochmurny dzień... nawet troche popadało. No ale "nie ma co tamto", do motorówki wsiedliśmy i popłyneliśmy. I było warto. Nigdy w życiu nie widziałem takiego bogactwa fauny. Pingwiny, foki, polikany i całe mnóstwo innych ptaków. Poprostu cudowne !!!Taki rejs trwa jakies 2h&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://1.bp.blogspot.com/_C12-xA_J0pA/Stak6WIrWKI/AAAAAAAAAIc/U2not0TydeE/s1600-h/IMG_1692.JPG"&gt;&lt;img style="margin: 0pt 10px 10px 0pt; float: left; cursor: pointer; width: 200px; height: 150px;" src="http://1.bp.blogspot.com/_C12-xA_J0pA/Stak6WIrWKI/AAAAAAAAAIc/U2not0TydeE/s200/IMG_1692.JPG" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5392678926104090786" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;, więc całkiem całkiem. Zaraz potem udaliśmy sie do Rezerwatu Pracas. Jako, że wycieczki zbiorowe już dawno wyjechały, to mieliśmy dwie opcje albo jechać z prywatnym przewodnikiem albo wynająć rowery i jechać samemu. Różnica w cenie wynosiła soli 5 więc wybraliśmy to pierwsze. Pustynie, piasek, ocean... piękne... Choć i tutaj widać było skutki wspomnianego już trzęsienia ziemi. w 2007 zawalił się symbol tego parku czyli skała w kształcie katedry. Zdjęcie przedstawia tą skałę w swojej obecnej postaci. Oto kilka innych zdjęć z tego parku. Jest tam też jedna z niewielu tutaj plaż na których piasek jest czerwonego koloru. Krajobrazy jak z bajki.&lt;br /&gt;.&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://1.bp.blogspot.com/_C12-xA_J0pA/StalpfLjT0I/AAAAAAAAAIk/ZQmUpZlIyXA/s1600-h/IMG_1669.JPG"&gt;&lt;img style="cursor: pointer; width: 200px; height: 150px;" src="http://1.bp.blogspot.com/_C12-xA_J0pA/StalpfLjT0I/AAAAAAAAAIk/ZQmUpZlIyXA/s200/IMG_1669.JPG" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5392679735985917762" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://1.bp.blogspot.com/_C12-xA_J0pA/StamWzE1WYI/AAAAAAAAAIs/94yyCMcHwSY/s1600-h/IMG_1712.JPG"&gt;&lt;img style="cursor: pointer; width: 200px; height: 150px;" src="http://1.bp.blogspot.com/_C12-xA_J0pA/StamWzE1WYI/AAAAAAAAAIs/94yyCMcHwSY/s200/IMG_1712.JPG" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5392680514420562306" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;Po wizycie w parku bylismy oczywiście bardzo głodni, za tem na obiad pochłonelismy ceviche i owoce morza. Pyszne było.&lt;br /&gt;Potem ruszyliśmy na kolejną część wyprawy czyli do Ica. Ica słynie chyba głównie z produkcji Pisco. Tak jak w Polsce jest wódka, w Meksyku Tequila, to w Peru jest Pisco! Nie udało nam się odiwedzić miejsc produkcji ale samo miasto wywiera bardzo pozytywne wrażenie.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Robi sie późno więc powoli kończe pisanie. Pozdrawiam i do usłyszenia w następnym odcinku. Resztę fotek wrzucę na facebooka już niebawem. &lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/4466301020737752885-693069218301273209?l=storiesfrommypath.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://storiesfrommypath.blogspot.com/feeds/693069218301273209/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=4466301020737752885&amp;postID=693069218301273209' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4466301020737752885/posts/default/693069218301273209'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4466301020737752885/posts/default/693069218301273209'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://storiesfrommypath.blogspot.com/2009/10/wiesci-z-paracas-i-ici.html' title='Wieści z Paracas i Ici'/><author><name>Daniel</name><uri>http://www.blogger.com/profile/13386369919338077327</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='21' height='32' src='http://4.bp.blogspot.com/_C12-xA_J0pA/TGRPwmP_xDI/AAAAAAAAAeo/DOk-Eqcnwyo/S220/IMG_7748.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://2.bp.blogspot.com/_C12-xA_J0pA/StaaD2RC8pI/AAAAAAAAAH8/xE-tFKaod-g/s72-c/IMG_1461.JPG' height='72' width='72'/><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-4466301020737752885.post-9163057218212635417</id><published>2009-10-07T12:50:00.000-07:00</published><updated>2009-10-07T19:02:30.163-07:00</updated><title type='text'>O wczorajszym warsztacie słów kilka...</title><content type='html'>&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Wczoraj, jak w każdy wtorek wybraliśmy się z Luz do Preventivo, tego rzeczonego już poprawczaka. Dotychczas poprowadziliśmy tam 2 warsztaty: pierwszy artystyczny dotyczył origami i drugi sportowy... co tu dużo mówić pograliśmy w piłkę. Zatem wczoraj przyszła pora na warsztat edukacyjny - i na pierwszy ogien poszly prawa czlowieka, ale na poziomie bardzo podstawowym. Odbyly sie dwa warsztaty, kazdy trwal 1h. Najpierw zaczelismy od icebraekera - sałatki owocowej lub z angileksiego "Wind blows", potem porozmawialismy o tym co to sa prawa (z his. derechos) a co to sa obowiazki (z his. deberes), aby w koncu zapoznac sie z podstawowymi prawami, które gwarantuje nam Powszechna Deklaracja Praw Człowieka. Warsztat bardzo podstawowy, ale też chyba jeden z najciekawszych/najtrudniejszych/"niespodziankowych" warsztatów jakie prowadziłem. Kilka rzeczy, które mnie rozbroiły (i oczywiscie nie mowie tu o jezyku, bo to oczywiste:)&lt;br /&gt;- kiedy poprosilismy dzieciaki o podanie przykładów praw, to ku mojemu zdziwieniu otrzymalismy same obowiazki "badz zdyscyplinowany" "ucz sie" itp... To był dla mnie szok. Jeszcze nie rozumiem z czego to wynika, choć jak spytać dzieciaki o zasady jakimi się powinni kierować w życiu to każde powie to samo i co więcej wymieni je w tej samej kolejności...Musztra w poprawczaku&lt;br /&gt;- dyscyplina w czasie warsztatu byl moment kiedy myslalem ze dwoch chlopaków sie pobije. Naszczęście skończyło się na słowach. No i oczywiscie stale trwajacy handel plecinkami na nadgarstek.&lt;br /&gt;- rozdaliśmy karteczki z prawami, żeby chłopaki odczytały poszczególne prawa. Na 18 blisko jedna trzecia nie potrafiła czytać. Więc trzeba było im pomóc. Choć jeden chłopak mnie zaskoczył. Poprsoił innego o przeczytanie, nauczył się na pamięć i wyrecytował!!!&lt;br /&gt;Praca tam to, za każdym razemnowe odkrycia i nowe przygody. Mamy tam też troszkę problemów natury organizacyjnej bo już od trzech tygodni nie mogą nas wpisać w grafik. Więc czasami wcvhodzimy w konflikt z jakimiś innymi osobami. Np w tym tygodniu my z połową mieliśmy warsztat, a za ścianą druga połowa śpiewała piosenki religijne. Mam nadzieje, że się to unormuje jakoś.&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Tu jest teraz długi weekend więc mam wolne. Jutro idę w końcy zwiedzić centrum Limy ( tak tak wiem ... jestem tu od miesiąca i jeszcze tego nie zrobiłem ... no cóż) a w sobotę wybieram się na wycieczkę!!!&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/4466301020737752885-9163057218212635417?l=storiesfrommypath.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://storiesfrommypath.blogspot.com/feeds/9163057218212635417/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=4466301020737752885&amp;postID=9163057218212635417' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4466301020737752885/posts/default/9163057218212635417'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4466301020737752885/posts/default/9163057218212635417'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://storiesfrommypath.blogspot.com/2009/10/o-wczorajszym-warsztacie-sow-kilka.html' title='O wczorajszym warsztacie słów kilka...'/><author><name>Daniel</name><uri>http://www.blogger.com/profile/13386369919338077327</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='21' height='32' src='http://4.bp.blogspot.com/_C12-xA_J0pA/TGRPwmP_xDI/AAAAAAAAAeo/DOk-Eqcnwyo/S220/IMG_7748.jpg'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-4466301020737752885.post-2141978778061630353</id><published>2009-10-05T12:02:00.000-07:00</published><updated>2009-10-05T13:08:40.826-07:00</updated><title type='text'>Amazonia</title><content type='html'>Dzis nie mam weny pisarskiej wiec Wam poprostu wysle link do zdjec z Amazonii... zdjecia pochodza z okolicy miasta Satipo, gdzie mieszkają Ashaninkowie. Odwiedzilem tam dwie spolecznosci lokalne. Pierwsza wizyta byla czysto turystyczna (stad np. to zdjęcie w kuszmie), druga byla zwiazana z projektem realizowanym przez Ayllu Situwe "Yo Existo", którego celem jest pomoc w wyrobieniu dowodów tożsamości dla Indian Ashaninka. Stad jest tam tyle zdjec ze spotkania. Moze nie mam weny, bo tak naprawde chyba sie nie da opisać Amazoni... lub każda próba wydaje mi się być z góry skazana na klęskę... więc niech będą zdjęcia... bez opowieści. Opowieść może kiedyś dodam.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span&gt;http://www.facebook.com/album.php?aid=114893&amp;amp;id=561182554&amp;amp;l=181d0035b3&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span id="public_link_uri"&gt;&lt;br /&gt;A to tak tylko na zachęte&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://1.bp.blogspot.com/_C12-xA_J0pA/SspPqHcs9KI/AAAAAAAAAHs/O8sRqmLf3Kw/s1600-h/IMG_1204.JPG"&gt;&lt;img style="margin: 0px auto 10px; display: block; text-align: center; cursor: pointer; width: 400px; height: 300px;" src="http://1.bp.blogspot.com/_C12-xA_J0pA/SspPqHcs9KI/AAAAAAAAAHs/O8sRqmLf3Kw/s400/IMG_1204.JPG" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5389207489074754722" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://1.bp.blogspot.com/_C12-xA_J0pA/SspQxwZptQI/AAAAAAAAAH0/QRs30o9WNUY/s1600-h/IMG_1327.JPG"&gt;&lt;img style="margin: 0px auto 10px; display: block; text-align: center; cursor: pointer; width: 400px; height: 300px;" src="http://1.bp.blogspot.com/_C12-xA_J0pA/SspQxwZptQI/AAAAAAAAAH0/QRs30o9WNUY/s400/IMG_1327.JPG" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5389208719838524674" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/4466301020737752885-2141978778061630353?l=storiesfrommypath.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://storiesfrommypath.blogspot.com/feeds/2141978778061630353/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=4466301020737752885&amp;postID=2141978778061630353' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4466301020737752885/posts/default/2141978778061630353'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4466301020737752885/posts/default/2141978778061630353'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://storiesfrommypath.blogspot.com/2009/10/amazonia.html' title='Amazonia'/><author><name>Daniel</name><uri>http://www.blogger.com/profile/13386369919338077327</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='21' height='32' src='http://4.bp.blogspot.com/_C12-xA_J0pA/TGRPwmP_xDI/AAAAAAAAAeo/DOk-Eqcnwyo/S220/IMG_7748.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://1.bp.blogspot.com/_C12-xA_J0pA/SspPqHcs9KI/AAAAAAAAAHs/O8sRqmLf3Kw/s72-c/IMG_1204.JPG' height='72' width='72'/><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-4466301020737752885.post-4512233081261543375</id><published>2009-09-27T17:02:00.000-07:00</published><updated>2009-09-27T17:43:51.495-07:00</updated><title type='text'>Wyprawa do Pueblo Viejo, Pachacamac</title><content type='html'>&lt;div style="text-align: justify;"&gt;To dzisiaj już drugi wpis... myślę, że ten wcześniejszy jest ważniejszy, przynajmniej dla mnie. Ten to coś dla fanów archeologii. Wczoraj wraz z Jackiem i grupą tutejszej Polni udałem na wykopaliska do Pachacamac, aby zobaczyć trwające prace na odkrywaniem górskiej osady ludzi należących do Inków (niestety nie zapamiętałem nazwy). Badania odbywają się do kierownictwem dr. Krzysztofa Makowskiego i to on prowadził naszą całą grupę. Nie będę się rozpisywał tylko wkleję zdjęcia :)&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://2.bp.blogspot.com/_C12-xA_J0pA/Sr_-2wEN9EI/AAAAAAAAAGM/TmnASdhEtSY/s1600-h/IMG_1106.JPG"&gt;&lt;img style="margin: 0px auto 10px; display: block; text-align: center; cursor: pointer; width: 320px; height: 240px;" src="http://2.bp.blogspot.com/_C12-xA_J0pA/Sr_-2wEN9EI/AAAAAAAAAGM/TmnASdhEtSY/s320/IMG_1106.JPG" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5386303895927387202" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://1.bp.blogspot.com/_C12-xA_J0pA/Sr__uaOCiAI/AAAAAAAAAGc/GXNuk7ZZv10/s1600-h/IMG_1117.JPG"&gt;&lt;img style="margin: 0px auto 10px; display: block; text-align: center; cursor: pointer; width: 400px; height: 300px;" src="http://1.bp.blogspot.com/_C12-xA_J0pA/Sr__uaOCiAI/AAAAAAAAAGc/GXNuk7ZZv10/s400/IMG_1117.JPG" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5386304852135675906" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://2.bp.blogspot.com/_C12-xA_J0pA/SsAAP4EAQ0I/AAAAAAAAAGk/t2v04QXs6pk/s1600-h/IMG_1126.JPG"&gt;&lt;img style="margin: 0px auto 10px; display: block; text-align: center; cursor: pointer; width: 400px; height: 300px;" src="http://2.bp.blogspot.com/_C12-xA_J0pA/SsAAP4EAQ0I/AAAAAAAAAGk/t2v04QXs6pk/s400/IMG_1126.JPG" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5386305427082330946" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://3.bp.blogspot.com/_C12-xA_J0pA/SsABBXCD5lI/AAAAAAAAAGs/vlAAdhu_2q4/s1600-h/IMG_1130.JPG"&gt;&lt;img style="margin: 0px auto 10px; display: block; text-align: center; cursor: pointer; width: 400px; height: 300px;" src="http://3.bp.blogspot.com/_C12-xA_J0pA/SsABBXCD5lI/AAAAAAAAAGs/vlAAdhu_2q4/s400/IMG_1130.JPG" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5386306277209269842" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://1.bp.blogspot.com/_C12-xA_J0pA/SsACeaXhcdI/AAAAAAAAAG0/exZOw52MnxQ/s1600-h/IMG_1142.JPG"&gt;&lt;img style="margin: 0px auto 10px; display: block; text-align: center; cursor: pointer; width: 400px; height: 300px;" src="http://1.bp.blogspot.com/_C12-xA_J0pA/SsACeaXhcdI/AAAAAAAAAG0/exZOw52MnxQ/s400/IMG_1142.JPG" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5386307875832426962" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://2.bp.blogspot.com/_C12-xA_J0pA/SsAD58bkuyI/AAAAAAAAAG8/rgDqBKI9pw8/s1600-h/IMG_1144.JPG"&gt;&lt;img style="margin: 0px auto 10px; display: block; text-align: center; cursor: pointer; width: 400px; height: 300px;" src="http://2.bp.blogspot.com/_C12-xA_J0pA/SsAD58bkuyI/AAAAAAAAAG8/rgDqBKI9pw8/s400/IMG_1144.JPG" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5386309448344320802" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/4466301020737752885-4512233081261543375?l=storiesfrommypath.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://storiesfrommypath.blogspot.com/feeds/4512233081261543375/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=4466301020737752885&amp;postID=4512233081261543375' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4466301020737752885/posts/default/4512233081261543375'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4466301020737752885/posts/default/4512233081261543375'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://storiesfrommypath.blogspot.com/2009/09/wyprawa-do-pueblo-viejo-pachacamac.html' title='Wyprawa do Pueblo Viejo, Pachacamac'/><author><name>Daniel</name><uri>http://www.blogger.com/profile/13386369919338077327</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='21' height='32' src='http://4.bp.blogspot.com/_C12-xA_J0pA/TGRPwmP_xDI/AAAAAAAAAeo/DOk-Eqcnwyo/S220/IMG_7748.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://2.bp.blogspot.com/_C12-xA_J0pA/Sr_-2wEN9EI/AAAAAAAAAGM/TmnASdhEtSY/s72-c/IMG_1106.JPG' height='72' width='72'/><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-4466301020737752885.post-77730364062553361</id><published>2009-09-27T16:24:00.000-07:00</published><updated>2009-09-27T18:06:08.150-07:00</updated><title type='text'>Rzeczywistość widziana w fragmentach...</title><content type='html'>&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Mój wolontariat dotyczy dzieci ulicy w Limie i wydaje mi się, że powoli powinienem zacząć o nich pisać. Ale tak naprawdę nie wiem co napisać. Czuję się trochę tak jakbym dopiero powoli poznawał tą rzeczywistość, powoli w nią wchodził, jakby każdy dzień był innym aktem tej samej sztuki. Akty te jednak nie składają się jeszcze na całość... jeszcze brakuje innych elementów układanki. Na ten moment uczestniczę w ten lub inny sposób w trzech aktach.&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Akt pierwszy. Praca w domu Ayllu Situwy... w domu, w którym jak już wiecie mieszka grupka chłopaków, którzy jeszcze do niedawna znajdowali się w sytuacji ulicy lub byli nią zagrożeni. Tutaj jest trochę tak jakby ulica się kończyła... kończyła w dobry sposób... znalezieniem domu, ludzi którzy otaczają miłością i ciepłem. Podjęciem próby powrotu do swoich rodzin. Ale ten "happy end" jest początkiem nowej drogi, drogi uczenia się żyć w rodzinie, uczenia się reguł, szacunku... W tym akcie istnieje większość czasu, starając się wejść w grupę i zacząć w niej funkcjonować jako przyjaciel i jako edukator.&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Akt drugi. Preventivo... poprawczak. Tam mieszka ok 30 chłopaków w różnym wieku, którzy znajdują się w sytuacji ulicy. Nawet trudno powiedzieć, czy Preventivo stanowi dla nich drogę wyjścia. Nie wiem. Jak się oni tam dokładnie znaleźli? Nie wiem. Jakie są ich historie?  Tego również nie wiem. Chodzę tam raz w tygodniu na dwie godziny. To nie wiele, ale właśnie tyle czasu mam, żeby przeprowadzić warsztat, ale też ich poznać. Ten akt tak naprawdę miał tylko dwie sceny. Dopiero się rozwija... Po ostatnim warsztacie z origami, chłopaki przynieśli instrumenty i zagrali nam dwie piosenki. Pewnie wcześnie tak właśnie zarabiali na ulicach. Prosimy ich też o podpisanie listy obecności. Potem Luz mówi mi, że nie wszystkie imiona na liście są prawdziwe, że często podają inne imiona i w ten sposób chronią swoją tożsamość...&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Akt trzeci. Autobus... jadę na moje treningi z Chorrillos do Miraflores. Na przystanku do autobusu wsiada dwóch chłopaczków w wieku może 13 lat. Grają na instrumentach... na fletni, puszce i grzebieniu. Po skończonym utworze zbierają pieniądze i wychodzą. To jedna sytuacja. Czasami zdarza się też tak, że autobus staje na czerwonym świetle. Młody chłopak na pasach, zaczyna robić salta i fikać koziołki. Po czym podchodzi do samochodów i zbiera pieniążki. Te sytuacje zdarzają się tutaj wszędzie... w autobusie, w restauracji, na ulicy. Po treningu, kupuję kanapkę w barze z kanapkami. Do tego samego baru wchodzi mała dziewczynka w wieku może 9 lat. Podchodzi od stolika do stolika sprzedając gumę do żucia...&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Akty te są ze sobą w taki lub inny sposób powiązane. Przynajmniej na poziomie konceptualnym. Nadal brakuje jednak wielu faktów... brakuje mi kontekstu. To trochę tak jak by widzieć zdjęcia, wiedzieć, że obrazują inne elementy tego samego wzgórza, ale nie wiedzieć jakie to wzgórze jest, gdzie leży, jakie są jego pozostałe elementy, jak wygląda w całości... cóż zaczyna się kolejny tydzień... kolejne sceny, a może i kolejne akty...&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/4466301020737752885-77730364062553361?l=storiesfrommypath.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://storiesfrommypath.blogspot.com/feeds/77730364062553361/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=4466301020737752885&amp;postID=77730364062553361' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4466301020737752885/posts/default/77730364062553361'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4466301020737752885/posts/default/77730364062553361'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://storiesfrommypath.blogspot.com/2009/09/rzeczywistosc-widziana-we-fragmentach.html' title='Rzeczywistość widziana w fragmentach...'/><author><name>Daniel</name><uri>http://www.blogger.com/profile/13386369919338077327</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='21' height='32' src='http://4.bp.blogspot.com/_C12-xA_J0pA/TGRPwmP_xDI/AAAAAAAAAeo/DOk-Eqcnwyo/S220/IMG_7748.jpg'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-4466301020737752885.post-1338147475805537779</id><published>2009-09-19T11:07:00.001-07:00</published><updated>2009-09-19T11:34:51.722-07:00</updated><title type='text'>Po 2 tygodniach...</title><content type='html'>&lt;div style="text-align: justify; font-family: arial;"&gt;&lt;meta equiv="Content-Type" content="text/html; charset=utf-8"&gt;&lt;meta name="ProgId" content="Word.Document"&gt;&lt;meta name="Generator" content="Microsoft Word 11"&gt;&lt;meta name="Originator" content="Microsoft Word 11"&gt;&lt;link rel="File-List" href="file:///C:%5CDOCUME%7E1%5CDanielP%5CUSTAWI%7E1%5CTemp%5Cmsohtml1%5C01%5Cclip_filelist.xml"&gt;&lt;!--[if gte mso 9]&gt;&lt;xml&gt;  &lt;w:worddocument&gt;   &lt;w:view&gt;Normal&lt;/w:View&gt;   &lt;w:zoom&gt;0&lt;/w:Zoom&gt;   &lt;w:hyphenationzone&gt;21&lt;/w:HyphenationZone&gt;   &lt;w:punctuationkerning/&gt;   &lt;w:validateagainstschemas/&gt;   &lt;w:saveifxmlinvalid&gt;false&lt;/w:SaveIfXMLInvalid&gt;   &lt;w:ignoremixedcontent&gt;false&lt;/w:IgnoreMixedContent&gt;   &lt;w:alwaysshowplaceholdertext&gt;false&lt;/w:AlwaysShowPlaceholderText&gt;   &lt;w:compatibility&gt;    &lt;w:breakwrappedtables/&gt;    &lt;w:snaptogridincell/&gt;    &lt;w:wraptextwithpunct/&gt;    &lt;w:useasianbreakrules/&gt;    &lt;w:dontgrowautofit/&gt;   &lt;/w:Compatibility&gt;   &lt;w:browserlevel&gt;MicrosoftInternetExplorer4&lt;/w:BrowserLevel&gt;  &lt;/w:WordDocument&gt; &lt;/xml&gt;&lt;![endif]--&gt;&lt;!--[if gte mso 9]&gt;&lt;xml&gt;  &lt;w:latentstyles deflockedstate="false" latentstylecount="156"&gt;  &lt;/w:LatentStyles&gt; &lt;/xml&gt;&lt;![endif]--&gt;&lt;style&gt; &lt;!--  /* Style Definitions */  p.MsoNormal, li.MsoNormal, div.MsoNormal 	{mso-style-parent:""; 	margin:0cm; 	margin-bottom:.0001pt; 	mso-pagination:widow-orphan; 	font-size:12.0pt; 	font-family:"Times New Roman"; 	mso-fareast-font-family:"Times New Roman"; 	mso-ansi-language:EN-US;} @page Section1 	{size:595.3pt 841.9pt; 	margin:70.85pt 70.85pt 70.85pt 70.85pt; 	mso-header-margin:35.4pt; 	mso-footer-margin:35.4pt; 	mso-paper-source:0;} div.Section1 	{page:Section1;} --&gt; &lt;/style&gt;&lt;!--[if gte mso 10]&gt; &lt;style&gt;  /* Style Definitions */  table.MsoNormalTable 	{mso-style-name:Standardowy; 	mso-tstyle-rowband-size:0; 	mso-tstyle-colband-size:0; 	mso-style-noshow:yes; 	mso-style-parent:""; 	mso-padding-alt:0cm 5.4pt 0cm 5.4pt; 	mso-para-margin:0cm; 	mso-para-margin-bottom:.0001pt; 	mso-pagination:widow-orphan; 	font-size:10.0pt; 	font-family:"Times New Roman"; 	mso-ansi-language:#0400; 	mso-fareast-language:#0400; 	mso-bidi-language:#0400;} &lt;/style&gt; &lt;![endif]--&gt;  &lt;/div&gt;&lt;div  style="text-align: justify;font-family:times new roman;"&gt;&lt;span style="font-family:times new roman;"&gt;Projekt się rozkręca. Po pierwszym, ciężkim tygodniu, drugi był już o wiele lepszy. I to chyba z kilku powodów... jeden to taki, że zacząłem oswajać miasto, poruszać się po nim na własną rękę, poznałem nowych ludzi, niezwiązanych moją pracą tutaj. To dało mi poczucie większej niezależności, a też sprawiło, że mam więcej siły i energii do pracy z chłopakami tutaj w domu. Nadal mieszkam wspólnie z nimi, ale też nadal planuje się wyprowadzić. &lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;span style="font-family:times new roman;"&gt;&lt;/span&gt;&lt;p  style="text-align: justify;font-family:arial;" class="MsoNormal"&gt;&lt;span style=""&gt; W tym tygodniu poszliśmy do preventivo - to taki poprawczak dla osób nieletnich. Będę tam raz w tygodniu prowadzić warsztaty na różne tematy. Już samo wejście tam i załatwienie pozwolenia było przygodą. Żeby taką zgodę uzyskać, trzeba napisać pismo i iść do pana majora na rozmowę. Pan major zafundował nam egzamin z praw dziecka (jako, że jeden warsztat będzie tego dotyczył), co było dosyć zabawne. Wypytywał się też, co robimy, jakie są nasze zawody (bo byłem tam z Luz), a kiedy powiedziałem, że jestem antropologiem, to upewnił się, że ja, aby na pewno wiem czym antropologia się trudni. Ale oczywiście za sam egzamin zgody się nie uzyska. Przed podpisaniem papierka major "zapytał", czy nie moglibyśmy wspomóc ich kupując mydło i szampon dla dzieciaków. Oczywiście Luz przytaknęła, że tak, tak... ja byłem trochę mniej optymistyczny. To troszkę też tak, że pewnie gdybym był Latynosem to ta "prośba" by nie padła. Piszę prośba w cudzysłowie, bo to właściwie był warunek podpisania zgody.&lt;br /&gt;Następnego dnia poszliśmy zanieść te rzeczy i spotkać się z chłopakami... i wtedy przeżyłem mały szok... 28 postaci różnego wzrostu stojących na baczność jak w wojsku, z ogolonymi głowami. Nie wszyscy mieli buty, nikt nie miał mydła, nikt nie miał szamponu... już nie miałem wątpliwości z poprzedniego dnia. Rozdaliśmy to, co przynieśliśmy i pogadaliśmy z chłopakami o tym, co by ich interesowało i jakie warsztaty chcą mieć... więc startujemy od wtorku. Będę pisał o tym jak to idzie. Inny świat... świat, w którym mydło nie jest błahostką, czymś powszednim...&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/4466301020737752885-1338147475805537779?l=storiesfrommypath.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://storiesfrommypath.blogspot.com/feeds/1338147475805537779/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=4466301020737752885&amp;postID=1338147475805537779' title='Komentarze (1)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4466301020737752885/posts/default/1338147475805537779'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4466301020737752885/posts/default/1338147475805537779'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://storiesfrommypath.blogspot.com/2009/09/blog-post.html' title='Po 2 tygodniach...'/><author><name>Daniel</name><uri>http://www.blogger.com/profile/13386369919338077327</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='21' height='32' src='http://4.bp.blogspot.com/_C12-xA_J0pA/TGRPwmP_xDI/AAAAAAAAAeo/DOk-Eqcnwyo/S220/IMG_7748.jpg'/></author><thr:total>1</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-4466301020737752885.post-3627027728760965817</id><published>2009-09-17T13:42:00.000-07:00</published><updated>2009-09-19T11:07:01.562-07:00</updated><title type='text'>Transport publiczny w Limie :)</title><content type='html'>Witam wszystkich bardzo serdecznie,&lt;br /&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Ten wpis właściwie powinienem poczynić wczoraj, ale jakoś mi się to czasowo nie udało, więc pisze dzisiaj, mając nadzieje ze uda mi się zrobić jeszcze jeden wpis. A dlaczego wczoraj... a to dlatego, że spędziłem niemal całą środę jeżdżąc transportem publicznym po całym mieście, a jak wiadomo Lima to miasto niemałe. Niemniej system tutaj funkcjonuje zgoła inaczej niż ten w Polsce. Przede wszystkim istnieje kilka środków lokomocji: małe autobusiki (combi), średnie autobusy, duże autobusy, taksówki indywidualne, taksówki grupowe i mototaksówki. Te trzy pierwsze obsługiwane są przez 2 osoby - pana kierowcę (no ba!!!) i pana nawoływacza/biletera. Do tego pierwszego jeszcze wrócimy, choć pewnie jego zadanie jest dla wszystkich jasne. Pan nawoływacz generalnie robi kilka rzeczy: wystawia głowę przez okno lub stoi w drzwiach i krzyczy gdzie autobus jedzie; sprzedaje bilety (jak się jedzie gdzieś dalej to się dostaje papierek, ale jak tylko kilka przecznic to nie), otwiera drzwi dla wysiadających, oznajmia kierowcy, że musi się zatrzymać itp. Autobusy zatrzymują się wszędzie gdzie trzeba, choć przystanki też są. Na co którymś przystanku stoi pan/pani z kartką papieru i coś tam cały czas skrobie. Kiedy przyjeżdża autobus osoba ta mówi do nawoływacza kilka numerów np. 2, 4, 18 itp., za co ten daje jej 50 centavos. Początkowo była to dla mnie zagadka... co to za numerki, po co, na co, w jakim celu. W końcu mi wyjaśniono, że rola tej osoby na przystanku polega na informowaniu ile minut temu przejechał autobus tej samej linii lub autobus jadący w tym samym kierunku. Bo oczywiście rozkładu nie ma. I tutaj zaczyna się cała zabawa. Bo kierowca musi dostosować prędkość do tego czasu, żeby zgarnąć kolejne osoby. Ale bywa i tak, że kierowca postanawia doścignąć autobus przed nami... nie wiem jak szybko wtedy pędzi, (bo rzadko, który z tych autobusów ma licznik), ale jedzie szybko, choć bezpiecznie (jak na tutejszą koncepcję bezpieczeństwa). No cóż te autobusy to moja tutejsza codzienność, więc o nich piszę. Każdego dnia spędzam w nich jakieś 2 - 3 godzin w zależności od tego, dokąd jadę i po co. Są one jednak porównywalnie tańsze niż w Polsce, bo za dojazd z Chorillos do Milaflores płacę tylko 1, 20 zł (przelicznik na sole jest jeden do jednego prawie).&lt;br /&gt;Taksówki w sumie bez rewelacji. Te grupowe kosztują 3 sole a te indywidualne to się trzeba dogadać z kierowcą. Nowością dla mnie są jednak mototaksówki. Coś takiego kiedyś po polskich drogach też jeździło, ale chyba nie jako taksówka. Jest to taka ... "ryksza" napędzana motorem, przykryta dachem. Taki motor trzykołowy... nie wiem czy wiecie, o czym mówię, ale nie wiem jak to inaczej nazwać. Tanie jest to bardzo, a można się tym w miarę szybko przemieszczać.&lt;br /&gt;No to chyba tyle... Oczywiście każdy środek transportu jest wypchany ludźmi, choć muszę powiedzieć, że mają trochę wyższe dachy niż w Meksyku... przynajmniej nie muszę się aż tak bardzo schylać, kiedy nimi jadę stojąc.:)&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/4466301020737752885-3627027728760965817?l=storiesfrommypath.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://storiesfrommypath.blogspot.com/feeds/3627027728760965817/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=4466301020737752885&amp;postID=3627027728760965817' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4466301020737752885/posts/default/3627027728760965817'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4466301020737752885/posts/default/3627027728760965817'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://storiesfrommypath.blogspot.com/2009/09/transport-publiczny-w-limie.html' title='Transport publiczny w Limie :)'/><author><name>Daniel</name><uri>http://www.blogger.com/profile/13386369919338077327</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='21' height='32' src='http://4.bp.blogspot.com/_C12-xA_J0pA/TGRPwmP_xDI/AAAAAAAAAeo/DOk-Eqcnwyo/S220/IMG_7748.jpg'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-4466301020737752885.post-1989972762644920028</id><published>2009-09-13T19:28:00.002-07:00</published><updated>2009-09-13T19:29:33.985-07:00</updated><title type='text'>Zdjęcia nr 1</title><content type='html'>Pierwsza serja zdjęć..Zdjęcia pochodzą z jednej z dzielnic Limy tzw. Barranco, która znana jest jako dzielnica tutejszych artystów :)  link ... &lt;span&gt;http://www.facebook.com/album.php?aid=109755&amp;amp;id=561182554&amp;amp;l=e19728c006&lt;/span&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/4466301020737752885-1989972762644920028?l=storiesfrommypath.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://storiesfrommypath.blogspot.com/feeds/1989972762644920028/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=4466301020737752885&amp;postID=1989972762644920028' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4466301020737752885/posts/default/1989972762644920028'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4466301020737752885/posts/default/1989972762644920028'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://storiesfrommypath.blogspot.com/2009/09/zdjecia-nr-1.html' title='Zdjęcia nr 1'/><author><name>Daniel</name><uri>http://www.blogger.com/profile/13386369919338077327</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='21' height='32' src='http://4.bp.blogspot.com/_C12-xA_J0pA/TGRPwmP_xDI/AAAAAAAAAeo/DOk-Eqcnwyo/S220/IMG_7748.jpg'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-4466301020737752885.post-5136476454183481657</id><published>2009-09-13T10:05:00.000-07:00</published><updated>2009-09-13T10:33:30.978-07:00</updated><title type='text'>Po pierwszym tygodniu...</title><content type='html'>&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Tydzień temu o tej porze (ok 12 w południe) wstawałem powoli z lóżka... Do Peru dotarlem w okolicha 1 w nocy. Wtedy jeszcze nie wiedzialem nic ... nie wiedzialem co mnie do końca czeka. Ale wstałem z tego łóżka i zszedłem na dół. I tak o to zaczeła się moja peruwianska przygoda. Kilka minut po wstaniu z lozka juz poznałem dzieciaki z ktorymi bede pracowal. Jest ich w sumie 12 z czego 8 mieszka tutaj w domu, a 4 mieszka u siebie w domu. Wszytskie one z tego co wiem znajdowaly sie w sytuacji ulicy, ale wyszly z niej juz jakis czas temu (od 1,5 - 3 lat). Teraz mieszkają wszyscy wspólnie tworząc rodzinę. Innymi członkami rodziny są: Jacek, który założył cały dom i organizację Ayllu Situwa (to właśnie w niej jestem wolonatriuszem); Luz, koordynatorka domu; Ruben, pracowanik domu; Flor, która jest nauczycielką i pomaga dzieciakom w lekcjach; oraz Rosita, wolonatriuszka, której jeszcze nie mialem okazji poznać. Nie mogę oczywiście pominąć Grety i Ateny, dwóch psiaków, które wiernie dotrzymują wszytskim towarzystwa w czasie spacerów. Moja rola w tym wszystkim, to z jednej strony poprostu bycie z dzieciakami, pomaganie im w lekcjach, ale tez prowadzenie dla nich od czasu do czasu jakiegoś warsztatu. Oprócz tego będę też prowadził warsztaty poza domem, ale to jeszcze sie organizuje więc zobaczymy co i jak będzie.&lt;br /&gt;Póki co mieszkam w domu z dzieciakami, ale właściwie pojąłem już decyzje, że chcę mieszkać na zewnątrz i do domu przychodzić. Tutaj strasznie dużo się dzieje i chyba jak na początek to może być to za dużo dla mnie :) To tak z ogólnej sytuacji na początek.&lt;br /&gt;Dziś zaczynam zwiedzanie Limy :) Juz byłem tu i tam ale jeszcze nie mialem okazji sam sobie pochodzić i pozwiedzać wieć mam nadzieje zrobić to dzisiaj. Dziś zwiedzam Dzielnicę, która się nazywa Barranco.&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Ze spraw technicznych ... jak widać zmieniłem tytuł bloga... to trochę takie symboliczne. Bo po tygodniu w Peru już wiem, że to będzie całkowicie inne doświadczenie niż to meksykańskie. Inne bo warunki są inne, bo ja jestem w innej sytuacji, bo pracuję z innymi ludźmi, w innym miejscu. Może dla osób, które to czytają jest to oczywistą oczywistością, ale dla mnie nie było. Czas zatem się otworzyć na to całkowicie inne dośiwadczenie i uczyć sie nowych rzeczy o sobie i o świecie!!!&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/4466301020737752885-5136476454183481657?l=storiesfrommypath.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://storiesfrommypath.blogspot.com/feeds/5136476454183481657/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=4466301020737752885&amp;postID=5136476454183481657' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4466301020737752885/posts/default/5136476454183481657'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4466301020737752885/posts/default/5136476454183481657'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://storiesfrommypath.blogspot.com/2009/09/po-pierwszym-tygodniu.html' title='Po pierwszym tygodniu...'/><author><name>Daniel</name><uri>http://www.blogger.com/profile/13386369919338077327</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='21' height='32' src='http://4.bp.blogspot.com/_C12-xA_J0pA/TGRPwmP_xDI/AAAAAAAAAeo/DOk-Eqcnwyo/S220/IMG_7748.jpg'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-4466301020737752885.post-5883025011315545695</id><published>2009-09-06T14:20:00.000-07:00</published><updated>2009-09-06T14:31:17.405-07:00</updated><title type='text'>i znowu sie zaczyna...</title><content type='html'>&lt;div align="justify"&gt;I znowu sie zaczyna... zapytacie pewnie co sie zaczyna ... pisanie bloga w miare regularnie. Tak, tak, po ponad 3 miesiacach spedzonych w USA i po 5 dniach spedzonych w Meksyku, wczoraj w nocy wyladowalem w Limie, Peru. Planuje tu spedzic sporo czasu. Jeszcze nawet nie spedzilem tutaj 24 h wiec w sumie nie wiele mam do napisania. Poki co poznale dzieciaki mieszkajace w domu i dwoch pracownikow domu. Narazie jeszcze nic nie wiem i powoli dopiero dowiaduje sie jak sie zyje tutaj w domu, np. to ze kazdy ma jakies obowazki, w jakich godzinach dzieciaki chodza do szkoly itp. W tym momencie w domu mieszka 7 dzieciakow plus kilka ktore przychodza tutaj od czasu do czasu (tych jeszcze nie poznalem). No i to chyba tyle narazie... bede pisal wiec czytajcie :)&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/4466301020737752885-5883025011315545695?l=storiesfrommypath.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://storiesfrommypath.blogspot.com/feeds/5883025011315545695/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=4466301020737752885&amp;postID=5883025011315545695' title='Komentarze (1)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4466301020737752885/posts/default/5883025011315545695'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4466301020737752885/posts/default/5883025011315545695'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://storiesfrommypath.blogspot.com/2009/09/i-znowu-sie-zaczyna.html' title='i znowu sie zaczyna...'/><author><name>Daniel</name><uri>http://www.blogger.com/profile/13386369919338077327</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='21' height='32' src='http://4.bp.blogspot.com/_C12-xA_J0pA/TGRPwmP_xDI/AAAAAAAAAeo/DOk-Eqcnwyo/S220/IMG_7748.jpg'/></author><thr:total>1</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-4466301020737752885.post-5930281727315148893</id><published>2009-04-26T03:14:00.000-07:00</published><updated>2009-04-26T03:49:09.861-07:00</updated><title type='text'>o końcach które są początkami i o początkach które są końcami...</title><content type='html'>&lt;div style="text-align: justify;"&gt;"Wierzę, że nic nie dzieje się przez przypadek, wiesz? We wszystkim zawarty jest tajemny zamysł, którego nie pojmujemy" Carlos &lt;span class="blsp-spelling-error" id="SPELLING_ERROR_0"&gt;Ruiz&lt;/span&gt; &lt;span class="blsp-spelling-error" id="SPELLING_ERROR_1"&gt;Zafon&lt;/span&gt;.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Powrót do Polski z początku wydawał mi się być złym pomysłem. Nie chciałem tu być, choć w głębi serca wiedziałem, że to właściwa droga. Po co, na co, w jakim celu? Nie wiedziałem, choć już coraz rzadziej zadaje te pytania, bo i tak kiedyś na nie dostanę odpowiedź.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;I tak było i tym razem. Jak się okazało wróciłem z wielu powodów. W ciągu tych pięciu miesięcy udało mi się przeprowadzić 2 szkolenia, przygotować 3 projekty, przeprowadzić kilka wykładów i spotkań na temat meksyku i uchodźców itp.&lt;br /&gt;To ostatnie, było moją inicjatywą edukacyjną. Cóż to takiego? MSZ wymaga od swoich wolontariuszy tego, żeby po powrocie zrealizowali jakieś działania o charakterze edukacyjnym związane z wolontariatem i krajami rozwijającymi się. Moja inicjatywa obejmowała wydanie płyty "W krainie kolibrów" stanowiącą podsumowanie mojego projektu(jeśli ktoś by chciał płytę to zostawcie zamówienie w komentarzach :)). Udało mi się też zorganizować 4 spotkania na temat Meksyku w tym 1 w Poznaniu i 3 w Krotoszynie... skąd pochodzę. Wszystkie były świetne, ale w mojej pamięci pozostanie w szczególności jedno spotkanie, przygotowane dla dzieciaków z krotoszyńskiego Stowarzyszenia "Szansa". Jak bardzo patetycznie by to nie brzmiało, był to swoisty powrót do korzeni ponieważ właśnie w &lt;span class="blsp-spelling-error" id="SPELLING_ERROR_2"&gt;Stow&lt;/span&gt;. "Szansa" blisko 7 lat temu złapałem "bakcyla" pracy wolontariackiej. Wtedy pracowałem z dzieciakami z rodzin dysfunkcyjnych. Stowarzyszenie istnieje nadal i ku mojej ogromnej radości rozwija się, zmienia, podejmują nowe &lt;span class="blsp-spelling-corrected" id="SPELLING_ERROR_3"&gt;wyznawania&lt;/span&gt;. Brawo !!! To są takie momenty kiedy się cieszę, że jestem z Krotoszyna bo w tym mieście coś się dzieje, jest małe, ale tutaj naprawdę się sporo dzieje i tym bardziej cieszyłem się, że mogłem wrócić do miejsca z którego wyszedłem. Oprócz tych &lt;span class="blsp-spelling-corrected" id="SPELLING_ERROR_4"&gt;spotkań&lt;/span&gt; byłem też w lokalnej prasie http://www.krotoszynska.pl/sit/arch.php   nr 10 - 2009 :)&lt;br /&gt;Myślę, że ta inicjatywa edukacyjna to super sprawa. Z jednej strony daje ona szansę podzielenia się doświadczeniem, ale też pozwala na uporządkowanie tego doświadczenia, poukładanie &lt;span class="blsp-spelling-corrected" id="SPELLING_ERROR_5"&gt;wszystkich&lt;/span&gt; puzzli w jedną, logiczną całość...w opowieść o Meksyku.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;I był jeszcze jeden powód, dla którego warto było wrócić do Polski... &lt;span class="blsp-spelling-error" id="SPELLING_ERROR_6"&gt;po raz &lt;/span&gt; kolejny zgłosiłem się do konkursu Polska Pomoc i znowu się udało. Tym razem Panie i &lt;span class="blsp-spelling-corrected" id="SPELLING_ERROR_7"&gt;Panowie&lt;/span&gt; jedziemy do Peru, do Limy gdzie będę pracował z dziećmi ulicy. Za miesiąc przyjdzie mi znowu &lt;span class="blsp-spelling-corrected" id="SPELLING_ERROR_8"&gt;się&lt;/span&gt; &lt;span class="blsp-spelling-corrected" id="SPELLING_ERROR_9"&gt;pożegnać&lt;/span&gt; z Polską. Najpierw 3 miesiące w Stanach w najwspanialszym miejscu pod słońcem World Fellowship Center (www.worldfellowship.org) a potem już do Peru!!! Jak już wspomniałem blog będzie trwał, adres będzie ten sam może tylko się zmieni tytuł... Pozdrawiam wszytskich serdecznie.&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/4466301020737752885-5930281727315148893?l=storiesfrommypath.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://storiesfrommypath.blogspot.com/feeds/5930281727315148893/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=4466301020737752885&amp;postID=5930281727315148893' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4466301020737752885/posts/default/5930281727315148893'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4466301020737752885/posts/default/5930281727315148893'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://storiesfrommypath.blogspot.com/2009/04/o-koncach-ktore-sa-poczatkami-i-o.html' title='o końcach które są początkami i o początkach które są końcami...'/><author><name>Daniel</name><uri>http://www.blogger.com/profile/13386369919338077327</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='21' height='32' src='http://4.bp.blogspot.com/_C12-xA_J0pA/TGRPwmP_xDI/AAAAAAAAAeo/DOk-Eqcnwyo/S220/IMG_7748.jpg'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-4466301020737752885.post-375290788568349055</id><published>2009-03-29T01:12:00.000-07:00</published><updated>2009-03-29T01:34:12.835-07:00</updated><title type='text'>o powracaniu...</title><content type='html'>&lt;div style="text-align: justify;"&gt;"Trzeba wyjechać, żeby móc wrócić"... tak mi ktoś powiedział, kiedy wyjeżdżałem z Meksyku. Nie chciałem wracać, ale równocześnie wiedziałem, że chcę zobaczyć znowu moją rodzinę i polskich znajomych i przyjaciół.&lt;br /&gt;Więc wróciłem... i jestem w Polsce już od prawie 4 miesięcy. Dlaczego o tym piszę? Dlaczego piszę o Polsce na blogu z założenia poświęconym Meksykowi? Przede wszystkim dlatego, że odkryłem rzecz oczywistą, choć dla mnie zaskakującą. Powrót jest częścią wyjazdu. Wracamy do miejsca z pozoru tego samego, ale jednak już trochę innego. My sami wracamy inni. W Meksyku trzeba było stale negocjować swoją tożsamość, odkrywać siebie w tamtych realiach (ten kto czytał mojego bloga na pewno to wie).  Ale z podobnym procesem mamy do czynienia po powrocie do Polski. I ponownie trzeba się tutaj odnaleźć. Wraca się "innym"  i tej inności nie da się da się odłożyć do szafy wraz z plecakiem. Ona zostaje... jest już częścią nas samych. Jedynymi osobami dla, których ta inność jest innością są  ludzie tu na miejscu. Wszyscy wiedzą, że się wyjechało, ale z jakiegoś powodu oczekują, że wróci się takim samym. Iluzja. Ale wrócić trzeba, żeby się właśnie z tym zmierzyć, żeby doświadczyć tej inności, wyobcowania i oswajania miejsca z którego się wyszło i, które przecież z założenia ma być "naszym miejscem". Jest to ten sam proces, który zachodził w Meksyku, z tą jedną różnicą, że trwał krócej. Tak przynajmniej mi się wydaje, choć pewnie jak to z procesami bywa, one nigdy się nie kończą.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Najwspanialszą rzeczą po przyjeździe do Polski było odkrywania zmian w otaczającej mnie rzeczywistości. I to nie tylko zmian typu "a tu był sklep, a tu sklepu nie było", ale zmian w życiu ludzi z mojego otoczenia. Oni też się pozmieniali, rozwinęli się, podjęli ważne decyzje itp.  Fascynujące choć tak prozaiczne.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Teraz czuję, że jestem tutaj w pełni... ale też wiem, że już nie bawem wyruszę ponownie... więc blog będzie dalej istniał... Więcej szczegółów odnośnie następnego wyjazdu wkrótce. &lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/4466301020737752885-375290788568349055?l=storiesfrommypath.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://storiesfrommypath.blogspot.com/feeds/375290788568349055/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=4466301020737752885&amp;postID=375290788568349055' title='Komentarze (1)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4466301020737752885/posts/default/375290788568349055'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4466301020737752885/posts/default/375290788568349055'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://storiesfrommypath.blogspot.com/2009/03/o-powracaniu.html' title='o powracaniu...'/><author><name>Daniel</name><uri>http://www.blogger.com/profile/13386369919338077327</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='21' height='32' src='http://4.bp.blogspot.com/_C12-xA_J0pA/TGRPwmP_xDI/AAAAAAAAAeo/DOk-Eqcnwyo/S220/IMG_7748.jpg'/></author><thr:total>1</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-4466301020737752885.post-4325486980108783672</id><published>2008-12-13T09:00:00.000-08:00</published><updated>2008-12-13T09:05:21.249-08:00</updated><title type='text'>i znowu jade do Polski</title><content type='html'>&lt;div align="justify"&gt;Krotki wpis ... o tym co sie dzialo przez ostatnie dwa tygodnie to juz napisze moze z Polski... Za dwa dni opuszczam Meksyk i jade do Polski... jade ale nie wracam ... bo jak pisale Tolkien a mowil Sam (a moze i Bilbo) powroty nie istnieja. Zawsze wracamy inni i zawsze juz do innego miejsca... Poniedzialek wylot !!!&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/4466301020737752885-4325486980108783672?l=storiesfrommypath.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://storiesfrommypath.blogspot.com/feeds/4325486980108783672/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=4466301020737752885&amp;postID=4325486980108783672' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4466301020737752885/posts/default/4325486980108783672'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4466301020737752885/posts/default/4325486980108783672'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://storiesfrommypath.blogspot.com/2008/12/i-znowu-jade-do-polski.html' title='i znowu jade do Polski'/><author><name>Daniel</name><uri>http://www.blogger.com/profile/13386369919338077327</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='21' height='32' src='http://4.bp.blogspot.com/_C12-xA_J0pA/TGRPwmP_xDI/AAAAAAAAAeo/DOk-Eqcnwyo/S220/IMG_7748.jpg'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-4466301020737752885.post-4965053688287425006</id><published>2008-12-02T18:01:00.000-08:00</published><updated>2008-12-02T18:38:17.868-08:00</updated><title type='text'>Gwoli podsumowania ...choc to nie ostatni wpis mam nadzieje :)</title><content type='html'>&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Mam malo refleksyjny nastroj bo gdzies posialem plyte z najlepszymi zdjeciami jakie mialem i jej nie moge znalesc, no ale bede szukal i mam nadzieje ze sie uda :)&lt;br /&gt;Podsumowanie ... ale od czego zaczac ... Czym byl dla mnie ten wolonatariat ...byl niesamowita przygoda, ktora zostanie we mnie na zawsze. Kiedy ja koncze i mysle o powrocie do Polski, to zastanawiam sie co ja bede opowaidal... bo przeciez nie podrozowalem duzo wiekszosc czasu spedzilem w Hidalgo, a Hidalgo jak  Hidalgo nie jest najbardziej ciekawym miastem Meksyku. Co wiec stanowilo esencje mojego Meksyku ... Ludzie ktorych tutaj poznalem i czas ktory z nimi spedzilem. Ludzie tuatj sa przemili, a moi uczniowie sa wspanialymi ludzmi. Pewnie ze czasmi wychodze z siebie i staje obok ale nie mam ani jednej klasy ktorej bym nie lubil. Kazda lekcja jest swoista nowa przygoda (zwazywszy ze nigdy nie wiem czy bede ja prowadzil sam czy z  nauczycielka:) i nie wiem czy naucztyylem ich czego kolwiek z angielskiego ale to tak naprawde nie jest istotne. Najwazniejsze jest to ze bylo super, ze spedzam wiecej czasu z uczniami niz z nauczycielami, ze nigdy sie nie nudzimy, ze moglem im troche poopowaidac o roznych rzeczacz, ze oni mogli mnie wiele nauczyc o Meksyku. Ta energia i kontakt byl najabrdziej niesamowity. Ze teraz jak zobacza bialego ludka to pomysla cos wiecej niz ¨gringo¨... moze pomysla Polak, Niemiec, Dunczyk ... moze potencjalny znajomy... moze przyjaciel... Na pewno wiem ze ja nauczylem sie wiele... kilka refleksji zapisalem na tym blogu wiec nie bede ich teraz powtarzal. Nauczylem sie tez spokoju i juz nie straszne mi zmiany dat i terminow nawet w ostatniej chwili (np. dzis okazalo sie ze festiwal koled jest za dwa dni a nie w przyszlym tygodniu... haha surprise), wiem juz  tez, ze nasz Polski akademicki kwadrans to nic w prownaniu do Meksykanskich 5 minut (nasz kwadrans to 15 min ich 5 min ... moze oznaczac 30, 45 , 60 min ... jutro...lub nigdy)... na poczatku mnie to strasznie denerwowalo, a teraz jak gdzies przyjde 15 minut po umowionej godzinie i osoby jeszcze nie ma to siadam i czekam... czekanie jest chyba tez jaka kulturowa cecha Meksykanow ... ale tutaj sie czeka taz ze nikt nie wie ze ty czekasz :) w polsce to sie przbiera nogami, zerka na zegarek... a tutaj sie stoi i czeka, to sie z kims pogada jak sie kogos spotka to sie gdzies pojdzie na chwile i jak tamta druga osoba przyjdzie to tez poczeka :) I pisze tyle o czasie ale mysle ze to jest czesc z tego czego sie tutaj uczylem ... uczylem sie pracowac z Meksykanami ... z zalozenia wiedzialem ze nie przyjechal tutaj niczego zmieniac, nie przyjechalem tutaj narzucac mojego modelu pracy, mojego modelu funkcjonowania... raczej chcialem chcialem z nimi zagrac, zobaczyc jak oni funkcjonuja, troche ich zorzumiec i wychodzac od tego postarac sie znalsc moj sposob funkconowania tutaj... czy mi sie udalo ... nie wiem ... po czesci tak po czesci nie ... przedstawienie sie nie odbedzie bo za duzo sie dziala i nie bylo czasu zeby je dobrze zrobic, ale za to odbyl sie Dzien Dziekczynienia i Festiwal koled angielskich :)&lt;br /&gt;Caly czas byla to swoiste gra (a... gra w znaczeniu takim jak sie go uzywa w capoeira angola a nie ze gra teatralna czy cos... czyli taka mazcla ... mieszanina, stale probowanie, akcja i rekacja... nie wiem jak to wyjasnic, ale rozumiecie o co biega)...&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;No wiec na koniec ... tak dziekczynnie chcialem podziekowac wszystkim dzieki ktorym ten wolonatrait byl mozliwy!!!! Dzieki za wszytsko :) A do Meksyku jeszcze wroce bo w koncu tutaj zostaje jakas tam czesc mnie :)&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/4466301020737752885-4965053688287425006?l=storiesfrommypath.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://storiesfrommypath.blogspot.com/feeds/4965053688287425006/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=4466301020737752885&amp;postID=4965053688287425006' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4466301020737752885/posts/default/4965053688287425006'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4466301020737752885/posts/default/4965053688287425006'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://storiesfrommypath.blogspot.com/2008/12/gwoli-podsumowania-choc-to-nie-ostatni.html' title='Gwoli podsumowania ...choc to nie ostatni wpis mam nadzieje :)'/><author><name>Daniel</name><uri>http://www.blogger.com/profile/13386369919338077327</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='21' height='32' src='http://4.bp.blogspot.com/_C12-xA_J0pA/TGRPwmP_xDI/AAAAAAAAAeo/DOk-Eqcnwyo/S220/IMG_7748.jpg'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-4466301020737752885.post-3113587340543589952</id><published>2008-12-02T17:26:00.000-08:00</published><updated>2008-12-02T18:09:08.348-08:00</updated><title type='text'>Dzien dziekczynienia :)</title><content type='html'>Dzis, juz tradycyjnie, dwa wpisy ... prawie jedne z ostatnich. Pierwszy bedzie dotyczyl zorganizowanego eventu, drugi natomiast bedzie rodzajem podsumowania tego bloga ... podsumowuje go dzis bo blog ten znajdzie sie na plycie po projektowej a teksty na plyte musza byc do jutra :) postaram sie nie robic duzo literowek zeby Agnieszka, ktora to poprawia i wstawia polskie literki nie miala duzo pracy :)&lt;br /&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;No to lecimy... Jak wszyscy wiedza czwarty czwartek miesiaca to amerykanskie swieto dziekczynienia. No i jako ze glowna moja aktywnosc tutaj to nauka angielskiego, wspolnie z nauczycielka stwierdzilismy ze fajnie przygotwac jakis event z tym zwiazany. Zatem wszystkie klasy piatek semestru dostaly za zadanie przygotowac obiad dziekczynieniowy i przygotowac opis tego co bedzie na stole i tego czym jest swieto dziekczynienia. Z zalozenia mial to byc pewnego rodzaju konkurs, a ja bylem w roli jury we spolu z kilkoma innymi nauczycielami. Po kilku wojnach ze sceptycznymi nauczycielami i uczniami w koncu wszytsko doszlo do skutku. To sie tego dnia dzialo przeszlo moje najsmielsze oczekiwania. No wiec tak... o 16:00 stawila sie wiekszosc uczniow... ale nie w tradycyjnych mundurkach szkolnych tylko, 4 klasy przyszly w strochach wieczorowych a jedna w strojach indian i pierwszych kolonistow :) Staly przykryte zostaly bialymi i kolorowymi obrusami, swiece  i szmaery bajery... o 17:30 zaczelismy impreze ... najpierw kazdy stol sie zaprezentowal (oczywiscie po angielsku). Potem przyszedl czas na podziekowania... kazdy mogl podziekowac za co chcial i tu juz przeszlismy na hiszpanski (niestety angielski tych uczniow nie pozwala na plynne czy nawet nieplynne wypowiadanie sie w tym jezyku). Zaraz potem jedzonko (to chyba najslabszy punkt programu bo sie nim zatrulem ... a pierwsza mysl jak je dostalem byla ... wyglada tak euroejsko ... devolai, makaron i surowka... aha i skonczylo sie na ostrym bolu zoladka i temperaturze 39:). Po jedzeniu przyszedl czas na Karaoke i na tance ... aj super bylo :)))&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Nastepny event odbedzie sie w ten czwartek i bedzie to festiwal koled angielskich ... a to kilka fotek z tamtej imprezy :)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://2.bp.blogspot.com/_C12-xA_J0pA/STXodaZ1jwI/AAAAAAAAAEY/26LIS5HqHiw/s1600-h/IMG_0424.jpg"&gt;&lt;img style="margin: 0px auto 10px; display: block; text-align: center; cursor: pointer; width: 320px; height: 240px;" src="http://2.bp.blogspot.com/_C12-xA_J0pA/STXodaZ1jwI/AAAAAAAAAEY/26LIS5HqHiw/s320/IMG_0424.jpg" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5275378130535943938" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://2.bp.blogspot.com/_C12-xA_J0pA/STXon3ArbaI/AAAAAAAAAEg/dE2Ofj0uASM/s1600-h/IMG_0460.jpg"&gt;&lt;img style="margin: 0px auto 10px; display: block; text-align: center; cursor: pointer; width: 240px; height: 320px;" src="http://2.bp.blogspot.com/_C12-xA_J0pA/STXon3ArbaI/AAAAAAAAAEg/dE2Ofj0uASM/s320/IMG_0460.jpg" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5275378310013742498" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://1.bp.blogspot.com/_C12-xA_J0pA/STXpJZh07mI/AAAAAAAAAEo/3obafREE6AQ/s1600-h/IMG_0466.jpg"&gt;&lt;img style="margin: 0px auto 10px; display: block; text-align: center; cursor: pointer; width: 320px; height: 240px;" src="http://1.bp.blogspot.com/_C12-xA_J0pA/STXpJZh07mI/AAAAAAAAAEo/3obafREE6AQ/s320/IMG_0466.jpg" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5275378886215265890" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://3.bp.blogspot.com/_C12-xA_J0pA/STXpjV3SJdI/AAAAAAAAAEw/xIuRmA-M_xA/s1600-h/IMG_0492.jpg"&gt;&lt;img style="margin: 0px auto 10px; display: block; text-align: center; cursor: pointer; width: 320px; height: 240px;" src="http://3.bp.blogspot.com/_C12-xA_J0pA/STXpjV3SJdI/AAAAAAAAAEw/xIuRmA-M_xA/s320/IMG_0492.jpg" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5275379331908117970" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://3.bp.blogspot.com/_C12-xA_J0pA/STXqLOyvdEI/AAAAAAAAAE4/Y5WhsWFHYOI/s1600-h/IMG_0499.jpg"&gt;&lt;img style="margin: 0px auto 10px; display: block; text-align: center; cursor: pointer; width: 320px; height: 240px;" src="http://3.bp.blogspot.com/_C12-xA_J0pA/STXqLOyvdEI/AAAAAAAAAE4/Y5WhsWFHYOI/s320/IMG_0499.jpg" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5275380017204786242" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/4466301020737752885-3113587340543589952?l=storiesfrommypath.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://storiesfrommypath.blogspot.com/feeds/3113587340543589952/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=4466301020737752885&amp;postID=3113587340543589952' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4466301020737752885/posts/default/3113587340543589952'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4466301020737752885/posts/default/3113587340543589952'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://storiesfrommypath.blogspot.com/2008/12/dzien-dziekczynienia.html' title='Dzien dziekczynienia :)'/><author><name>Daniel</name><uri>http://www.blogger.com/profile/13386369919338077327</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='21' height='32' src='http://4.bp.blogspot.com/_C12-xA_J0pA/TGRPwmP_xDI/AAAAAAAAAeo/DOk-Eqcnwyo/S220/IMG_7748.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://2.bp.blogspot.com/_C12-xA_J0pA/STXodaZ1jwI/AAAAAAAAAEY/26LIS5HqHiw/s72-c/IMG_0424.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-4466301020737752885.post-4734836671404702038</id><published>2008-11-18T17:27:00.000-08:00</published><updated>2008-11-18T18:00:08.188-08:00</updated><title type='text'>Wpis 2 ... ten mniej wazny ... wazniejszy ponizej  !!!!!</title><content type='html'>no wiec w miniony weekend (7- 11 listopada)wybarlem sie na plaze do miejsca zwanego Colola... pojechalem tam z dwoch powodow ... popierwsze odbywal sie tam workcamp zwiazany z ochrona zolwi morskich ktory koordynowala moja kolezanka, a po drugie ja sam mialem propozycje uczestniczenia w takim workcampie ale jakos sie przed tym bronilem i bronilem ... wiec wypadalo pojechac i odwiedzic... o plazy to moze nie bede pisal ... Klimaty mniej wiecej jak na zdjeciach ...&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://3.bp.blogspot.com/_C12-xA_J0pA/SSNtEE_hpmI/AAAAAAAAADQ/tpia7BiviQY/s1600-h/Imagen+026.jpg"&gt;&lt;img style="margin: 0px auto 10px; display: block; text-align: center; cursor: pointer; width: 240px; height: 320px;" src="http://3.bp.blogspot.com/_C12-xA_J0pA/SSNtEE_hpmI/AAAAAAAAADQ/tpia7BiviQY/s320/Imagen+026.jpg" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5270175905780704866" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://1.bp.blogspot.com/_C12-xA_J0pA/SSNuXX-SrMI/AAAAAAAAADg/s9OQH3zKS0Q/s1600-h/Imagen+034.jpg"&gt;&lt;img style="margin: 0px auto 10px; display: block; text-align: center; cursor: pointer; width: 320px; height: 240px;" src="http://1.bp.blogspot.com/_C12-xA_J0pA/SSNuXX-SrMI/AAAAAAAAADg/s9OQH3zKS0Q/s320/Imagen+034.jpg" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5270177336804945090" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;No ale o pracy z zolwiami chcialem pisac.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://2.bp.blogspot.com/_C12-xA_J0pA/SSNytAN422I/AAAAAAAAAEQ/pF0vzanvyGE/s1600-h/Imagen+085.jpg"&gt;&lt;img style="margin: 0px auto 10px; display: block; text-align: center; cursor: pointer; width: 320px; height: 240px;" src="http://2.bp.blogspot.com/_C12-xA_J0pA/SSNytAN422I/AAAAAAAAAEQ/pF0vzanvyGE/s320/Imagen+085.jpg" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5270182106431544162" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;Tortugeros zabrali nas w nocy na plaze zeby pokazac nam na czym to wszystko polega. No wiec ekipy tortugeros podzielone sa na pary... kazda dwojka ma swoj sektor plazy ktory patroluje od 22 do 4 nad ranem. Ich zadaniem jest poszukiwanie zolwi tudziez juz utworzonych gniazd. Takie gnizado to duza dziura bo pamietajmy ze mowimy o zolwaich wielkosci 50 cm do 100 cm...&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://2.bp.blogspot.com/_C12-xA_J0pA/SSNvAvuO_eI/AAAAAAAAADo/RFJvT30RPrU/s1600-h/Imagen+075.jpg"&gt;&lt;img style="margin: 0px auto 10px; display: block; text-align: center; cursor: pointer; width: 320px; height: 240px;" src="http://2.bp.blogspot.com/_C12-xA_J0pA/SSNvAvuO_eI/AAAAAAAAADo/RFJvT30RPrU/s320/Imagen+075.jpg" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5270178047554682338" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;wiec one takie spore sa i kopia w tym piasku niesamowicie.  Swoje jajka zakopuja na glebokosc okolo 30 cm i jadna zolwica sklada okolo 60 - 80 jaj... Wiec taki toryugero jak juz ta zolwica zlozy jajka musi ja podniesc do gory ... przesunac ... potem zmierzyc i oznakowac. Nastepnie przechodzi do odkopywania jajek ... i zapakowanie ich w woreczek...&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://2.bp.blogspot.com/_C12-xA_J0pA/SSNv0SzfkdI/AAAAAAAAADw/lC51ae1__PI/s1600-h/Imagen+076.jpg"&gt;&lt;img style="margin: 0px auto 10px; display: block; text-align: center; cursor: pointer; width: 320px; height: 240px;" src="http://2.bp.blogspot.com/_C12-xA_J0pA/SSNv0SzfkdI/AAAAAAAAADw/lC51ae1__PI/s320/Imagen+076.jpg" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5270178933145309650" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;no i tak maszeruja po tej plazy przez 6 h ... w tym czasie inna ekipa znajduje sie ogrodzonym departamecie w ktorym wykluwaja sie male zolwiki... ich zadanie polega na pozbieraniu malych zolwikow ...&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://2.bp.blogspot.com/_C12-xA_J0pA/SSNwiQD3HcI/AAAAAAAAAD4/LObmtnPJzJ4/s1600-h/Imagen+088.jpg"&gt;&lt;img style="margin: 0px auto 10px; display: block; text-align: center; cursor: pointer; width: 320px; height: 240px;" src="http://2.bp.blogspot.com/_C12-xA_J0pA/SSNwiQD3HcI/AAAAAAAAAD4/LObmtnPJzJ4/s320/Imagen+088.jpg" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5270179722682637762" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;A nastepnie wypuszczeniu ich do morza...&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://3.bp.blogspot.com/_C12-xA_J0pA/SSNw50fCgdI/AAAAAAAAAEA/Cu5iT8WDpx4/s1600-h/Imagen+074.jpg"&gt;&lt;img style="margin: 0px auto 10px; display: block; text-align: center; cursor: pointer; width: 320px; height: 240px;" src="http://3.bp.blogspot.com/_C12-xA_J0pA/SSNw50fCgdI/AAAAAAAAAEA/Cu5iT8WDpx4/s320/Imagen+074.jpg" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5270180127597298130" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;bardzo wazne jest to ze taki zolwik musi dotknac piasku przed wpadnieciem do morza... dlatego ze zolwie te zawsze powracja do tego samego miejsca wiec taki zowik zabiera z soba jakgdyby probke piasku zeby potem wiedziec gdzie ma wrocic... na 100 zolwikow przezyja srednio 3 ... Zolwia morskim grozi wyginiecie zatem cala praca skupia sie na tym, zeby podniesc ich szanse na przezycie. Gdyby nie praca tortugeros wiele z tych zolwikow nawet by sie nie narodzilo ... zjadly by je ptaki, psy lub ludzie ... A po ciezkej pracy czas na wypoczynek w hamaku :)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://2.bp.blogspot.com/_C12-xA_J0pA/SSNx9OFY7TI/AAAAAAAAAEI/ThrkjMFWn2I/s1600-h/Imagen+094.jpg"&gt;&lt;img style="margin: 0px auto 10px; display: block; text-align: center; cursor: pointer; width: 240px; height: 320px;" src="http://2.bp.blogspot.com/_C12-xA_J0pA/SSNx9OFY7TI/AAAAAAAAAEI/ThrkjMFWn2I/s320/Imagen+094.jpg" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5270181285520272690" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;wiecej fotek z plazy wrzuce na facebooka. Pozdrowki dla wszystkich&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/4466301020737752885-4734836671404702038?l=storiesfrommypath.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://storiesfrommypath.blogspot.com/feeds/4734836671404702038/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=4466301020737752885&amp;postID=4734836671404702038' title='Komentarze (1)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4466301020737752885/posts/default/4734836671404702038'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4466301020737752885/posts/default/4734836671404702038'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://storiesfrommypath.blogspot.com/2008/11/wpis-2-ten-mniej-wazny-wazniejszy.html' title='Wpis 2 ... ten mniej wazny ... wazniejszy ponizej  !!!!!'/><author><name>Daniel</name><uri>http://www.blogger.com/profile/13386369919338077327</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='21' height='32' src='http://4.bp.blogspot.com/_C12-xA_J0pA/TGRPwmP_xDI/AAAAAAAAAeo/DOk-Eqcnwyo/S220/IMG_7748.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://3.bp.blogspot.com/_C12-xA_J0pA/SSNtEE_hpmI/AAAAAAAAADQ/tpia7BiviQY/s72-c/Imagen+026.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>1</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-4466301020737752885.post-1705828373486950399</id><published>2008-11-18T16:42:00.000-08:00</published><updated>2008-11-19T07:25:53.598-08:00</updated><title type='text'>Wpis 1 Projekt... przedstawienie :)</title><content type='html'>&lt;div style="TEXT-ALIGN: justify"&gt;Dzisiaj ¨chavos¨ znowu dwa wpisy. Oczywiscie ten pierwszy to ten wazniejszy ale niestety na moim blogu pojawi sie jako drugii... no coz ... ale nie moge go napisac jako drugiego poniewaz jestem zbyt podekscytowany... :)&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;div style="TEXT-ALIGN: justify"&gt;Entonces muchachos... aguí es que pasó hoy... (to tak zebyscie poczuli klimat meksykanski)... no wiec dzis mielismy drugie spotkanie grupy zajmujacej sie tematem pokoju!!! Poprzednie spotkanie odbylo sie dwa tygodnie temu... no ale co to za grupa i o co wogle chodzi ... no wiec chdzi o to ze jak wszyscy wiedza znudzilo mi sie uczenie angielskiego i po rozmowach z moja koordynatorka (pozdrowki dla Anety !!) i z kolezanka (greetings for Laetitia ) o tym co ja tutaj wogle robie ... stwierdzilem ze chce przygotowac projekt z uczniami... no i dwa tygodnie temu odbylo sie pierwsze spotaknie... frekwencja nie byla powalajaca ale liczy sie jakosc a nie ilosc ... no nie :) wiec przyszly cztery osoby (oczywisie w stylu tutejszym sie spoznily 25 min:) co mnie o malo o zawal nie przyprawilo) ... Erika, Nerary, Mitzy y Yolanda. Z gory wiedzialem ze te cztery osoby beda chcialy przygotowac przedstawienie bo juz na samo wiesc o projekcie krzyczaly OBRA OBRA... no wiec stanelo na Obra... Jak zaczelismy spotkanie ... pierwszym etapem bylo zdefiniowanie pokoju ... czym jest pokoj ... i zaluje ze nie wzialem z soba tych definicji bo sa naprawde super!!! Najbardziej niesamowite jest to ze tutaj sie zawsze (prawie) definiuje pokoj pozytywnie ... jako komunikacje, szacunek, conviviencie (odwolanie do wczesniejszych wpisow) itp... Po czym byl moj wyklad na temat tego jak roznie mozna definiowac pokoj i co jest przeciwienstwem pokoju ... o oznacza przemoc strukturalna, a co oznacza przemoc wobec jednostki itp. Po czym kazdy z nas dostal zadanie domowe ... za zadanie mielismy znalesc 3 przyklady pokoju i 3 przyklady przemocy. Chodzi generalnie o to zeby nie robic przedstawienia o wojnie w Iraku czy oczyms co ja sobie wymysle z Polski... chodzi o to zeby to bylo ich przedstwaienie i zeby dotyczylo rzeczy dla nich waznych.&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;div style="TEXT-ALIGN: justify"&gt;Minely dwa tygodnie i oto niektore przyklady przemocy i pokoju ... tutaj sa tylko hasla ... o wlasciwych przykladach rozmwailismy w grupie (ktora sie rozrosla do 8 osob :)&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;Przyklady pokoju&lt;br /&gt;Solo en algunas familias existe la buena comunicación (pol. tylko w niektorych rodzinach jest dobra komunikacja )&lt;br /&gt;Ayuda mutua entre las familares (pol. wzajemna pomoc wewnatrz rodziny tudziez znajomych)&lt;br /&gt;Demuestro de cariño, sin golpes y sin palabras fuertes (pol. okazywanie milosci bez bicia i silnych slow)&lt;br /&gt;Amistad (pol. przyjazn)&lt;br /&gt;Comprencion (pol. zrozumienie)&lt;br /&gt;Tranquilidad (pol. spokoj)&lt;br /&gt;Comunicacion (pol. komunikacja)&lt;br /&gt;Convivir entre varias personas pasartela bien (pol.czycie wspolnie ... wspolzycie z ludzmi traktujac ich dobrze)&lt;br /&gt;Disfrutar de la vida con los que nos rodean (pol. uzywanie zycia wraz z tymi ktorzy nas otaczaja)&lt;br /&gt;vivir tranuilos sin violencia (pol. spokojne zycie bez przemocy)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;i przyklady przemocy&lt;br /&gt;maltratan a su familia (pol. maltretowanie rodziny)&lt;br /&gt;maltrato fisico y emicional cuando atentan contra tus sentimientos (pol. chyba cos w stylu maltretowanie fizycze i emocjonalne kiedy dzialamy wbrew wlasnym uczucia)&lt;br /&gt;violencie intrafamiliar (pol. przemoc rodzinna)&lt;br /&gt;violencia martial (pol. przemoc malzenska)&lt;br /&gt;discrimancion de sexo (pol. dyskryminacja plci)&lt;br /&gt;maltrato fisico y emocional (pol. maltretowanie fizycze i emocjonalne)&lt;br /&gt;Desobligación de la madre hacia los hijos (pol. zaniedbywanie dzieci przez matke)&lt;br /&gt;maltrato sicologico y fisico (pol. maltretowanie psychiczne i fizycze)&lt;br /&gt;falta de comunicación (po. brak komunikacji)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div style="TEXT-ALIGN: justify"&gt;Zachowalem w orginale bo tlumaczenie to nie zawsze wszytsko oddaje... automatycznie po podzieleniu sie przykladami moi uczniowie wiedzieli czego bedzie dotyczyc przedstawienie ... przemocy wewnatrz rodzinnej... zarowno z sensie fizycznym ale i w sensie psychicznym... mysla przewodnia bedzie &lt;span style="FONT-WEIGHT: bold"&gt;¨Si quieres respeto, ofrece respeto¨&lt;/span&gt; by Nerary (pol. w wolnym tlumaczeniu .... Jesli chcesz byc szanowanym, szanuj innych) ... ta mysl chcemy przekazac w naszym przedstawieniu ... super no nie !!! Wogle nie wiem czy pisalem ale ¨moi¨ uczniowie to sa bardzo ¨buenas ondas¨ ... cool kids ... swietne ludki !!! Szczegolow dotyczacych akacji przedstawienia nie bede zdradzal jeszcze, powiem tylko ze mi przypadnie chyba rola ksiedza ... i wydaje mi sie byc smiesze... y esto parece bien chistoso, no ?? :)&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="TEXT-ALIGN: justify"&gt;Premiera 11 grudnia w centrum Ciudad Hidalgo przed festiwalem koled angielskich :) a ... tak bo oprocz tego to jeszcze spiewam i spiewam bo przygotowujemy festiwal koled angielskich i kazda klasa musi przygotowac jakas kolede... wiec pomagam wszystkim klasa i spiewam i spiewam i spiewam :))&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;hasta luego chavos!!!&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/4466301020737752885-1705828373486950399?l=storiesfrommypath.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://storiesfrommypath.blogspot.com/feeds/1705828373486950399/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=4466301020737752885&amp;postID=1705828373486950399' title='Komentarze (1)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4466301020737752885/posts/default/1705828373486950399'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4466301020737752885/posts/default/1705828373486950399'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://storiesfrommypath.blogspot.com/2008/11/wpis-1-projekt-przedstawienie.html' title='Wpis 1 Projekt... przedstawienie :)'/><author><name>Daniel</name><uri>http://www.blogger.com/profile/13386369919338077327</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='21' height='32' src='http://4.bp.blogspot.com/_C12-xA_J0pA/TGRPwmP_xDI/AAAAAAAAAeo/DOk-Eqcnwyo/S220/IMG_7748.jpg'/></author><thr:total>1</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-4466301020737752885.post-2555372976231548691</id><published>2008-11-05T16:39:00.001-08:00</published><updated>2008-11-05T17:21:48.252-08:00</updated><title type='text'>Dia de los Muertos...</title><content type='html'>&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Czyli po naszemu Dzien zmarlych... W tym roku przyszlo mi obchodzic to swieto w najbardzi9ej niesamowitym miejscu w Meksyku. Po pierwsze w Michoacan, a po drugie w Tzintzuntzan, jedenj z miejscowosci gdzie jest ten dzien obchodzy najchuczniej. Dzien zmarlych nie jest tuaj jednak swi&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://4.bp.blogspot.com/_C12-xA_J0pA/SRI-EeqiWlI/AAAAAAAAAB8/BYn_wFk-mI0/s1600-h/IMG_0204.JPG"&gt;&lt;img style="margin: 0pt 10px 10px 0pt; float: left; cursor: pointer; width: 179px; height: 238px;" src="http://4.bp.blogspot.com/_C12-xA_J0pA/SRI-EeqiWlI/AAAAAAAAAB8/BYn_wFk-mI0/s320/IMG_0204.JPG" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5265339161021405778" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;etem posepnym czy smutnym ... raczej przypomina fieste z elemantami zadumy ... no ale moze po koleji. Juz od dwoch tygodni bylo widac na ulicach kosciotrupy, usmiechniete czaszki, dynie itp. na zdjeciu kosciotrup na ulicy w Morelii. Wiec generlanie jest wesolo. Sam sobie takiego koscitrupa sprawilem... wiesz sie go na scianie i jak sie nim poruszy to gra na gitarze (tzn on z papieru jest zeby nie bylo watpliwosci). W srode 29 listopada wszytsko sie zaczelo... W szkole odbywal sie konkurs oltarzy i kazda klasa miala za zadanie przygotwac oltarz dla jakiejs waznej, zmarlej osoby. Mnie o pomoc poprosila klasa 302 wiec ochoczo ruszylem do pracy.&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: left;"&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;nasz oltarz byl dedykowany ostatniemu wodzowi Perupechas ... imienia niepomne. Kazdy oltarz musi miec 3 poziomy ... pieklo kojarzone z kolarami czarnym i fioletowym, na ktorym kladzie sie  min slodycze, alkohol i cygara; ziemia z kolorami zielonym zoltymi pomaranczowym i tutaj kaldzie sie wszelkie jedzenie. Ostatnim poziomem jest oczywiscie niebo przyzdobione blekitem, bielom i rozem. Na ostanim poziomie kladzie sie min... kwiaty, biblie, rozanic. Przygotowanie takiego oltarza zajelo nam praktycznie 6 godzin. Ja tam oczywiscie glownie wbijalem gwozdzie, przylepialem tasme i nosilem skrzynki. Ale i tak bylo super. Oto zdjec&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://3.bp.blogspot.com/_C12-xA_J0pA/SRJAV8cLvZI/AAAAAAAAACE/0O_ZJoibLko/s1600-h/IMG_0088.JPG"&gt;&lt;img style="margin: 0pt 10px 10px 0pt; float: left; cursor: pointer; width: 212px; height: 283px;" src="http://3.bp.blogspot.com/_C12-xA_J0pA/SRJAV8cLvZI/AAAAAAAAACE/0O_ZJoibLko/s320/IMG_0088.JPG" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5265341660095298962" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;ia niektorych z oltarzy. Nasz oltarz to ten pierwszy&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://1.bp.blogspot.com/_C12-xA_J0pA/SRJAuDXMm4I/AAAAAAAAACM/H_s7T6x3nY0/s1600-h/IMG_0074.JPG"&gt;&lt;img style="cursor: pointer; width: 377px; height: 283px;" src="http://1.bp.blogspot.com/_C12-xA_J0pA/SRJAuDXMm4I/AAAAAAAAACM/H_s7T6x3nY0/s320/IMG_0074.JPG" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5265342074270292866" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://3.bp.blogspot.com/_C12-xA_J0pA/SRJBI2VPt9I/AAAAAAAAACU/PT61wylQzl4/s1600-h/IMG_0085.JPG"&gt;&lt;img style="cursor: pointer; width: 320px; height: 240px;" src="http://3.bp.blogspot.com/_C12-xA_J0pA/SRJBI2VPt9I/AAAAAAAAACU/PT61wylQzl4/s320/IMG_0085.JPG" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5265342534628915154" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;O 18:00 zaczal sie konkurs ... i oczywiscie wygraly moje gwozdzie :) tzn ... oltarz naszej klasy 302. Okazal sie najladniejszym i najpoprawniej zrobionym. Wieczor byl poprostu cudny, na wszytskich oltarzach plonely znicze ...&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://4.bp.blogspot.com/_C12-xA_J0pA/SRJCIBQLW5I/AAAAAAAAACc/KInC8Kvuzw0/s1600-h/IMG_0133.JPG"&gt;&lt;img style="margin: 0px auto 10px; display: block; text-align: center; cursor: pointer; width: 240px; height: 320px;" src="http://4.bp.blogspot.com/_C12-xA_J0pA/SRJCIBQLW5I/AAAAAAAAACc/KInC8Kvuzw0/s320/IMG_0133.JPG" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5265343619892206482" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;Zwyciestwo w tym konkursie pozwolilo zakwalifikowac nam sie do kokursu powiatowego. wiec w piatek dzielnie ruszylismy do centrum miasta zeby przygotowas jeszcze raz nasz oltarz...&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;(tym arzem wbijalem szpilki, instalowalem sznurki, przescieradla itp. ;))&lt;br /&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://4.bp.blogspot.com/_C12-xA_J0pA/SRJCt0gQkaI/AAAAAAAAACk/zmbQmRABKuc/s1600-h/IMG_0168.JPG"&gt;&lt;img style="margin: 0px auto 10px; display: block; text-align: center; cursor: pointer; width: 240px; height: 320px;" src="http://4.bp.blogspot.com/_C12-xA_J0pA/SRJCt0gQkaI/AAAAAAAAACk/zmbQmRABKuc/s320/IMG_0168.JPG" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5265344269305024930" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;I znow wieczorem o 18 odbyl sie konkurs ale tym razem juz nam sie nie udalo ... o nie ... ale co tam i tak nasz oltarz byl sliczny :)&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Na a w sobote od rana pojechalismy do Morelii, zeby stamtad ruszyc do Tzintzuntzan, ktore jest jednym z najpiekniejszych miejsc jakei widzialem. Najpierw poszlismy na piarmidy i tam obejrzelismy mecz pilki ogniowej... totaka tradycja zdaje sie aztecka... gra sie kijami i pilka ktora cala plonie. Niesamowite widowisko...&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://4.bp.blogspot.com/_C12-xA_J0pA/SRJDpzT8USI/AAAAAAAAACs/QhvwmhXD0Ak/s1600-h/IMG_0244.JPG"&gt;&lt;img style="margin: 0px auto 10px; display: block; text-align: center; cursor: pointer; width: 320px; height: 240px;" src="http://4.bp.blogspot.com/_C12-xA_J0pA/SRJDpzT8USI/AAAAAAAAACs/QhvwmhXD0Ak/s320/IMG_0244.JPG" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5265345299777081634" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;Po Meczu udalismy sie na cementarz... to juz bylo blisko 24 ... Cementrz byl pelen ludzi. Lokalna tradycja mowi ze tej nocy zmarli przybywaja na swoje groby. Zatem na grobach spozywa sie uczty. Wiele osob czuwa tez cala noc na cmentarzach. Wierzcie mi ze bylo zimno... a oni w namiotach lub bez, pod kocami i czuwali. Groby byly pieknie przyozdobione i zawsze bylo na nich cos do jedzenia dla zamrlych.... kilka fotek...&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://2.bp.blogspot.com/_C12-xA_J0pA/SRJEkF015QI/AAAAAAAAAC0/jE9qQP8Quj8/s1600-h/IMG_0278.JPG"&gt;&lt;img style="margin: 0px auto 10px; display: block; text-align: center; cursor: pointer; width: 240px; height: 320px;" src="http://2.bp.blogspot.com/_C12-xA_J0pA/SRJEkF015QI/AAAAAAAAAC0/jE9qQP8Quj8/s320/IMG_0278.JPG" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5265346301179323650" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://4.bp.blogspot.com/_C12-xA_J0pA/SRJExGEjGDI/AAAAAAAAAC8/2MmXXEy9fsQ/s1600-h/IMG_0288.JPG"&gt;&lt;img style="margin: 0px auto 10px; display: block; text-align: center; cursor: pointer; width: 320px; height: 240px;" src="http://4.bp.blogspot.com/_C12-xA_J0pA/SRJExGEjGDI/AAAAAAAAAC8/2MmXXEy9fsQ/s320/IMG_0288.JPG" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5265346524583499826" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://1.bp.blogspot.com/_C12-xA_J0pA/SRJFGHxYRJI/AAAAAAAAADE/IJKpZttgB0s/s1600-h/IMG_0341.JPG"&gt;&lt;img style="margin: 0px auto 10px; display: block; text-align: center; cursor: pointer; width: 240px; height: 320px;" src="http://1.bp.blogspot.com/_C12-xA_J0pA/SRJFGHxYRJI/AAAAAAAAADE/IJKpZttgB0s/s320/IMG_0341.JPG" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5265346885817222290" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;Minus Tzintzuntzan jest taki, ze tam wszyscy jada wiec jest bardzo turystycznie. Zatem postanowilismy tez odwiedzic male wioski w drodze do Patzcuaro... Bylo podobie choc bardziej spokojnie. Pomysl byl taki zeby dotrzec do Patzcuaro ale w drodze tam nawalil samochod i dotarlismy na miejsce w okolicach 4:30 nad ranem ... i juz bylo po wszytskim. Wiec wzielismy autobus do Morelii...&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Wrocilem do Ciudad Hidalgo nad ranem... bylo super. Wydaje mi sie ze podejscie Meksykanow do smierci jest calkowicie inne niz nasze... Tuatj sie z nia igra... tanczy... nasmiewa sie z niej ale rownoczesnie wydaje sie ona nie byc tematem tabu. Jest czyms normalnym... czescia zycia... pozdrowki dla wszytskich&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/4466301020737752885-2555372976231548691?l=storiesfrommypath.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://storiesfrommypath.blogspot.com/feeds/2555372976231548691/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=4466301020737752885&amp;postID=2555372976231548691' title='Komentarze (1)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4466301020737752885/posts/default/2555372976231548691'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4466301020737752885/posts/default/2555372976231548691'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://storiesfrommypath.blogspot.com/2008/11/dia-de-los-muertos.html' title='Dia de los Muertos...'/><author><name>Daniel</name><uri>http://www.blogger.com/profile/13386369919338077327</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='21' height='32' src='http://4.bp.blogspot.com/_C12-xA_J0pA/TGRPwmP_xDI/AAAAAAAAAeo/DOk-Eqcnwyo/S220/IMG_7748.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://4.bp.blogspot.com/_C12-xA_J0pA/SRI-EeqiWlI/AAAAAAAAAB8/BYn_wFk-mI0/s72-c/IMG_0204.JPG' height='72' width='72'/><thr:total>1</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-4466301020737752885.post-1991912729719371676</id><published>2008-11-04T09:44:00.000-08:00</published><updated>2008-11-04T09:46:10.723-08:00</updated><title type='text'>zdjecia</title><content type='html'>new photos ... w tym zdjecia rysunkow wysp z warszattu na temat pokoju :) potem moze je wrzuce na bloga ... aprobecho!!!     http://www.facebook.com/album.php?aid=45752&amp;amp;l=17f5b&amp;amp;id=561182554&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/4466301020737752885-1991912729719371676?l=storiesfrommypath.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://storiesfrommypath.blogspot.com/feeds/1991912729719371676/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=4466301020737752885&amp;postID=1991912729719371676' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4466301020737752885/posts/default/1991912729719371676'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4466301020737752885/posts/default/1991912729719371676'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://storiesfrommypath.blogspot.com/2008/11/zdjecia.html' title='zdjecia'/><author><name>Daniel</name><uri>http://www.blogger.com/profile/13386369919338077327</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='21' height='32' src='http://4.bp.blogspot.com/_C12-xA_J0pA/TGRPwmP_xDI/AAAAAAAAAeo/DOk-Eqcnwyo/S220/IMG_7748.jpg'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-4466301020737752885.post-9121034170092061580</id><published>2008-10-27T18:57:00.000-07:00</published><updated>2008-10-28T10:11:53.222-07:00</updated><title type='text'>wpis 2 (wpis 1 jest podspodem :) Edukcja pokojowa!!!</title><content type='html'>&lt;div align="justify"&gt;No wiec jak wspomnialem w poprzednim wpisie znudzila mnie na maksa edukacja angielskiego wiec zajale sie edukacja na temat pokoju:) czas sie tym z Wami podzielic bo jest to chyab jedna z majbardziej niesamowotych rzeczy ktore zdarzylo mi sie tutaj robic. Powod ... dyrekcja chciala wprowadzic elementy edukacji pokojowej w szkole bo sytuacja w Meksyku daleka jest od pokojowej tak naprawde. No i jak to sie mowi ... here I was in perfect time in perfect place!!! Wiec sie zaczelo... w tym momencie przeprow&lt;a href="http://4.bp.blogspot.com/_C12-xA_J0pA/SQZ0XdI2qrI/AAAAAAAAABk/xy9Ml6kfHzQ/s1600-h/IMG_0163.JPG"&gt;&lt;img id="BLOGGER_PHOTO_ID_5262021160936581810" style="FLOAT: right; MARGIN: 0px 0px 10px 10px; WIDTH: 320px; CURSOR: hand; HEIGHT: 240px" alt="" src="http://4.bp.blogspot.com/_C12-xA_J0pA/SQZ0XdI2qrI/AAAAAAAAABk/xy9Ml6kfHzQ/s320/IMG_0163.JPG" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;adzilem juz 8 warsztatow i zostalo mi jeszcze 7 do przeprowadzenia. Jako ze ja nie jestem stad, to warsztat jest skontruowany tak zeby pomoc ucznia zdac sobie sprawe z tego co dla nich znaczy slowo pokoj i co to dla nich znaczy zycie w pokoju. Oczywiscie wszytsko jest bazowane na zalozeniach SCI, ideologii malych kroczkow i tym ze pokoj buduje sie na poziomie relacji miedzyludzkich i dzieki tym relacja. No wiec od tego zaczynam moj workshop... od powiedzenia ze na tym poziomie bedziemy pracowac ... na poziomie jednostkowym i ich wspolnoty lokalnej a nie bedziemy mowic o poziomie narodowym czy miedzynarodowym. Nastepnie w grupach uczniowie musza wypisac 10 skojarzen ze slowem pokoj (burza mozgow w grupach bo pamietajmy ze pracuje z grupami 40 -50 osobowymi) i nastepnie na tablicy wypisuja oni 5 z tych skojarzen (zdjecia) w wyniku czego powstaje cala pajeczyna skojrzen ze slowem pokoj (zdjecie). Nastepnie razem odczytujemy te skojarzenia. Najwieksza popularnoscia&lt;a href="http://2.bp.blogspot.com/_C12-xA_J0pA/SQZ2un9rZSI/AAAAAAAAABs/Tfj5H2cUrA4/s1600-h/IMG_0147.JPG"&gt;&lt;img id="BLOGGER_PHOTO_ID_5262023758002742562" style="FLOAT: left; MARGIN: 0px 10px 10px 0px; WIDTH: 320px; CURSOR: hand; HEIGHT: 240px" alt="" src="http://2.bp.blogspot.com/_C12-xA_J0pA/SQZ2un9rZSI/AAAAAAAAABs/Tfj5H2cUrA4/s320/IMG_0147.JPG" border="0" /&gt;&lt;/a&gt; cziesza sie: milosc, szacunek, przyjazn, compañerismo (nie wiem jak to po polsku), serce, spokoj... ale sa tez takie jak wojna czy moje ulubione slowo conviviencie (nie wiem jak po poslku zeby ladnie brzmialo... bo wspolzycie to jakos tak sie dziwnie kojarzy :)) w sumie jak wczoraj policzyle jest ponad 90 slow ktore moim ucznia kojarza sie ze slowem pokoj. Na plycie po projektowej zalacze wszytkie. &lt;/div&gt;&lt;div align="justify"&gt;Drugie zadanie to wyspa ... uczniowie wyobrazaja sobie ze w ich ekipie beda musili zyc na wyspie i musza wymyslic zasady ktore pomoga im zyc na tej wyspie w pokoju. Przygotowuja wiec rysunek i zasady po czym prezentuja je wszytskim. To zadanie pomaga uzmyslowic im ze do zycia w pokoju tak naprawde nie potrzeba wiele i ze te zasady to sa tak naprawde proste sprawy. Cala lekcja koczy sie krotkim komentarzem o tym ze zycie w pokoju jest indywidulanym wyborem kazdego z nas i ze o ile trudno jest zmienic swiat, to o tyle mozemy zmniec nas samych i nasze otoczenie.&lt;/div&gt;&lt;div align="justify"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align="justify"&gt;Musze konczyc bo zaraz zamykaja kawiarenke ... napisze wiecej jak&lt;a href="http://2.bp.blogspot.com/_C12-xA_J0pA/SQZ3BYYk16I/AAAAAAAAAB0/9mOlk3T996E/s1600-h/IMG_0164.JPG"&gt;&lt;img id="BLOGGER_PHOTO_ID_5262024080238106530" style="FLOAT: left; MARGIN: 0px 10px 10px 0px; WIDTH: 320px; CURSOR: hand; HEIGHT: 240px" alt="" src="http://2.bp.blogspot.com/_C12-xA_J0pA/SQZ3BYYk16I/AAAAAAAAAB0/9mOlk3T996E/s320/IMG_0164.JPG" border="0" /&gt;&lt;/a&gt; ktos ma jakies pytania to pytac !!! :) trzymajcie sie smerfy &lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/4466301020737752885-9121034170092061580?l=storiesfrommypath.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://storiesfrommypath.blogspot.com/feeds/9121034170092061580/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=4466301020737752885&amp;postID=9121034170092061580' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4466301020737752885/posts/default/9121034170092061580'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4466301020737752885/posts/default/9121034170092061580'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://storiesfrommypath.blogspot.com/2008/10/wpis-2-wpis-1-jest-podspodem-edukcja.html' title='wpis 2 (wpis 1 jest podspodem :) Edukcja pokojowa!!!'/><author><name>Daniel</name><uri>http://www.blogger.com/profile/13386369919338077327</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='21' height='32' src='http://4.bp.blogspot.com/_C12-xA_J0pA/TGRPwmP_xDI/AAAAAAAAAeo/DOk-Eqcnwyo/S220/IMG_7748.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://4.bp.blogspot.com/_C12-xA_J0pA/SQZ0XdI2qrI/AAAAAAAAABk/xy9Ml6kfHzQ/s72-c/IMG_0163.JPG' height='72' width='72'/><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-4466301020737752885.post-8006257168246646293</id><published>2008-10-27T18:38:00.000-07:00</published><updated>2008-10-28T10:13:45.351-07:00</updated><title type='text'>bez tytulu ... wpis 1.</title><content type='html'>&lt;div align="justify"&gt;dzis bez tytulu ... dzis bez wielkich liter ... i bez reportaza ... ten blog ma rzekomo odbijac mnie, wiec moze czas zeby tak sie stalo. narazie byl on reportazem, czystym raportem z tego co sie dzialo ze mna w Meksyku. czas to powoli zmienic i nadac temu blogowi znamion refleksyjnosci i analizy tego co sie dzieje we mnie i wokol mnie. Dzis pragne poczynic dwa wpisy ... jeden bedzie dotyczyl watpliwosci ktore mnie nekaja, drugi bedzie dotyczyc edukacji pokojowej ktora sie tutaj zajelem ostatnio.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;No wiec zacznijmy od watpliwosci. jakies dwa tygodnie temu poszedlem z koleznaka wyslas paczke do usa. wczesniej musielismy ja zapakowac wiec poszlismy do takiego specjalnego sklepiku ktory robi to za grosze i nawet daja pudelko. tam panie jak zwykle zaczely wypytwac nas co my tutaj robimy. powiedzialem ze ucze angielskiego w szkole CECyTEM. na co jedna pani powiedziala do drugiej... ¨Zobacz musza przyjechac z tak daleka zeby nas uczyc angielskiego¨... to zdanie obudzilo moj bunt i watpliwosci ... popierwsze angielski tutaj to jest troche zabawna sprawa... a po drugie pani od angielskiego u nas w szkole jest naprawde dobra nauczycielka i sobie spokojnie poradzila ... wiec tak naprawde to nie jestesmy potrzebni tutaj ... watpliwasc ... potem poszedlem na Internet i postanowilem wkleic logo sponsora ma mojego bloga ... polska pomoc ... i slowo pomoc naprawde mnie udezylo ... pomagac ... ale komu po co na co w jakim celu i tak naprawde to kto nas prosi o pomoc ... i czy pomoc nie jest zalozeniem ze ktos czegos nie potrafii zrobic wiec my mu pomozemy to zrobic??? wsparcie, rozwoj, ale nie pomoc ... nie przyjechalem tutaj w niczym pomoc, nie przyjechalem tutaj niczego zmienic, nie wybuduje studnii, nie zasieje drzew... przyjechalem tutaj sie uczyc i dzielic sie swoim dosiwadczeniem ... tylko tyle... Pytanie co ja tutaj robie towrzyszy mi juz od jakiegos czasu. i to nie jest tak ze nie ciesze sie ze tu jestem czy tez ze nie podoba mi sie co tutaj robie (choc uczenia angielskiego mam po dziurki w nosie)... pytanie jest czego my biali wolontriusze z europy i ameryki szukamy na w ameryce lacinskiej... dlaczego jedziemy na drugi koniec swiata zeby tutaj pracowac. czy juz znalazlem odpowiedz moze tak moze nie. na ten moment wiem ze nie mam nic czego moge ludzi tutaj nauczyc ... nie mam nic co moge zmianic ... nie jestem ani troszke modrzejszy ani glupszy (to drugie to moze ;)) od nich... przyjechalem tutaj zeby sie uczyc i znalesc plaszczyzne wspolnego dzialania. i po to zeby przez wspolne dzialanie budowac cos wspanialego - swiat w ktorym ludzie moga zyc w pokoju... zawiazc relacje z ludzmi tutaj i poprzez te relacje budowac pokoj... to chyba odnosnie mojej motywacji na ten moment bylo by tyle... watpliwosci pozostaja i tak naprawde mam nadzieje ze mnie nigdy nie opuszcza!!!&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/4466301020737752885-8006257168246646293?l=storiesfrommypath.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://storiesfrommypath.blogspot.com/feeds/8006257168246646293/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=4466301020737752885&amp;postID=8006257168246646293' title='Komentarze (1)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4466301020737752885/posts/default/8006257168246646293'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4466301020737752885/posts/default/8006257168246646293'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://storiesfrommypath.blogspot.com/2008/10/bez-tytulu-wpis-1.html' title='bez tytulu ... wpis 1.'/><author><name>Daniel</name><uri>http://www.blogger.com/profile/13386369919338077327</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='21' height='32' src='http://4.bp.blogspot.com/_C12-xA_J0pA/TGRPwmP_xDI/AAAAAAAAAeo/DOk-Eqcnwyo/S220/IMG_7748.jpg'/></author><thr:total>1</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-4466301020737752885.post-622273373744651883</id><published>2008-10-20T09:08:00.001-07:00</published><updated>2008-10-20T09:08:55.160-07:00</updated><title type='text'>link do zdjec</title><content type='html'>Wrzucam tylko jeszcze jeden link do zdjec &lt;a href="http://www.facebook.com/album.php?aid=43227&amp;amp;l=c6c0f&amp;amp;id=561182554"&gt;http://www.facebook.com/album.php?aid=43227&amp;amp;l=c6c0f&amp;amp;id=561182554&lt;/a&gt;  have fun watching it :)&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/4466301020737752885-622273373744651883?l=storiesfrommypath.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://storiesfrommypath.blogspot.com/feeds/622273373744651883/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=4466301020737752885&amp;postID=622273373744651883' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4466301020737752885/posts/default/622273373744651883'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4466301020737752885/posts/default/622273373744651883'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://storiesfrommypath.blogspot.com/2008/10/link-do-zdjec.html' title='link do zdjec'/><author><name>Daniel</name><uri>http://www.blogger.com/profile/13386369919338077327</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='21' height='32' src='http://4.bp.blogspot.com/_C12-xA_J0pA/TGRPwmP_xDI/AAAAAAAAAeo/DOk-Eqcnwyo/S220/IMG_7748.jpg'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-4466301020737752885.post-5834575144716177836</id><published>2008-10-14T07:18:00.000-07:00</published><updated>2008-10-14T07:50:02.947-07:00</updated><title type='text'></title><content type='html'>&lt;div align="justify"&gt;Chcialem zaczac wypelniac raport okresowy ale zarowno brak weny jak i szybkosc Internetu w pokoju nauczycieslkim skutecznie mnie od tego odwidly. Wiec skrobne sobie kilka slow na blogu tak zeby podzielic sie poraz koljny wrazeniami. Nie bede sie powtarzal mowiac ze jestem w Ciudad Hidalgo w szkole bo jak wszyscy wiedza bede tu jeszcze dwa miesiace. Ale to moze napisze jak wyglada klasyczny dzien wolontriusza pracujacego w Meskyku z szkole CECyTEM 17 Cu. Hidalgo. &lt;/div&gt;&lt;div align="justify"&gt;6:30 - dzwonii budzik ... oczywiscie nigdy nie wstaje o 6:30 tylko przez nastepne 30 min klikam obcje drzemki i ta komorka tak sobie dzwoni co jakis 10 min. Jak w koncu wstane to szybko myje sie w zimnej wodzie i ubieram bo zimno. Klasyczny szkolny stroj o poranku to spodnie, t-shirt na to koszula, sweter i kurtka. Tak jak juz wspomninalem zimno tujaj strasznie rano a to przez to ze jestesmy dosyc wysoko w gorach. Tak ubrany i z plecakiem na plecach ruszam razem z Simonem do szkoly (to tak w okolicach 7:40). I powiem Wam jedno ... uwielbiam poranki bo jak wstaje to nie tylko widze gory, ale jak wyjde za brame mojej Albergi to wiedze tez wschodzace slonce. Do szkoly idzie sie jakies 15 min wolnym krokiem. I w czasie drogi do szkloy przynajmniej 10 razy trzeba komus powiedziec dzien dobry. A to pani w sklepie, a to panu ze sklepu na rogu, a to wlascicielowi silowni, szewcowi lub poprostu komus kto sobie wymyslil ze nas zna (rzeczywsicie jest tak ze wiecej ludzi zna nas niz my ich... ale juz takie zycie). Im blizej szkoly tym wiecej razy mowi sie dzien dobry :) Jeszcze tylko skok w bok do Farmacii (taki sklep samoobslugowy co to wszystko ma) zeby kupic jogurcik i slodka buleczke (ten jogurcik to swoja droga budzi moje najwieksze watpliwosci bo oczywiscie jest wyprodukowany przez Danona. ale to nie tylko do jogurtow sie odnosi. Wiekszosc napojow butelkowanych jest produkcji Coca Coli i czasami naprawde sie nie da nie kupic produktow produkownych przez wielkie korporacje, bo to jedyne co jest na polkach... super ze jest lokalny market bo bez tego to by sie juz wogle nie dalo). Jogurt i buleczka to moje sniadanie :) docieramy do szkoly w okolichach godziny 8:00 i Simon i Yannette (nauczycielka angielskiego) ida na pierwsze lekcje a sobie siedze w pokoju nauczycielskim przez do godziny 11:50. O 10:30 jest drugie sniadanie wiec wciagam swoja Torte (cos jak kanpka w szynka lub kotletem), albo tacos (tortilla z miesem lub czym koliwiek innym), albo quesadija (tortilla z serem) (o jedzeniu poczynie osobny wpis ze zdjeciami). W czasie tych 4 godzin wolnego siedze na necie jak teraz, gadam z nauczycielami lub uczniami ktorzy tez nie maja lekcji, ide na lekcje innych nauczycieli lub robie lekcje angileksiego bo akurat jakiegos nauczyciela nie ma i jest okienko. Kiedy w koncu o 11:50 zadzwoni dzwonek to zmieniam Simona i ide na swoje lekcie z Yannette. Ja mam swoich 6 klas - 1 klasa 3 i 5 klas 2, co sporawia ze przewaznie pracuje od 11:50 do 16:00. Co robie w trakcie zajec ... no coz ... zalezy. Jesli jest Yannette to prowadzimy lekcje razem, oh bueno .. ona prowadzi lekcje a ja pomagam uczniom w czym tam trzeba lub czytam teksty na glos lub ... no zalezy. Czesto jest tez tak ze jej akurat nie ma, albo ze mamy dwie lekcje w tym samym czasie (bo akurat klasa ma okienko i chca isc wczesniej do domu). Wiec wtedy prowadze zajecia sam. I w sumie obie rzeczy odpowiadaja mi w pelni... taki mix. Po zajeciach czesto jeszcze pomagam uczniom z ich zadaniem domowym. Bo tutaj to jest tyle sprawdzianow z angielskiego ze czasami to sie zastanawiam czy uczymy po to zeby ucziowie zdali egzaminy czy po to zeby mowili po angielsku (o moich rezterkach odnosnie edukacji formalnej napisze innym razem). Po szkole to juz zalezy od dnia i od tego kto nas zaprosi gdzie po co na co w jakim celu. Roznie z tym bywa :) No to tyle prawie-reporterdskiego opisu mojego dnia tutaj... i oczywiscie dzieje sie wiecej niz to ale to taka struktura. Postram sie rozwijac poszczegolne czesci jesli mi czas pozwoli :) &lt;/div&gt;&lt;div align="justify"&gt; &lt;/div&gt;&lt;div align="justify"&gt;No to hasta luego amigos !!!&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/4466301020737752885-5834575144716177836?l=storiesfrommypath.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://storiesfrommypath.blogspot.com/feeds/5834575144716177836/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=4466301020737752885&amp;postID=5834575144716177836' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4466301020737752885/posts/default/5834575144716177836'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4466301020737752885/posts/default/5834575144716177836'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://storiesfrommypath.blogspot.com/2008/10/chcialem-zaczac-wypelniac-raport.html' title=''/><author><name>Daniel</name><uri>http://www.blogger.com/profile/13386369919338077327</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='21' height='32' src='http://4.bp.blogspot.com/_C12-xA_J0pA/TGRPwmP_xDI/AAAAAAAAAeo/DOk-Eqcnwyo/S220/IMG_7748.jpg'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-4466301020737752885.post-4120012711828436217</id><published>2008-10-07T07:53:00.000-07:00</published><updated>2008-10-07T08:02:02.238-07:00</updated><title type='text'>More photos :)</title><content type='html'>ok ... an entry in English just for Laetitia :) Well ... I will just give you (for everyone) two links to more pictures from Mexico...&lt;br /&gt;&lt;a href="http://www.facebook.com/album.php?aid=42257&amp;amp;l=fa98a&amp;amp;id=561182554"&gt;http://www.facebook.com/album.php?aid=42257&amp;amp;l=fa98a&amp;amp;id=561182554&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://www.facebook.com/album.php?aid=40833&amp;amp;l=7a7f6&amp;amp;id=561182554"&gt;http://www.facebook.com/album.php?aid=40833&amp;amp;l=7a7f6&amp;amp;id=561182554&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;div align="justify"&gt;And just to say something more ... I´m doing great. I´m slowly but surly getting used to to cold mornings in Ciudad Hidalgo. Oh and one more thing. The English teacher is back... thanks Lord!!! Cuz now I have someone to answer all of my questions about Education in Mexico. And it is not that she speaks English... no no ... we still speak Spanish mainly but it is good to have someone to introduce me to to things in Mexican education. And she is a really good teacher!!! It is also less work and more time to focus on other things like workshops and visiting other classes. The thing before was cool but I never knew what were the true expectation from me and from students. Now I know (or I´m getting to know:)&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;Ok all for now :)&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/4466301020737752885-4120012711828436217?l=storiesfrommypath.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://storiesfrommypath.blogspot.com/feeds/4120012711828436217/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=4466301020737752885&amp;postID=4120012711828436217' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4466301020737752885/posts/default/4120012711828436217'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4466301020737752885/posts/default/4120012711828436217'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://storiesfrommypath.blogspot.com/2008/10/more-photos.html' title='More photos :)'/><author><name>Daniel</name><uri>http://www.blogger.com/profile/13386369919338077327</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='21' height='32' src='http://4.bp.blogspot.com/_C12-xA_J0pA/TGRPwmP_xDI/AAAAAAAAAeo/DOk-Eqcnwyo/S220/IMG_7748.jpg'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-4466301020737752885.post-25974099352290044</id><published>2008-10-03T13:05:00.001-07:00</published><updated>2008-10-03T13:18:30.172-07:00</updated><title type='text'>Zdjecia zdjecia zdjecia :)</title><content type='html'>No to tak zeby nie bylo ze nie ma zdjec :))&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://2.bp.blogspot.com/_C12-xA_J0pA/SOZ9lxiehlI/AAAAAAAAABE/p1H8wq1GRD8/s1600-h/IMG_0199.JPG"&gt;&lt;img style="margin: 0px auto 10px; display: block; text-align: center; cursor: pointer;" src="http://2.bp.blogspot.com/_C12-xA_J0pA/SOZ9lxiehlI/AAAAAAAAABE/p1H8wq1GRD8/s320/IMG_0199.JPG" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5253024103280838226" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;W szkole z uczniami (w koszulce sponsora :))&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://2.bp.blogspot.com/_C12-xA_J0pA/SOZ8ykaf8UI/AAAAAAAAAA8/3t8-QrL_waQ/s1600-h/IMG_0197.JPG"&gt;&lt;img style="margin: 0px auto 10px; display: block; text-align: center; cursor: pointer;" src="http://2.bp.blogspot.com/_C12-xA_J0pA/SOZ8ykaf8UI/AAAAAAAAAA8/3t8-QrL_waQ/s320/IMG_0197.JPG" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5253023223584387394" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;logo CECyTEM - Szkoly w ktorej jestem :)&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://4.bp.blogspot.com/_C12-xA_J0pA/SOZ8bNdTXzI/AAAAAAAAAA0/wWT0Ll3zSCU/s1600-h/IMG_0096.JPG"&gt;&lt;img style="margin: 0px auto 10px; display: block; text-align: center; cursor: pointer;" src="http://4.bp.blogspot.com/_C12-xA_J0pA/SOZ8bNdTXzI/AAAAAAAAAA0/wWT0Ll3zSCU/s320/IMG_0096.JPG" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5253022822285139762" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;Ja w Patzcuaro&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://1.bp.blogspot.com/_C12-xA_J0pA/SOZ8FmlyCwI/AAAAAAAAAAs/Mj4PH2rMOkA/s1600-h/IMG_0080.JPG"&gt;&lt;img style="margin: 0px auto 10px; display: block; text-align: center; cursor: pointer;" src="http://1.bp.blogspot.com/_C12-xA_J0pA/SOZ8FmlyCwI/AAAAAAAAAAs/Mj4PH2rMOkA/s320/IMG_0080.JPG" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5253022451074468610" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;Patzcuaro&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://1.bp.blogspot.com/_C12-xA_J0pA/SOZ7vKj4HGI/AAAAAAAAAAk/jlCHFuMtGik/s1600-h/IMG_0069.JPG"&gt;&lt;img style="margin: 0px auto 10px; display: block; text-align: center; cursor: pointer;" src="http://1.bp.blogspot.com/_C12-xA_J0pA/SOZ7vKj4HGI/AAAAAAAAAAk/jlCHFuMtGik/s320/IMG_0069.JPG" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5253022065593162850" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;Do Wolontraiuszy VIVE MEXICO :)&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://3.bp.blogspot.com/_C12-xA_J0pA/SOZ7ZXkVM2I/AAAAAAAAAAc/nkxW8GBCrDY/s1600-h/IMG_0045.JPG"&gt;&lt;img style="margin: 0px auto 10px; display: block; text-align: center; cursor: pointer;" src="http://3.bp.blogspot.com/_C12-xA_J0pA/SOZ7ZXkVM2I/AAAAAAAAAAc/nkxW8GBCrDY/s320/IMG_0045.JPG" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5253021691127608162" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;No to zdjecie z Morelii&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/4466301020737752885-25974099352290044?l=storiesfrommypath.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://storiesfrommypath.blogspot.com/feeds/25974099352290044/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=4466301020737752885&amp;postID=25974099352290044' title='Komentarze (1)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4466301020737752885/posts/default/25974099352290044'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4466301020737752885/posts/default/25974099352290044'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://storiesfrommypath.blogspot.com/2008/10/zdjecia-zdjecia-zdjecia.html' title='Zdjecia zdjecia zdjecia :)'/><author><name>Daniel</name><uri>http://www.blogger.com/profile/13386369919338077327</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='21' height='32' src='http://4.bp.blogspot.com/_C12-xA_J0pA/TGRPwmP_xDI/AAAAAAAAAeo/DOk-Eqcnwyo/S220/IMG_7748.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://2.bp.blogspot.com/_C12-xA_J0pA/SOZ9lxiehlI/AAAAAAAAABE/p1H8wq1GRD8/s72-c/IMG_0199.JPG' height='72' width='72'/><thr:total>1</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-4466301020737752885.post-5736616230104520972</id><published>2008-09-30T15:47:00.001-07:00</published><updated>2008-09-30T15:54:35.705-07:00</updated><title type='text'>zegarek ...</title><content type='html'>&lt;div style="text-align: justify;"&gt;a i jeszcze jedno ... odnosnie czasu w Meksyku ... sluchajcie... ja ma dosyc dobry zegarek Adriatica ... nie ze sie chwale ale chodzi o to ze on dobry jest ... ale tutaj to sie nie da go ustawic... W tej chwili mam 3 segarki jeden na rece ktory przestawiam co jakis czas zeby sie zgadzal z dzwonkiem szkolnym, maja polska komorke ktorej nie przestawiam ale wskazuje czas meksykanski i moja meksykanska komorke ktora przestawiam rzadziej niz moj zegarek ... wiem ze to brzmi zagadkowo ale no te procupes, no te molestas ja tez nie rozumiem ... w kazym razie numer polega na tym ze jak dwa tygodznie temu zschynronizowalem zegarki tak teraz kazdy chodzi inaczej!!!! A dzwonek w szkole to sie zmienia kazdego dnia... ja to normalnie nie nadarzam!!!! :) to taki humorystyczny kawalek na koniec dnia :)&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/4466301020737752885-5736616230104520972?l=storiesfrommypath.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://storiesfrommypath.blogspot.com/feeds/5736616230104520972/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=4466301020737752885&amp;postID=5736616230104520972' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4466301020737752885/posts/default/5736616230104520972'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4466301020737752885/posts/default/5736616230104520972'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://storiesfrommypath.blogspot.com/2008/09/zegarek.html' title='zegarek ...'/><author><name>Daniel</name><uri>http://www.blogger.com/profile/13386369919338077327</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='21' height='32' src='http://4.bp.blogspot.com/_C12-xA_J0pA/TGRPwmP_xDI/AAAAAAAAAeo/DOk-Eqcnwyo/S220/IMG_7748.jpg'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-4466301020737752885.post-139447664007366418</id><published>2008-09-30T15:12:00.000-07:00</published><updated>2008-09-30T15:42:03.912-07:00</updated><title type='text'>Niespodzianka ... Egzaminy kwartalne !!!!</title><content type='html'>Witam serdecznie :)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;I juz donosze co u mnie slychac i co sie dzieje.  Kiedy to ja ostatni raz pisalem ... no tak pewnie w okolicach strajku nauczycieli czyli w srode. No wiec w czwartek strajk sie skonczyl i poszlismy normalnie do szkoly yupi !!!! Yupi yupi yupi ... tyle ze tego samego dnia sie okazalo ze przyszly tydzien jest tygodniem ewaluacji kwartalnej uczniow i trzeba wystawic im oceny i przygotowac egzamin z calej dotychczasowej wiedzy. Z pierwszych dwoch miesiecy. No i badz to madry i pisz wiersze, jak ja piec lekcji maksimum mialem z kazda grupa (i to jak dobrze pojdzie). No ale coz bylo czynic ... usiadlem do  komputera, przygotowalem tescik i od poniedzialku ich ewaluuje. A ile sie przy tym nasprawdzam tych testow ... masakra, no ale takie zycie. Generalnie to jestem przerazony poziomem angielskiego i na maksa wkurzony na to z jakich beznadziejnych ksiazek musimu kozystac. Np. Semestr piaty ma ksiazke pod tytulem technologia ... wiec slowka tam sa nie z tej ziemi (np. magnetic levitation) a nie ktorzy nie potrafia prostego zdania zdania sklecic po angielsku. No ale coz ... walczymy dzielnie zeby cos z tego bylo :) I tak naprawde to nie wiem z czego to wynika ... czy z Meksyku i edukacji tutaj czy z instytucji szkoly wogle (staram sie sobie przypomniec jak to bylo u mnie w liceum... i tez roznie bywalo z tym angielskim). No zobaczymy ... Ale za to wzialem udzial w bardzo ciekawych zajeciach po tytulem DHI (z his. Desarollo Humano Integral). To taki przedmiot zakrawajacy na psychologie... np na zajeciach w ktorych bralem udzial rozmawiali o wplywie braku milosci i ciepla rodzinnego na rozwoj dziecka i na bycie doroslym. W sumie fajna sprawa. Chce zobaczyc jakie inne teamty beda poruszac.&lt;br /&gt;Jedno co mnie zastanwaia tutaj to to ze edukacja zawsze jest skupiona na przekazywaniu wiedzy od nauczyciela ¨ktory wie¨ do uczniow ktorzy ¨musza sie nauczyc¨... Troche jak w Polsce choc tutaj widze to troche ostrzej. Jakgdyby postac nauczyciela jest bardzo ale to bardzo istotna i wiele rzeczy sie narzuca odgornie... np. byl pomysl zeby uczyc dzieciaki o pokoju (na kanwie wydarzen z Morelii... patrz ponizej :))  i jak to zrobic ... kazac im przyjsc w bialych strojach do szkoly i powiedziec ze to o pokoj chodzi. I ja nie twierdze ze takie rzeczy to tylko w Meksyku sie dzieja ale, jak juz wspomnialem, tutaj widze to o wiele bardziej i ostrzej (moze dlatego ze w Polsce nigdy nie pracowalem w szkole). No i troche to rani moja dusze nieformalnego edukatora :)))  No ale jak dobrze pojdzie i jak mnie natchnie to mam nadzieje sie jakos wpisac w kanwe tej edukacji pokojowej (nie ma to jak warsztat o pokoju z 40 uczniami po hiszpansku :))) No ale zobaczymy co z tego wyniknie. To tak z wrazen szkolnych i moich szkolnych frustracji :)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Z innych historii to na weekend znowu pojechalismy do Morelii, a w sobote pojechalem do Tzintzuntzan tak tak ... do miejsca gdzie sie mial pierwotnie odbywac moj projekt. Super ... bardzo mi sie Tzin ... podobal Ladniejszy i mniejszy niz Hidalgo. Ale chyba bym juz teraz nie zamienil jednego na drugie... jest dobrze tak jak jest :)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;A ... plotka glosi ze jutro tez moze byc strajk... ale to tylko plotka. No i Sindicato de los Maestros (czyli po naszemu zwiazek zawodowy nauczycieli) debatowal dzis przez 2h nad czyms tam. Te spotkania sa zamkniete dla nas wiec nic nie wiem. Ale moze jutro nie bedzie szkoly. Ale pochwale sie tutaj ze uczestnicze w innych spotkaniach dla nauczycieli i nawet dosyc sporo rozumiem :))&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Zdjecia zdjecia zdjecia ... no jak tylko w koncu uda mi sie pamietac o plycie ktora lezy na szawce w miom pokoju :)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;No to papatka i do zobaczyska!!!&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/4466301020737752885-139447664007366418?l=storiesfrommypath.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://storiesfrommypath.blogspot.com/feeds/139447664007366418/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=4466301020737752885&amp;postID=139447664007366418' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4466301020737752885/posts/default/139447664007366418'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4466301020737752885/posts/default/139447664007366418'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://storiesfrommypath.blogspot.com/2008/09/niespodzianka-egzaminy-kwartalne.html' title='Niespodzianka ... Egzaminy kwartalne !!!!'/><author><name>Daniel</name><uri>http://www.blogger.com/profile/13386369919338077327</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='21' height='32' src='http://4.bp.blogspot.com/_C12-xA_J0pA/TGRPwmP_xDI/AAAAAAAAAeo/DOk-Eqcnwyo/S220/IMG_7748.jpg'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-4466301020737752885.post-4817862354497805711</id><published>2008-09-24T08:34:00.000-07:00</published><updated>2008-09-24T08:55:40.292-07:00</updated><title type='text'>Strajk strajk strajk :)</title><content type='html'>&lt;div align="justify"&gt;No a Ci dalej strajkuja... Ci czyli nauczyciele szkol CECyTEM w calym stanie Michoacan w tym oczywiscie w naszym pieknym Ciudad de Hidalgo. Powodem strajku sa naduzycia ze strony rzadu, zmiany kadrowe, nie uzasadnione wydatki i osadzanie znajomych na stanowiskach a zwalnianie innych pracownikow. Strajk jest nieokreslony w czasie czyli moze trwaci trwac ... kto to wie :) Jaki to ma wplyw na to co sie ze mna dzieje... a to taki ze kazdego ranka od poniedzialku musze wstac w okolicach godziny 7:00 i isc do szkoly tylko po to zeby sie dowiedziec ze dzisiaj nie ma szkoly. W rezultacie jak w Meksyku jestem prawie 3 tygodnie to w tym czasie w szkole bylem jakies 5 dni :) Pozostale to swieta narodowe, szkolenia poprzyjazdowe weekendy i strajki. So much fun right :) No ale nie narzekam i staram sie jakos wykorzystac czas czyli ... ide do Pastelerii (ciastkarnia po naszemu ... tzn tam gdzie sie sie torty i placki piecze). No wiec ide tam i ucze sie nakladac krem na placki. Pasteleria ta nalezy do naszych znajomych i zawsze jest dla nas otwarta. Wiec estra. A czasami dostajemy nawet skrawki plackow z kremem :) &lt;/div&gt;&lt;div align="justify"&gt; &lt;/div&gt;&lt;div align="justify"&gt;Czym by sie tu jeszcze z Wami podzielic... moze kilkoma rzeczami ktore mnie zaskoczyly w Meksyku. Przede wszytskim powszechny brak drzwi w miejscach gdzie sie je, pracuje itp ... tu wszytsko jest otwarte i zawsze sie widzi co sie dzieje na ulicy (chyba ze sie siedzi tylem :) A na noc sie zamyka tak jak garaz. Co jeszcze... Psy ... tu wszedzie sa psy walesajace sie po ulicach. Dwa takie mniszkaja na przciwko naszego domu ... wiec zawsze nas witaja glosnym szczekaniem ... troche to straszne bo one mieszkaja na 1 pietrze domu ... a pierwsze pietro to same cegly. To tez dosyc powszechne tutaj... tzn ze sie nie konczy domow ... jeszcze nie wyczailem dlaczego ale pracuje nad tym. I ostatnie na dzisiaj ... to to jak Meskykanie adresuja problemy (to chyba jakis straszny anglicyzm jest ale nie wiem jak po polsku to napisac) nie dosc ze mowia do okola nim dojda do sedna to zawsze na koncu staraja sie zebys sie zle nie czula. Powod to, z tego co mi sie wydaje, wieksze nastawienie na relacje miedzyludzkie i znaczenie dobrych relacji. &lt;/div&gt;&lt;div align="justify"&gt; &lt;/div&gt;&lt;div align="justify"&gt;No to tyle przemyslen ... mam nadzieje ze strajk sie skonczy szybko :) Pozdrowki &lt;/div&gt;&lt;div align="justify"&gt;Daniel &lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/4466301020737752885-4817862354497805711?l=storiesfrommypath.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://storiesfrommypath.blogspot.com/feeds/4817862354497805711/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=4466301020737752885&amp;postID=4817862354497805711' title='Komentarze (1)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4466301020737752885/posts/default/4817862354497805711'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4466301020737752885/posts/default/4817862354497805711'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://storiesfrommypath.blogspot.com/2008/09/strajk-strajk-strajk.html' title='Strajk strajk strajk :)'/><author><name>Daniel</name><uri>http://www.blogger.com/profile/13386369919338077327</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='21' height='32' src='http://4.bp.blogspot.com/_C12-xA_J0pA/TGRPwmP_xDI/AAAAAAAAAeo/DOk-Eqcnwyo/S220/IMG_7748.jpg'/></author><thr:total>1</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-4466301020737752885.post-3337393585991481163</id><published>2008-09-20T10:35:00.000-07:00</published><updated>2008-09-20T10:51:41.026-07:00</updated><title type='text'>Ciudad Hidalgo</title><content type='html'>&lt;div align="justify"&gt;Witam wszytskich ponownie, &lt;/div&gt;&lt;div align="justify"&gt; &lt;/div&gt;&lt;div align="justify"&gt;Czas napisac cos o miejscu w ktorym jestem i w ktorym pracuje jako wolontariusz :) No wiec tak miasto nazywa sie Ciudad Hidalgo i mieszka tu okolo 60 tys ludkow. Jest to wiec dosyc spore misto ale ma bardzo ¨local feeling¨. W szkole w ktorej pracuje jest 600 uczniow i jest to szkola srednia czyli uczniowie maja tak miedzy 15 a 18 lat. Szkola ma profil techniczny i naukowy. Klasy pierwsze i drugie maja angielski trzy razy w tygodniu natomiast klasy 3, 5 razy na tydzien. Ja ucze jedena klase 3 i wszytskie 2 natomiast drugi wolontariusz uczy tylko klasy 5. Mozliwe ze od poniedzialku bede tez pomagal z klasami 1 ku mojej wielkiej radosci. I tak naprawde to trudno opisac jak wyglada szkola. W klasie jest tu sredniu z 50 uczniow i oczyswiscie wszyscy nosza mundurki szkolne, takie szare z napisem CECyTEM (nazwa szkoly). Kazdy uczen ma swoja wlasna lawke. Jest wiec ogolnie rzecz biorac tlumnie i ciekawie sie prowadzi lekcje w tak duzej grupie. Poziom angilekiego jest rozny. Zalezy od klasy, od iczniow ale ogolnie nie jest latwo choc jest wesolo :). nauczycieli tutaj jest z 20 i wszyscy sa bardzo ale to bardzo sympatyczni. &lt;/div&gt;&lt;div align="justify"&gt; &lt;/div&gt;&lt;div align="justify"&gt;Na ten moment mieszkam jakies 10 min piechota od szkoly w taki malym hostelu-motelu ... jak zwal tak zwal ... wkazdym razie mam swoj pokoj :) i pracujemy nad tym zeby w koncu byla ciepla woda i zeby bylo jakies miejsce gdzie mozemy przygotowywac posilki. &lt;/div&gt;&lt;div align="justify"&gt; &lt;/div&gt;&lt;div align="justify"&gt;To tyle w to sobotnie przedpoludnie. Zaraz ide sobie zjesc jakies Tacos a potem moze sie przejade do cieplych zrodelek ... jeszcze nie bylem ale podobno jest tam super. Tutaj nazywaja to Azufras :)  &lt;/div&gt;&lt;div align="justify"&gt; &lt;/div&gt;&lt;div align="justify"&gt;pozdrowki &lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/4466301020737752885-3337393585991481163?l=storiesfrommypath.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://storiesfrommypath.blogspot.com/feeds/3337393585991481163/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=4466301020737752885&amp;postID=3337393585991481163' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4466301020737752885/posts/default/3337393585991481163'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4466301020737752885/posts/default/3337393585991481163'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://storiesfrommypath.blogspot.com/2008/09/ciudad-hidalgo.html' title='Ciudad Hidalgo'/><author><name>Daniel</name><uri>http://www.blogger.com/profile/13386369919338077327</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='21' height='32' src='http://4.bp.blogspot.com/_C12-xA_J0pA/TGRPwmP_xDI/AAAAAAAAAeo/DOk-Eqcnwyo/S220/IMG_7748.jpg'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-4466301020737752885.post-1556382656616561193</id><published>2008-09-17T17:32:00.000-07:00</published><updated>2008-09-17T18:34:07.257-07:00</updated><title type='text'>Dzien Niepodleglosci ktorego nigdy nie zapomne ...</title><content type='html'>&lt;div align="justify"&gt;Czesc wszytskim, &lt;/div&gt;&lt;div align="justify"&gt;Trzeci wpis w blogu i nawet nie wiecie jak sie ciesze ze moge ten wpis poczynic. Z dwoch powodow: jeden to to ze ciesze sie ze jestem w Meksyku i ze moge dzielic sie moimi przezyciami tutaj, a po drugie to dlatego ze moge napisac to po polsku, bo to co sie wydarzylo w ostatnich dniach opisywalem juz tak wiele razy moja lamana hiszpanszczyzna ze trudno uwierzyc. &lt;/div&gt;&lt;div align="justify"&gt; &lt;/div&gt;&lt;div align="justify"&gt;Ten wpis dotyczyc bedzie tylko i wylacznie wieczoru z 15 na 16 wrzesnia. Te noc spedzilem w Morelii jako ze 16 wrzesnia jest dniem niepodleglosci w Meksyku. Tutaj generlanie jest to bardzo wazny dzien i przygotowania do dnia niepodleglosci bylo juz widac od samego poczatku mojego pobytu tutaj. Wiec gdzie inndziej obczodzic dzien niepodlegosci jak w tsolicy stanu Michioacan, z innymi wolontariuszami i znajomymi Meksykanami, no nie. Wiec jak to na meksyk przystalo kupilismy mnostwo Tequlilli i jedzenia zeby uczcic ten dzien. Okolo godziny 21:30 zaladowalismy sie do Busa (to meksykansku Combi) i pojechalismy do scislego centrum Morelii. Klasyczny dzien niepodleglosci powinnien wygladac tak, ze najpierw gra muzyka ludzie sie bawia w centrum, wszyscy maja na sobie kolory Meksyku (zielony, czerwony i bialy) ludzie maja flagi i jest ogolna publiczna fiesta. Najwazniejsze rzeczy dzieja sie przed budynkiem Guviernatora Michoacan na przeciwko Katedry w Morelii (to tak dla tych, ktorzy znaja okolice). Stala tam ogromna scena, na srodku byla grupa muzykow i wszyscy sie bawili. O jedenstej mial pojawic sie gubernator na balkonie i mial sie wydarzyc ¨okrzyk¨ - un grito - Viva Mexico. No wiec my jak obcokrajowcy, ktorzy maja jedyna niepowtarzalna okazje zobaczyc dzien niepodleglosci chcilismy byc w samym centrum wydarzen ... i bylismy ale chyba nie o te wydzrzenia nam chodzilo...&lt;/div&gt;&lt;div align="justify"&gt; &lt;/div&gt;&lt;div align="justify"&gt;No wiec tak ... w reporterskim stylu. o 21:30 wyruszylismy w strone centrum gdzie znalezlismy sie w okolicach godziny 22:00. Najpierw poszlismy na Plaza San Francisco, zeby spotkac sie z pozostalymi ludzikami. W sumie bylo nas chyba 14 osob ... 5 Meksykanow, 6 Niemcow, 1 Dunczyk, 1 Amerykanka i 1 Polak (matematyka sie zgadza ???) z Placu San Francisco zaczelismy sie przeciskac przez tlum i Ci ktorzy znaja okolice wiedza ze to jest spory kawalek. Wiec idziemy idziemy i w oklicahc 22:30 znalezlismy sie sie bardzo blisko glownej sceny. Nie dokonca chcailo nam sie dalej przciskac wiec sie zaczymalismy miedzy dwoma drzewami. Jakies 5 minut pozniej Victor z Meksyku stwierdzil ze tutaj nie ma dobrego widoku na balkon Gubernatora wiec przejdziemy jeszcze kilka metrow.. no wiec przeszlismy jakies 10 metrow glebiej zeby widziec wiecej ... i to byla bardzo dobra decyzja. Tlum generalnie byl bardzo ruchomy ... co chwile ktos sie przeciskal wiec bylo wesolo :) W okolicah 22:50 jakies dwa metry od nas widac ludzi biegancych bardzo szybko przez tlum... natychmiastowa interwencja policji uspokaja tlum. O 23:00 wychodzi Gubernator (mam zdjecia i juz nie dlugo wgram je na plytke i potem zamieszcze w necie)... i krzyczy Viva Morelia... tlum opowada Viva Moreli, Viva Michoacan... tlum Viva Michoacan... etc. Zaraz potem mialy byc fajerwerki... po ostatnim krzyku... jakies 10 metrow od nas (czyli mniej wiecejtam gdzie sie zaczymalismy pierwszy raz)  rozbrzmiewa wybuch. slychac krzyki, tlum wpada w panike ... dosyc opanowana bo w tym tlumie trudno byloby uciekac szybciej. Ludzie zaczynaja sie przesuwac w nasza strone... Szybka decyzja... wycofujemy razem z tlumem. Nikt nie wiedzial co sie stalo. Przesywamy sie powoli na tyl katedry. Czesc naszej grupy jest z przodu... Uriel trzyma flage Meksyku w powietrzu zebysmy my wiedzieli gdzie jest. Zreszta nie trudno bylo rozpoznac naszych blondynow w grupie :)... Dochodzimy do konca katedry. Tam okazuje sie ze jedna z Niemek, Julia praktykcznie traci przytomosc wiec ja i Simon zaczynamy pomagamy jej isc. W tym momencie nawet nie wiem co jej sie stalo ale to nie bylo wazne... poprsotu idziemy w strone samochodu... bocznymi uliczkami zeby ominac tlum. Za chwile zmiana i ktos inny pomaga jej isc. Zraz potem dowiedzialme sie ze zaraz po wybuchu prawie zemdlala. Bolal ja zoladek i miala problem z jednym uchem... z tego co sam wymyslilem byla poprostu w ogromnym szoku. Jakies 20 minut pozniej dotarlismy do samochodu. Tam jeszcze jedna, calokowicie niepotrzebna klotnia odnosnie tegi kto moze spac w domu wolontriusza a kto nie (klotnia miedzy Meksykanczykiem pracujacym dla Vive Mexico i ktory mieszka w tym domu a pozostalymi Meksykanami - glupia i niepotrzena w tym momencie sprawa.) Wszyscy bylismy w sporym szoku i tak naprawde nikt nie wiedzial co sie stalo dokladnie. Czy to wybuch jakis fajerwerek... Ambulanse... sachody policyjne i jedno auto na sygnale z napisem BOMBEROS troche w mojej glowie wyjasnia sprawe. Nasza droga do domu trwala jakies 40 minut nie tylko przez ruch ale tez przez patrole policyjne, ktore nas zatrzymywaly chyba trzy razy. W tym momencie juz wiemy ze to nie byl wypadek. Oczywiscie pracujemy ciezko przez cala trase nad utrzymaniem dobrych humorow. Docieramy do domu ... Cali i zdrowi tylko Julie nadal boli ucho. W okolicach 1:30 do jednego z Meksykanow zadzwonil znajomy zeby upewnic sie ze wszystko z nim wporzadku... Dowiedzielismy sie ze w centrum wybuchly w sumie dwie bomby. Tej nocy poszlismy spac w okolicach 4:30 po imprezie ktora nie miala nic wspolnego z Dniem niepodleglosci. Genralnie cieszylismy sie ze jestesmy bezpieczni w domu i z nic nam sie nie stalo... Nastepnego dnia rano wiemy juz wszystko... podlozono dwa ladunki w Morelii w centrum... zginelo 7 osob, okolo 100 osob jest rannych. Rano Julii jeszcze dokuczalo ucho wiec przyjechal dyrektor jej szkoly i zabral ja do lekarza. Zadzonil tez Alberto ze zdecydowanym nakazem zeby nie udawac sie w kierunku centrum. Z raportow znajomy wiem ze tradycyjna parada sie nie odbyla i cale centrum bylo pelne wojskai policji. O 13:00 po duzej porcji usciskow znajomy zawozi nas na dworzec autobusowy i ja i Simon wracamy do Ciudad Hidalgo. To w takim skrocie opis tego co sie wydarzylo i jak to wygladalo. Nie dokonca wiadomo kto podlozyl ladunki. Moi znajomi Meksykanie twierdza, ze zwiazane jest to z faktem ze rzad wial sie za karcele narkotykowe i z nimi walczy. Problem polega na tym ze, jak twierdza oni okolo 30% dochodu w Meksyku pochodzi z handlu naroktykami. To naszczescie dotyczy tylko polnocy kraju. Wiec dlaczego Morelia ... bo prezydent Meksykanskich Stanow Zjednoczonych pochodzi z Morelii. to tylko teoria ... tak naprawde to nie wiemy dokladnie kto i dlaczego. &lt;/div&gt;&lt;div align="justify"&gt;Szkola w ktorej pracuje nalezy do CECyTEM, placowki rzadowej i jeden z nauczycieli CECyTEM z innej szkoly zginal w tym zamachu wiec w naszej szkole tez bylo to wazne wydarzenie. Zreszta chyba wszedzie w Meksyku jest. Ludzie mowia ze nic takiego nigdy tutaj nie mialo miejsca, nigdy.  Ja czuje sie dobrze. Jestem jeszcze w lekkim szoku ale mozliwosc opisania tego po Polsku jest super i duzo mi dala :))) Pewnie wpsomnienia tej nocy ze mna zostana na dluzej, ale to trudno ... kolejne doswiadczenie w zyciu no nie, choc oby takich jak najmniej :))) &lt;/div&gt;&lt;div align="justify"&gt; &lt;/div&gt;&lt;div align="justify"&gt;W nastepnych wpiasch postaram sie w koncu opisac szkole w Ciudad Hidalgo ale to juz nastepnym razem. Tutaj jest super !!!!&lt;/div&gt;&lt;div align="justify"&gt; &lt;/div&gt;&lt;div align="justify"&gt;Narazie dziekuje za czytanie tego bloga i ciesze sie ze moge go pisac. Pozdrowki i jak to sie tutaj mowi Hasta luego !!!!!! :))) &lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/4466301020737752885-1556382656616561193?l=storiesfrommypath.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://storiesfrommypath.blogspot.com/feeds/1556382656616561193/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=4466301020737752885&amp;postID=1556382656616561193' title='Komentarze (1)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4466301020737752885/posts/default/1556382656616561193'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4466301020737752885/posts/default/1556382656616561193'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://storiesfrommypath.blogspot.com/2008/09/dzien-niepodleglosci-ktorego-nigdy-nie.html' title='Dzien Niepodleglosci ktorego nigdy nie zapomne ...'/><author><name>Daniel</name><uri>http://www.blogger.com/profile/13386369919338077327</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='21' height='32' src='http://4.bp.blogspot.com/_C12-xA_J0pA/TGRPwmP_xDI/AAAAAAAAAeo/DOk-Eqcnwyo/S220/IMG_7748.jpg'/></author><thr:total>1</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-4466301020737752885.post-1831897610914097733</id><published>2008-09-10T17:32:00.000-07:00</published><updated>2008-09-10T17:40:58.418-07:00</updated><title type='text'>No i sie zaczelo :)</title><content type='html'>Dzisiaj dotrlem do Ciudad de Hidalgo. Autobus z Morelii, potem 2h w autobusie podgorke i w koncu Ciudad de Hidalgo. Potem jeszcze tylko musialem poczekac 30 min az mnie ktos odbierze ale to tutaj normalne ... ah to meksykanskie poczucie czasu. Mam nadzieje ze sie do tego przyzwyczaje wkrotce, choc nie bedzie to latwe (ci co mnie znaja wiedza ze zawsze biegne ale zawsze stram sie byc na czas ... moi drodzy moze sie to zmieni w grudniu):) W kazdym razie Alberto, szef Vive Mexico, powiedzial ze albo sie do tego przyzwyczaje albo zwariuje ... z tych dwoch wole to pierwsze chyba :) No to tyle narazie... aha ... jestem juz w szkole ale dopiero jutro zaczynam normalny dzien ^nauczycielski^. Jest to jeszcze jeden Wolontriusz z Danii wiec bedziemy sie dzielic obowiazkami.&lt;br /&gt;A tak wogle gdyby ktos nie wiedzial to Meksykanie sa przemilymi ludzmi ... to taka refleksja po kilku godzinach w Hidalgo.&lt;br /&gt;No to tyle ... niedlugo wrzuce jakies fotki.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/4466301020737752885-1831897610914097733?l=storiesfrommypath.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://storiesfrommypath.blogspot.com/feeds/1831897610914097733/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=4466301020737752885&amp;postID=1831897610914097733' title='Komentarze (2)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4466301020737752885/posts/default/1831897610914097733'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4466301020737752885/posts/default/1831897610914097733'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://storiesfrommypath.blogspot.com/2008/09/no-i-sie-zaczelo.html' title='No i sie zaczelo :)'/><author><name>Daniel</name><uri>http://www.blogger.com/profile/13386369919338077327</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='21' height='32' src='http://4.bp.blogspot.com/_C12-xA_J0pA/TGRPwmP_xDI/AAAAAAAAAeo/DOk-Eqcnwyo/S220/IMG_7748.jpg'/></author><thr:total>2</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-4466301020737752885.post-5767154247115523787</id><published>2008-09-08T16:07:00.000-07:00</published><updated>2008-09-08T16:25:28.070-07:00</updated><title type='text'>No wiec dotarlem do Meksyku</title><content type='html'>Najtrudniej chyba jest zaczac pisanie bloga, szczegolnie ze nawet nie wiem czy pisac to po polsku czy po angielsku... No ale niech bedzie po polsku narazie a podspodem maybe i will write some more in English.  No  wiec dotrlem do Meksyku i za kilka dni zacznie sie moj projekt, ostatecznie w Ciudad de Hidalgo gdzie bede wolonatriusze w szkole. Narazie przez najblizsze kilka dni bede mieszkal w domu wolontriusza Vive Mexico, ktory jest umieszczony na obrzezach Morelii. Biuro Vive Mexico jest praktycznie w samy centrum wiec zeby sie dostac stad do biura trzeba jechac takim malym autbusikiem z 4,5 pesos jakies 45 minut.&lt;br /&gt;Dzisiaj tez mialem swoje pierwsze szkolenie odnosnie Mksyku i Vive Mexico a jutro (mam nadzieje)  miec szkolenie posiwecone temu co bede robil w Ciudad de Hidalgo.  Jak wszysko dobrze pojdzie to jeszcze w tym tygodniu zaczne moj projkt ale tutaj to nigdy nic nie wiadomo i kilka dni moze oznaczac bardzo wiele rzezcy... oki to tylko tyle narazie i wiecej informacji wkrotce :)&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/4466301020737752885-5767154247115523787?l=storiesfrommypath.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://storiesfrommypath.blogspot.com/feeds/5767154247115523787/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=4466301020737752885&amp;postID=5767154247115523787' title='Komentarze (1)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4466301020737752885/posts/default/5767154247115523787'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4466301020737752885/posts/default/5767154247115523787'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://storiesfrommypath.blogspot.com/2008/09/no-wiec-dotarlem-do-meksyku.html' title='No wiec dotarlem do Meksyku'/><author><name>Daniel</name><uri>http://www.blogger.com/profile/13386369919338077327</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='21' height='32' src='http://4.bp.blogspot.com/_C12-xA_J0pA/TGRPwmP_xDI/AAAAAAAAAeo/DOk-Eqcnwyo/S220/IMG_7748.jpg'/></author><thr:total>1</thr:total></entry></feed>
